Parafia p.w. Œw. Józefa

 
   

 

POWRÓT

 

 

 

 

 

VARIA

 

                                                                                

                                                    Luty - warto wiedzieć

Luty – drugi miesišc w roku, wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 28, a w latach przestępnych 29 dni.
Nazwa miesišca (wg
Brücknera) pochodzi od okreœlenia srogich mrozów. 
Dawniej używane były również nazwy sieczeń  lub stršpacz.
Łacińska nazwa Februarius  została zapożyczona przez większoœć języków europejskich
.

 

 

                                                                   

 

 

   

 

 

 

Myœl na dzisiejszy dzień

 

 

                       

Nie należy iœć za wszelkim uczuciem, które wydaje się dobre,
jak również nie należy od razu uciekać od wszelkiego przeciwnego uczucia"

                                                                                                                                            T. Kempis

 

2 luty - Ofiarowanie Pańskie, Matki Boskiej Gromnicznej

 

Gdy życie nasze dobiegnie końca, gdy Bóg ostatnie godziny policzy,

Niech nam zaœwieci, jak promienie słońca, œwiatło gromnicy.

Gdy nasze czoło pot œmiertelny zrosi, gdy nasze łoże obstšpiš szatani,

Twojej obrony niech każdy uprosi – Gromniczna Pani!

Kiedy nad nami zawisnš czarne chmury, gdy na wsze strony lecš błyskawice,

Gdy ciemnoœć straszna od dołu do góry: Œwięćmy gromnice!

 Matko Najœwiętsza! My nędzni grzesznicy, pod Twš obronę się uciekamy,

Przed Twym obrazem, przy œwietle gromnicy, Ciebie błagamy.

 Tyœ jasna na morzu żywota, pokus się o Ciebie rozbijš bałwany!

Kto się ucieka do Ciebie, Matko złota, jest wysłuchany.

 BšdŸ nam Matkš w życiu i przy zgonie, niech Twa łaska zawsze nam przyœwieca,

Niech nasza miłoœć ku Tobie zapłonie jako gromnica.

                                                                                                            Józef Strug ( ludowy poeta)

 

Gdzie jest moja parafia?

Przed księdzem staje para młodych ludzi. Trzymajš się za ręce, sš uœmiechnięci i radoœni: „My w sprawie œlubu. Chcemy œlubować w tym koœciele, bo bardzo nam się podoba”. Którego kapłana nie ucieszy taka decyzja? „Proszę Państwa, bardzo się cieszę z Waszej decyzji, ale zdaje się, że nie jesteœcie z naszej parafii. W takiej sytuacji potrzebna jest zgoda księdza proboszcza narzeczonego lub narzeczonej. Narzeczona, wyraŸnie zakłopotana, mówi, że jej dom, w którym już dłuższy czas mieszka należy do tej parafii, ale ona chodzi do koœcioła gdzie indziej, bo tam jej najbardziej się podoba”. Narzeczony nie traci jednak rezonu. Mówi odważnie: „Przecież to XXI wiek, jesteœmy w Unii Europejskiej i w Strefie Schengen i chyba granic nie ma w Koœciele. Czy w każdym koœciele jest inny Pan Bóg? - pyta wyzywajšco”.

Znak naszych czasów? Coraz więcej wiernych na temat swojej parafii dowiaduje się dopiero przy okazji zgłoszenia œlubu czy chrztu dziecka, a proboszcz o nich. Problem pogłębił się po wprowadzeniu katechezy do szkół, co doprowadziło do osłabienia więzi dzieci i młodzieży, a także ich rodziców z rodzimš parafiš. Odpryskiem tego jest dzisiaj "pobożna turystyka", kiedy odległoœć nie stanowi problemu i w promieniu kilku kilometrów jest kilka œwištyń. Bywa więc i tak, że niedzielna Msza œw. zwłaszcza latem to istotnie turystyka. Nie wiem tylko, co jest tu najważniejsze: Eucharystia, czy może jednak spacer ? Czasami jest to przywišzanie do œwištyni lat dzieciństwa i lat młodzieńczych, innym razem szukanie koœcioła, gdzie liturgia trwa jak najkrócej; albo "nie pasuje ksišdz", co nie jest odosobnione. Nie podoba się styl koœcioła, innych denerwuje nie wiadomo co, jeszcze inni szukajš koœcioła, gdzie sš dobre kazania ... itd, itp.

Co mówi Kodeks Prawa Kanonicznego? "Parafia jest okreœlonš wspólnotš wiernych, utworzonš na sposób stały w Koœciele partykularnym, nad którš pasterskš pieczę, pod władzš biskupa diecezjalnego, powierza się proboszczowi, jako jej własnemu pasterzowi” (kan. 515). W innym miejscu zaœ czytamy: „Z zasady ogólnej parafia powinna być terytorialna, a więc obejmujšca wszystkich wiernych okreœlonego terytorium” (kan. 518).

Nie ulega wštpliwoœci dziœ, że wręcz bożkiem tego czasu jest wolnoœć. Swoiœcie oczywiœcie rozumiana. Można wybrać wszystko (choć chyba nie do końca): szkołę, lekarza i pielęgniarza i nie wiem co jeszcze. Ten wybór jednak się kończy, bo będšc mieszkańcem danego terytorium wierny staje się parafianinem. A co z oczekiwaniami, pragnieniami, które wydajš się dziœ najważniejsze? To jak rozumieć, że jestem przypisany do konkretnej miejscowoœci, narodu, rodziny ... ? Iluż wiernych traktuje Koœciół, jak zakład pobożnych usług.

Ludzie słabej wiary (również ci, co szukajš, często tego, czego sami tak naprawdę nie sš w stanie sami okreœlić) pójdš tam, gdzie dostanš to, czego aktualnie potrzebujš, no i przy minimum wymagań. Czytałem kiedyœ w prasie o proboszczu, który każdej niedzieli po Mszy œw. organizował różne formy spędzenia œwištecznego czasu: zawody dla dzieci, zawody strzelnicze dla starszych, piłka plażowa dla innych; można było napić się kawy... Ludzi zawsze było (ponoć) dużo. Nie wiem tylko, co było spoiwem: zabawa na œwieżym powietrzu, czy pobożnoœć z dodatkiem kawy.

Wracajšc do poczštku pytania: czy jest potrzebna parafia? W jednej z adhortacji papieskich œw. Jan Paweł II zdaje się na to odpowiada. Napisał: „Niektórzy może zbyt pochopnie uznali, że parafie sš przestarzałe, że nawet zanikajš, a na ich miejsce powinno się tworzyć małe wspólnoty, dogodniejsze i sprawniejsze. Ale czy się to podoba czy nie, parafia jest w dalszym cišgu miejscem, z którym chrzeœcijanie, nawet niepraktykujšcy, złšczeni sš œcisłymi więzami” (CT, 67).

Jak to warto nieraz zapytać samego siebie (zwłaszcza bardziej u końca życia, niż u jego poczštku): co w moim życiu zrobiłem dla mojej parafialnej wspólnoty? Albo idŸmy krok dalej: co robię dla jej dobra dziœ ? A może idŸmy jeszcze krok dalej: co mogę jeszcze zrobić? Oczywiœcie dla dobra wszystkich.

Ks. Krystian

 

 
 

 

Zwolnij swoje tempo

 

Czy widziałeœ już kiedyœ dzieci
bawišce się na karuzeli lub słuchajšce deszczu?
Skaczšce po dachu?

Tropiłeœ radoœnie fruwajšcego motyla albo
obserwowałeœ zachód słońca?

Powinieneœ się zatrzymać.

Nie tańcz za szybko,
bo życie jest zbyt krótkie,
muzyka nie trwa wiecznie.

Czy jesteœ zabiegany całymi dniami,
wiecznie zajęty?

Jeœli zadajesz pytanie "Co słychać?",
czy masz chwilę żeby usłyszeć odpowiedŸ?

A gdy wycišgasz się w łóżku po całym dniu,
czy myœlisz o 1.000 różnych rzeczach,
które plšczš ci się po głowie?

Powinieneœ zwolnić tempo.
Czy mówiłeœ już do swojego dziecka
"zrobimy to jutro" i przekładałeœ
to na pojutrze?

Czy straciłeœ już kontakt z przyjacielem,
pozwoliłeœ umrzeć przyjaŸni, bo nigdy nie
miałeœ czasu żeby zadzwonić i spytać jak leci?

Byłoby lepiej gdybyœ zwolnił tempo,
nie tańcz zbyt szybko, bo pewnego dnia
muzyka ucichnie, życie jest takie krótkie.

Gdy biegasz gdzieœ tak szybko żeby gdzieœ zdšżyć,
tracisz połowę przyjemnoœci bycia tam dokšd biegniesz.

Gdy zawracasz sobie głowę i zbyt się
codziennie przejmujesz, to tak jakbyœ wyrzucał
prezent którego nawet nie otworzyłeœ.

Życie to nie wyœcig, powinieneœ zwolnić tempo,
znajdŸ chwilę na wysłuchanie muzyki zanim
się skończy piosenka.

                                                  autor nieznany

 

 

 

 

 

 

 

 

 Modlitwa Œw. Tomasza z Akwinu

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coœ powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego œcieżek. Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym; czynnym, lecz nie narzucajšcym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mšdroœci, jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół. Wyzwól mój umysł od nie kończšcego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza. Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieœciami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwoœć wysłuchania ich. Nie œmiem Cię prosić o lepszš pamięć, ale proszę Cię o większa pokorę i mniej niezachwianš pewnoœć, gdy moje wspomnienia wydajš się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić. Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być œwiętym, ale zgryŸliwi starcy; to jeden ze szczytów osišgnięć szatana. Daj mi zdolnoœć dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach; daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

 

 

Refleksje


Niepokój jest towarzyszem życia. Niepokoimy się o jutro, o przyszłoœć, o dzieci, o dom. Ale czy niepokoimy się o życie wiary, o Boga w naszym życiu?

Koœcioły bez modlitwy, muzea, sale koncertowe. Robimy w nich zdjęcia, sycimy się sztukš, upajamy muzykš, testujemy wrażliwoœć. Wychodzę nienasycony. Dusza potrzebuje chleba na życie wieczne. Nie chcę w koœciele tylko pieœni o pasterzu, ale Pasterza. Obolała dusza, oszukany. Tęsknišc, włóczę się po kolorowych ulicach. Myœlę, że gdzie zgubiła się duchowoœć, tworzy się muzea duchów. Zsekularyzowany œwiat czasem wychyla się poza i używa œwiętych rzeczy, aby zaspokoić głody. A one ukołysane muzykš jednak budzš się. Jest głód Boga w każdym z nas. On też budzi się z odrętwienia. Istnieje ciemnoœć, wypalenie duszy, a wtedy zanika œwiadomoœć Jego obecnoœci i godnoœci człowieka. (...) Następuje egzekucja mojego Boga. A wtedy po duszy przechadzajš się silne żšdze, głody ciała, szaroœć z ciemnoœciš na przemian. Żyjš bez życia. Czasem coœ ekscytujšcego zorganizujemy dla duszy — I Komunia œw. dziecka albo œlub znajomych. Wtedy coœ uwiera w œrodku. Stšd refleksja, biegajšce myœli po muzeum wspomnień. „Œwištyniš Boga jesteœcie”. Kto grał dziœ w tej œwištyni koncert? Kto jest kustoszem twojej duszy? Czy żywy człowiek może mieć w sobie muzeum eksponatów zabitego Boga? Może - wspomnienia, obrazki, pamištki, doœwiadczenia dzieciństwa. Co więcej, może koncertować, udajšc chrzeœcijanina. Bóg zraniony - umarł. Wyschnięte pragnienia ludzkich serc. Brak żywej relacji z Bogiem czyni nas œwištyniami bez Niego.

Z koœciołów powstajš sale koncertowe i restauracje - popłuczyny cywilizacji chrzeœcijańskiej. Jak piękny jest koœciół wypełniony chwałš Boga. Jak wielki jest człowiek żyjšcy dla Boga. (...)

(ks. Krystian - korzystałem z myœli ks. Krzysztofa Pawliny)

 

            

Modlitwa to nie słowa, modlitwa to łšcznoœć z Bogiem. Modlitwa jest dziełem Boga w nas. Dlatego prowadzi do miłoœci. Modlitwa, która byłaby tylko słowami, choćby najbardziej pięknymi, nie jest modlitwš, jest tylko dziełem człowieka. I niczym więcej.  

 

Zawitaj, Matko Różańca Œwiętego

 

Bierzmy wszyscy różaniec do ręki. Wszyscy! Bez względu na wiek, wykształcenie, zajęcia. Poeta o. Benedykt Zima – cysters tak woła:

 

WeŸ  Różaniec do ršk

jak kotwicę bezpiecznš wœród fal

co przerażajš głębiš....

WeŸ  Różaniec do ršk

Jak klucz dany nam z Nieba

Niech on nasze serca otwiera

byœmy nawzajem  byli dobrzy

Jak bochen chleba....

 

Papież dobroci bł. Jan XXIII, tak mówił: „ O Różańcu œwięty! Co za radoœć widzieć cię w rękach dzieci niewinnych, œwištobliwych kapłanów, dusz czystych, młodzieńców i starców, którzy doceniajš znaczenie i skutecznoœć modlitwy, odmawiany przez niezliczone i pobożne tłumy wiernych, jako znak i sztandar zwiastujšcy pokój w sercach i pokój dla całego rodzaju ludzkiego”.

WeŸmy znów ufnie do ršk różaniec i odkrywajmy w nim naszš codziennoœć.

Tajemnice radosne


I. Zwiastowanie

Maryja zaufała Bogu. Zrezygnowała z własnych, szlachetnych planów. Stała się nowš Ewš. Nie powtórzyła dramatu grzechu pierworodnego. Nie skupiła się na swoich wštpliwoœciach i lękach. Oddała siebie i swoje życie do wyłšcznej dyspozycji Boga.
II. Nawiedzenie Elżbiety
Maryja przypomina nam, że wiara bez uczynków jest martwa. Wiara chrzeœcijańska to nie tylko przyjęcie faktu, że Bóg istnieje. To także ofiarne zaangażowanie na rzecz tych, którzy potrzebujš naszej obecnoœci i pomocy, naszych słów i naszych czynów pokornej miłoœci.
III. Narodzenie Pana Jezusa
W Jezusie Chrystusie miłoœć niewidzialnego Boga stała się widzialna, abyœmy mogli w niš uwierzyć do końca i bez wahania. Dla chrzeœcijanina wierzyć to znaczy uwierzyć w Miłoœć, to zawierzyć siebie tej Miłoœci, to przyjšć tę Miłoœć, to kierować się niš w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym.
 
IV. Ofiarowanie w œwištyni
Owocna wiara wymaga od każdego z nas, by codziennie ofiarować coœ Bogu i ludziom: nasz czas, naszš obecnoœć, naszš miłoœć i troskę, wrażliwoœć, nasze radoœci i cierpienia, to, kim jesteœmy i co mamy. Wierzyć to być do końca wiernym także wtedy, gdy przenika nas jakiœ miecz boleœci, jakaœ poważna próba czy niezawinione cierpienie.
V. Odnalezienie Pana Jezusa
Wierzyć dojrzale to rozumieć, że wtedy, gdy Bóg wydaje mi się obcy, daleki czy nieobecny, to ja się od Niego oddaliłem, a nie On ode mnie, i że trzeba Go szukać w œwištyni powracajšc do spraw Ojca, do Jego prawdy i łaski.


Tajemnice œwiatła


I. Chrzest w Jordanie
Swoim gestem obmycia w Jordanie Chrystus zachęca nas do podjęcia trudu osobistego nawrócenia. Nawrócenie i odpuszczenie grzechów jest poczštkiem nadziei dla każdego z nas. Człowiek nadziei to człowiek nawrócony, to człowiek prawy, człowiek sumienia.
II. Wesele w Kanie Galilejskiej
Troska Jezusa o nowożeńców przypomina nam o pytaniach: czy troszczę się o mojš rodzinę? Czy pamiętam, że życie rodzinne to moja pierwsza i najważniejsza droga do Boga, do zbawienia i szczęœcia?
III. Głoszenie Królestwa Bożego
Słowa i czyny Jezusa sš podstawš naszej nadziei na nasze osobiste nawrócenie i na wytrwanie do końca w wiernoœci Bogu. Dobra Nowina, którš głosi Jezus, dodaje nam otuchy i nadziei, gdyż upewnia nas, że mimo skutków grzechu pierworodnego każdy z nas może stać się nowym i œwiętym człowiekiem.
IV. Przemienienie na górze Tabor
Poœród niepokojów trzeba pójœć za Jezusem. Trzeba pójœć na górę modlitwy i wyciszenia. Trzeba wypłynšć na głębię. Życie na płyciŸnie, kierowanie się modš i mentalnoœciš tego œwiata, zawężenie pragnień i ideałów, szukanie doraŸnej przyjemnoœci prowadzš do utraty nadziei. Czy pamiętam o tym, że nadzieja wymaga odwagi i wypływania na głębię, by spotkać z Jezusem?
V. Ustanowienie Eucharystii
Eucharystia to przypomnienie, że Bóg bierze nas z miłoœciš od zawsze i na zawsze, że nam nieustannie błogosławi, że pomaga nam połamać to, co w nas egoistyczne i grzeszne, i że pragnie rozdać nas naszym bliŸnim jako dobry dar swojej miłoœci.

 

Tajemnice bolesne

I. Modlitwa w Ogrójcu
Każdy z nas przeżywa swój Ogrójec, własny strach i lęk, poczucie osamotnienia i bezradnoœci. Jezus uczy mnie, że kochać Boga, to ufać Mu także wtedy, gdy nie rozumiem Jego woli i gdy ogarnia mnie ciemnoœć niepokoju. Kochać Boga to mówić: oddal ode mnie te trudne chwile, jednak nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie.
II. Biczowanie
Jezus zdradzony i wydany na œmierć postanawia zawrzeć nowe, wieczne przymierze ze wszystkimi, którzy uwierzš w Jego miłoœć i przyjmš Jego Ewangelię. Czy stać mnie na takš miłoœć, jakiej uczy mnie Chrystus, która kocha nawet nieprzyjaciół, która koi ból, leczy rany, osusza łzy?
III. Cierniem koronowanie

Rzymscy żołnierze wyszydzajš Jezusa i poniżajš Go. Nakładajš Mu koronę z cierni, opluwajš, bijš trzcinš po głowie. Już w Ogrójcu Jezus wiedział, że ludzie zgotujš Mu taki los. I już tam zgodził się zapłacić tę niezwykłš cenę cierpienia i upokorzenia, którš trudno nam sobie nawet wyobrazić.
IV. DŸwiganie krzyża
Chrystus przyjšł na siebie grzech, cierpienie i œmierć, aby nas z tego wybawić. Aby wyzwolić nas od tych krzyży, które można przezwyciężyć, i pomóc nam nieœć te, od których na razie nie możemy się uwolnić. Wszędzie tam, gdzie kierujemy się miłoœciš Chrystusa, uwalniamy siebie i innych od krzyża albo sprawiamy, że staje się on lżejszy.
V. Ukrzyżowanie
Gdy umiera ktoœ z naszych bliskich, w sposób bardzo osobisty przekonujemy się, jak niewyobrażalnie bolesna jest œmierć, jak wiele niesie ze sobš pytań i lęku, bólu i buntu, jak bardzo wystawia na próbę naszš wiarę, nadzieję i miłoœć. Jakże niezwykła i zdumiewajšca jest miłoœć Boga do człowieka, skoro Syn Boży nie cofnšł się nawet przed ostatecznš próbš miłoœci, jakš było poddanie się władzy œmierci.


Tajemnice chwalebne

I. Zmartwychwstanie
Uczniowie Jezusa ze zdumieniem odkrywajš, że grób jest pusty i że Boża Miłoœć, która stała się widzialna w Jezusie Chrystusie, zmartwychwstaje. Miłoœć okazuje się największš siłš we wszechœwiecie. Nie można jej zamknšć w grobie ani w przeszłoœci. W obliczu Zmartwychwstania upewniamy się ostatecznie, że Ten, który do nas przyszedł i który nauczył nas żyć w miłoœci, jest naprawdę Bogiem.
II. Wniebowstšpienie
Być chrzeœcijaninem nie znaczy być zapatrzonym jedynie w niebo. Chrystus nie odpowiadał na pytania swoich uczniów, dotyczšce nieba, końca œwiata czy zbawionych. On przyszedł po to, aby nauczyć nas sztuki życia w Bożej miłoœci i prawdzie już tutaj, na ziemi. Jezus nie opisuje nieba, lecz uczy nas drogi do nieba. On poleca nam tak żyć, by Jego królestwo było widoczne już teraz.
III. Zesłanie Ducha Œwiętego
Jakże bardzo potrzebujemy dzisiaj Ducha Jezusowej mšdroœci, męstwa, œwiętoœci i roztropnoœci, gdyż œwiat zachęca nas do egoizmu i cynizmu, do przewrotnoœci i okrucieństwa wobec słabszych, do ateizmu i materializmu. Duch tego œwiata będzie nam zawsze obiecywał łatwe szczęœcie, które nie istnieje.
IV. Wniebowzięcie Maryi
Przez chrzest zostaliœmy zanurzeni w œwiętoœć samego Boga, w tę œwiętoœć, którš Maryja osišgnęła w najwyższym stopniu dzięki uprzedzajšcej łasce Syna. Ona do końca pozostała heroicznie wierna swemu powołaniu i otrzymanej łasce. Jest dla nas niezawodnym znakiem nadziei i pewnoœci, że Bogu możemy powierzyć wszystko: naszš przeszłoœć, naszš teraŸniejszoœć i naszš przyszłoœć.

 V. Ukoronowanie Matki Bożej
Jesteœmy powołani do naœladowania Maryi i do zdumiewania się razem z Niš tymi wielkimi rzeczami, które Bóg uczynił z miłoœci do ludzi. Ona jest naszš Wspomożycielkš i Poœredniczkš Bożej łaski. Zawierzmy Jej siebie, naszych bliskich i całš ludzkoœć.

 

 

 

 

 
MACIEJ TABOR

W Szkole œwiętego Józefa
Œwięty Józef, mšż Maryi i przybrany ojciec Jezusa, pozostaje dla nas postaciš nieco tajemniczš i ukrytš, bo Pismo Œwięte wspomina o nim zaledwie kilka razy -- w ewangeliach Mateusza i Łukasza. Dowiadujemy się z nich, że Józef należał do rodu Dawida i że życie wielokrotnie go zaskakiwało.
 

Œladem œwiętego Józefa

Przyjrzyjmy się najpierw jego reakcji na wieœć o tym, że Maryja spodziewa się dziecka: ewangelista Mateusz mówi o Józefie, że był człowiekiem sprawiedliwym, a w całym tym zdarzeniu przedstawia się on nam także jako mężczyzna wrażliwy i -- jak byœmy dziœ powiedzieli -- dżentelmen, bowiem nie chciał narazić Maryi na zniesławienie i hańbę. Według zwyczajów żydowskich pierwszym krokiem do zawarcia małżeństwa było podpisanie przez narzeczonego lub jego rodziców i rodziców narzeczonej dokumentu zaœlubin, co odbywało się w obecnoœci dwóch œwiadków. Od tego momentu narzeczeni stanowili małżeństwo, ale bez prawa pożycia i mieszkali jeszcze osobno (upływał zazwyczaj ponad rok zanim oblubienica była uroczyœcie wprowadzana do domu męża). To w tym właœnie czasie Józef dowiedział się - najprawdopodobniej od Maryi - że spodziewa się ona dziecka (z tekstu ewangelii wynika, że nikt inny nie wiedział o tym fakcie). Ponieważ mógł podejrzewać swojš żonę o cudzołóstwo, miał prawo rozwišzać umowę œlubnš -- również w obecnoœci œwiadków. Gdyby zrobił to publicznie, wówczas właœnie naraziłby Maryję na zniesławienie i publiczne napiętnowanie. Zdecydował się więc oddalić jš potajemnie, bioršc w ten sposób częœć winy na siebie -- pożycie narzeczonych przed zamieszkaniem razem nie było traktowane tak samo jak cudzołóstwo, a dziecko z takich stosunków uważano za prawowitego potomka. Męska ambicja Józefa została zatem poddana ciężkiej próbie. Wkrótce i on został wprowadzony w Boże tajemnice i uczynił tak, jak mu powiedział anioł Pański: wzišł swojš małżonkę do siebie. Według prawa stanowili już małżeństwo, a stało się to około trzech miesięcy po zaœlubinach.

PóŸniej towarzyszymy Józefowi i brzemiennej Maryi w niewštpliwie ucišżliwej podróży do Betlejem, gdzie narodziło się Dziecko -- bardzo prawdopodobne, że Józef asystował tym narodzinom. Chyba nie tak wyobrażali sobie oboje scenerię przyjœcia na œwiat Jezusa. Co czuł Józef, trzymajšc na rękach Boże Dziecię, dla którego -- co było przywilejem ojca -- nie mógł nawet sam wybrać imienia, bo anioł zapowiedział je już przy zwiastowaniu?

Œwięty Łukasz opisuje kolejne dajšce do myœlenia zdarzenie: gdy zgodnie z przepisami religijnymi Józef i Maryja ofiarowali swojego pierworodnego syna w œwištyni, spotkali Symeona i Annę, których słowa dały im zapewne wiele do myœlenia, skoro œw. Łukasz napisał: A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.

W ewangelii œw. Mateusza mamy opis jeszcze jednego wydarzenia, które stało się wyzwaniem dla Józefa -- musi ratować swojš rodzinę, uciekajšc za granicę, do Egiptu -- w ten sposób Jezus, Maryja i Józef doœwiadczajš losu wygnańców, uchodŸców, emigrantów. Znów wypadki nie potoczyły się po ich myœli.

Ostatnie spotkanie ze œwiętym Józefem na kartach ewangelii to historia o zaginięciu dwunastoletniego Jezusa podczas pielgrzymki do Jerozolimy. Po raz kolejny zostali zaskoczeni: Synu, czemuœ nam to uczynił? Oto ojciec Twój i Ja z bólem serca szukaliœmy Ciebie. Komentujšc to wydarzenie, œwięty Łukasz stwierdza: Oni jednak nie rozumieli tego, co im powiedział.

Wiemy jeszcze i to, że Jezus poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu i był im poddany. Józef mógł patrzyć z dumš, jak Ten, którego uważano za jego syna, czynił postępy w mšdroœci, w latach i w łasce u Boga i u ludzi -- a przecież bez wštpienia było to również zasługš męża Maryi.

Czy przybrany ojciec Jezusa żył długo? Nie ma żadnej informacji o tym, by Józef towarzyszył wypadkom zwišzanym z procesem i mękš Mesjasza. Ale Łukasz, opowiadajšc jak Jezus, wkrótce po rozpoczęciu publicznego nauczania - a miał wtedy około trzydzieœci lat (zob. Łk 3, 23) - przemawiał w synagodze w swojej rodzinnej miejscowoœci, pisze: wszyscy dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego i mówili: Czyż nie jest to syn Józefa? Można przypuszczać, że mieszkańcy Nazaretu mówili tak o swoim żyjšcym jeszcze sšsiedzie i znajomym, który wprawdzie prawy i pobożny, ale musiał być chyba prostym i nieuczonym człowiekiem, skoro ludzi zaskakiwało to, że ma tak mšdrego syna.

Chcielibyœmy wiedzieć więcej, lecz już tych kilka faktów wystarczyło, by chrzeœcijańska pobożnoœć dostrzegła w œw. Józefie patrona rodzin, ojców, wzór czystoœci; by w litanii wzywała go takimi apostrofami: przeczysty stróżu Dziewicy, żywicielu Syna Bożego, troskliwy obrońco Chrystusa, głowo Najœwiętszej Rodziny, ozdobo życia rodzinnego, podporo rodzin, opiekunie dziewic, pociecho nieszczęœliwych....

 

Pięć zadań domowych

Dlaczego ten stojšcy w cieniu człowiek może nam być dziœ bliski? Józef doœwiadczył goryczy, zwštpienia i rozczarowania, strachu i niepewnoœci - ale pewnie i dumy, że został wybrany, by zaadoptować na ziemi Syna Bożego, satysfakcji, że udało mu się ochronić swojš rodzinę w niebezpieczeństwie, a potem zapewnić jej spokojny byt. I choć miał trudne do wyrażenia szczęœcie, móc dzień po dniu być blisko Jezusa, to przecież jego życie było zwyczajne: tak samo jak my musiał zarobić na utrzymanie rodziny, troszczyć się o Chłopca, który czasem sprawiał kłopoty i przysparzał zmartwień - jak wtedy, gdy samowolnie został w Jerozolimie.

Czego więc Józef może nauczyć nas -- współczesnych ojców?

Po pierwsze: może on być dla nas wzorem wiary i zaufania Bogu nawet w sytuacjach, po ludzku sšdzšc, bez wyjœcia; może być przykładem wiernoœci Bogu, którego drogi nie zawsze sš zrozumiałe. Wiara ojca jest bardzo ważna dla rodziny, bo dzieci patrzšc na swojego tatę, wyrabiajš sobie obraz Boga, do którego modlš się: Ojcze nasz.

Po drugie: œwięty Józef daje nam przykład dyskrecji, wrażliwoœci, delikatnoœci i szacunku okazywanego kobiecie. Pokazuje, że prawdziwa męskoœć nie polega na tym, że odgrywa się rolę "pana i władcy" czy "macho", ale że wynika ona z wewnętrznej, duchowej prawoœci, z odwagi postępowania na przekór przyjętym powszechnie zwyczajom, jeœli wymaga tego jakieœ dobro (czyż Józef nie okazałby się "prawdziwym mężczyznš", odprawiajšc z pogardš ciężarnš Maryję?).

Po trzecie: przybrany ojciec Jezusa uczy nas mężnego stawiania czoła przeciwnoœciom życiowym, uczy cierpliwoœci, wytrwałoœci, jest przykładem tego, jak mężczyzna powinien pełnić swojš rolę głowy rodziny, jej przewodnika i opiekuna.

Po czwarte: Józef, który w ewangeliach pozostaje milczšcy, bo nie notujš one ani jednego wypowiedzianego przez niego słowa, wskazuje nam, ojcom, że ważniejsza od pouczeń, kar i nakazów jest mšdra obecnoœć, że autorytet ojcowski i szacunek dzieci zdobywa się raczej prawoœciš życia i dobrym przykładem niż uczonymi naukami.

Po pište: w œwiecie, który wymaga od mężczyzny, by był "człowiekiem sukcesu" - to znaczy by realizował w pełni swoje plany i ambicje, by robił karierę i budował życiowš pozycję, œwięty Józef przypomina o wartoœci pokory -- choć na samym poczštku pewnie inaczej wyobrażał sobie swoje życie, to jednak dzięki ufnej pokorze dostšpił zaszczytu i godnoœci, o jakich żaden mężczyzna na œwiecie nie może nawet marzyć.

 

Skuteczny ojciec

Chciałbym zakończyć cytatem z ksišżki Gordona Macdonalda pod tytułem "Wzorowy ojciec":

...w tej dziwnej tajemnicy Boga -- człowieka w życiu Jezusa widzimy œlady działania zarówno jego ojca ziemskiego jak i Ojca Niebieskiego. Postawa Jezusa wobec matki (a właœciwie wobec wszystkich kobiet), umiejętnoœć współżycia z najrozmaitszymi ludŸmi oraz zdolne ręce, które potrafiły dotykać, uzdrawiać i budować -- wszystko to mówi nam wiele o Jego ojcu. Podziwiam Józefa jako skutecznego ojca. On znał prawdziwš istotę ojcostwa: przyjšć zadanie z nieba i z mocš tworzyć i zachowywać klimat rodzinny, w którym Duch Boży będzie mógł swobodnie dokonywać swojego dzieła. Jestem przekonany, że Józef może być wzorem dla wszystkich ojców. Jest pocieszeniem dla mężczyzny, który adoptuje dziecko. Jest towarzyszem tego, który uważa, iż wiele okolicznoœci dotykajšcych jego rodzinę wymyka się spod jego kontroli. Józef cos nam mówi -- posłuchaj! Mówi nam, że skuteczny ojciec ocenia niebezpieczeństwa i nadarzajšce się okazje, zwraca swe ucho ku niebu i tak ustawia każdy dzień, by był dla dzieci okazjš wzrostu do pełnej dojrzałoœci, by były one takie, jakimi chce je uczynić Bóg. (...) Wszystko inne ma drugorzędne znaczenie.

Józef ilustruje to, co podstawowe: istniejš ojcowie i istniejš "skuteczni ojcowie". Ci ostatni to tacy, którzy œwiadomie uznajš, że skuteczne ojcostwo to obejmujšcy wszystko styl życia. Przyjmujš zadanie z nieba w taki sam sposób, jak to uczynił Józef. Stajš wobec problemów, stawiajš czoła potencjalnym wrogom oraz słuchajš prowadzenia. "W porzšdku -- tak uczynię" -- odpowiadajš i rozpoczynajš nowy styl życia -- styl pozytywnego, energicznego kształtowania okolicznoœci, w których ich rodziny będš mogły poznawać drogi Boga żywego.

Józefie, opiekunie Œwiętej Rodziny -- proszę Cię, pomagaj nam, którzy próbujemy być dobrymi ojcami.

 

 

 

Zaproszenie

Zapraszamy wszystkich chętnych do współpracy przy tworzeniu parafialnej galerii przedstawiajšcej wizerunek naszego patrona œw. Józefa.

Jest wiele pięknych koœciołów, obrazów, kapliczek  z wizerunkiem œwiętego. Nie wszędzie możemy pojechać i wszędzie być, stšd proœba o podzielenie się bogactwem Z Waszych podróży. Prosimy o zbieranie podobizn naszego patrona i robienie zdjęć oraz przesłanie ich do naszej GALERII.

 

                

HISTORIA KALENDARZA      

   Pokolenia naszych przodków przez tysišclecia tworzyły podwaliny systemu astronomicznego. Ludzie starali się uchwycić to, co niematerialne i niepoznawalne za pomocš zmysłów, co mija, czyli czas. Zauważyli wschód i zachód słońca, oraz jego pozornš dziennš wędrówkę po niebie, powtarzajšcš się w różnych porach roku.
Pierwszym kalendarzem jaki powstał był kalendarz Majów. Istniał on już prawdopodobnie w XV stuleciu p.n.e., był najdokładniejszym kalendarzem œwiata; rok dzielił na 365 dni, czyli 18 miesięcy po 20 dni i 5 dni dodatkowych; w rachubie czasu Majowie posługiwali się 2 cyklami: 260- i 365-dniowym; kombinacja tych cykli (52*365 lub 73*260) dawała okres 18980 dni, umożliwiajšcy bardzo precyzyjne datowanie.

Kalendarz Majów przejęli zapewne Aztekowie, którzy w XIV wieku p.n.e. opanowali ich tereny. Ich kamienny kalendarz tzw. Słoneczne Wrota, znajduje się w boliwijskiej miejscowoœci Tiahuanaco nad jeziorem Titicaca. 

W starożytnym Egipcie współistniały trzy kalendarze. Jednym z nich był sotisowy, powstał w wyniku obserwacji wschodu gwiazdy Sotis czyli Syriusz, która pomiędzy 19 a 21 lipca miała swój wschód, na krótko przed wschodem Słońca, oraz powtarzajšcych się co 365 dni wylewów Nilu. Twórcami tego kalendarzu byli kapłani miasta On (Heliopolis). Przyjmuje się, że powstał 3000 p.n.e., choć znane sš też zapiski z 5000 r. p.n.e.. Rok dzielił się na trzy pory: achet- wylewu, peret- zasiewu oraz szemu- porę zbioru. Kalendarz ten był o 6 godzin dłuższy od gwiezdnego. W zwišzku z tym kapłani dokonywali stosownych poprawek.

Drugim kalendarzem był kalendarz cywilny. Okreœlały go wylewy Nilu oraz okresy panowania królów. Jednostkš czasu w tych obliczeniach przyjmowano 2 lata.

Trzecim kalendarzem był kalendarz księżycowy œciœle zwišzany z kalendarzem cywilnym. Rok dzielił na 12 miesięcy 30 dniowych. Każda dekada miała swoje bóstwo. W celu wyrównania różnicy kalendarzy: księżycowego i sotisowego dodawano co roku 5 dni w porze szemu.

 Trudnoœci przy tworzeniu kalendarza występowały zarówno w Mezopotamii, Babilonii, Grecji oraz w Rzymie. Kalendarz rzymski, którym posługiwano się w czasach królewskich był kalendarzem księżycowym. W najstarszym kalendarzu rok miał 10 miesięcy i zaczynał się w marcu, kolejno wprowadzono nowy podział na 12 miesięcy przez dodanie miesišca stycznia oraz lutego. W 45 roku p.n.e. Juliusz Cezar przeprowadził reformę kalendarza rzymskiego. I choć od jego imienia nazywa się juliańskim, to faktycznym twórcš jest Sozygenes. W kalendarzu juliańskim rok ma 12 miesięcy i rozpoczyna się od 1 stycznia. Przez 3 kolejne lata rok liczy 365 dni, natomiast 4 rok- 366 dni.

Wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego w 1582 r. wprowadziło ujednolicony podział czasu. Kalendarz ten jest kalendarzem słonecznym, jest on krótszy od juliańskiego. Lata dzieli na zwyczajne trwajšce 365 dni oraz przestępne 366 dni równe dobom słonecznym. Przestępnymi latami sš te, których liczba jest podzielna przez 4, z wyjštkiem lat, które wyrażajš się pełnymi setkami.

Nasza epoka charakteryzuje się powszechnš technicyzacjš, olbrzymie teleskopy precyzyjnie mierzš odległoœci przestrzeni międzyplanetarnych, satelity poszukujš obecnoœci form życia w kosmosie, a atomowe zegary odmierzajš czas z takš dokładnoœciš, że pozwalajš stwierdzić najmniejsze nierównoœci ruchów Ziemi. Zatem nasz stosunek do kalendarza jest odmienny niż w starożytnoœci. Jest dla nas spisem dni podzielonych na tygodnie i miesišce, a zatem miarš cišgle ubiegajšcego nas czasu.

 

 

 

 

 

 

 

Œwięty z kštownikiem i liliami

Œw. Józef, tak ważna postać Nowego Testamentu, dwukrotnie wspominany w liturgii Koœcioła katolickiego (19 marca i 1 maja), chyba wcišż jest za mało doceniany w naszej pobożnoœci prywatnej i parafialnej. W koœciele œw. Bartłomieja Apostoła w Burgrabicach znajdujš się aż trzy przedstawienia œw. Józefa, co œwiadczy o tym, że na przestrzeni dziejów w parafii był żywy kult tego Œwiętego.

Najstarsze przedstawienie, to fresk na plafonie koœcioła (XVI wiek), przedstawiajšcy œw. Józefa z liliami i kštownikiem stolarskim. Z 1872 roku pochodzi obraz „Œmierć œw. Józefa” (znajduje się w ołtarzu bocznym), namalowany przez Augusta Rongego, malarza z Burgrabic. Obok na œcianie, wisi przedstawienie œw. Józefa jako nauczyciela Małego Jezusa.

Zadziwiajšce jest przedstawienie na plafonie sufitowym. Oto artysta ukazał œw. Józefa jako mężczyznę dobrze zbudowanego, w sile wieku, z kštownikiem stolarskim, podkreœlajšc tym, że choć pochodził z rodu królewskiego (z rodu Dawida), to całe życie ciężko pracował fizycznie. Ale w tej samej dłoni œw. Józef trzyma kwiat lilii, delikatny i kruchy.

Biała lilia jest symbolem jego czystoœci i sprawiedliwoœci. Podkreœla to też łaciński napis na fresku, zaczerpnięty z Ewangelii (Mt 1,19). Ale poœrednio lilia nawišzuje także do apokryficznej legendy o wyborze męża dla Maryi. Według niej, kandydaci na męża mieli złożyć na noc w Œwištyni Jerozolimskiej swoje laski pasterskie. Rano okazało się, że zakwitła laska Józefa, jako znak Bożego wybrania.

Lilia i kštownik oto dwie wzajemnie uzupełniajšce się natury mężczyzny, którego Biblia nazywa sprawiedliwym. Z jednej strony to siła (fizyczna i duchowa), odwaga i odpowiedzialnoœć, a z drugiej zadziwiajšca delikatnoœć i czułoœć.

                                                                                                                      Renata Wierna

 

 

 

 

13.05.2017 - 100 LECIE OBJAWIEŃ FATIMSKICH

 

Treœć objawień Matki Bożej

w Fatimie w 1917 r.

na podstawie Wspomnień Siostry Łucji

tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria     

Fatima, grudzień 2002


 

I. 13 maja 1917 - pierwsze objawienie się Matki Bożej


13 maja 1917 r. bawiliœmy się z Hiacynta i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliœmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliœmy jakby błyskawicę.
- „Lepiej pójdŸmy do domu - powiedziałam do moich krewnych. - Zaczyna się błyskać, może przyjœć burza".
- „Dobrze!" - odpowiedzieli.

Zaczęliœmy schodzić ze zbocza, poganiajšc owce w stronę drogi. Kiedy doszliœmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliœmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej, ujrzeliœmy na skalnym dębie Paniš w białej sukni, promieniujšcš jak słońce. Jaœniała œwiatłem jeszcze jaœniejszym niż promienie słoneczne, które œwiecš przez kryształowe naczynie z wodš. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliœmy się.

Byliœmy tak blisko, że znajdowaliœmy się w obrębie œwiatła, które Jš otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległoœci półtora metra.

Potem Nasza Droga Pani powiedziała:
- „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!"
- „Skšd Pani jest?" - zapytałam.
- „Jestem z Nieba!"
- „A czego Pani ode mnie chce?"
- „Przyszłam was prosić, abyœcie tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz".
(Siódmym razem było objawienie już 16 czerwca 1921 r. w przeddzień odjazdu Łucji do Vilar de Porto. Chodzi o objawienie z osobistym orędziem dla Łucji, dlatego nie uważała go za tak ważne).

- „Czy ja także pójdę do nieba?"
- „Tak!"
- „A Hiacynta?"
- „Też!"
- „A Franciszek?"
- „Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców".


Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry.
- „ Maria das Neves jest już w niebie?"
- „ Tak, jest". (Zdaje się, że miała jakieœ 16 lat.)
- „ A Amelia?"
- „ Zostanie w czyœćcu aż do końca œwiata". (Sšdzę, że mogła mieć 18 do 20 lat.) – (Oczywiœcie nie trzeba tego brać dosłownie. Do końca œwiata ma oznaczać bardzo długi czas).
- „ Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam zeœle jako zadoœćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako proœba o nawrócenie grzeszników?"
- „ Tak, chcemy!"
- „ Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszš siłš!"


Wymawiajšc te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazujšc nam œwiatło tak silne, jak gdyby odblask wychodzšcy z Jej ršk. To œwiatło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeœmy się widzieli w Bogu, który jest tym œwiatłem, wyraŸniej niż w najlepszym zwierciadle.


Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliœmy na kolana i powtarzaliœmy bardzo pobożnie:
- „O Trójco Przenajœwiętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najœwiętszym Sakramencie".

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:
- „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla œwiata i koniec wojny!"

Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległoœci. Œwiatło, które Jš otaczało zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliœmy nieraz, że widzieliœmy, jak się niebo otwierało.


Wydaje mi się, że piszšc o Hiacyncie albo w jakimœ innym liœcie już podkreœliłam, że przed Naszš Paniš nie mieliœmy strachu, lecz przed nadchodzšcš burzš, przed którš chcieliœmy uciec. Ukazanie się Matki Boskiej nie wzbudziło w nas ani lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano, czy odczuwałam lęk, mówiłam „tak", ale to się odnosiło do strachu, jaki miałam przed błyskawicš i przed nadchodzšcš burzš; przed którš chcieliœmy uciekać, bo błyskawice widzieliœmy tylko podczas burzy. Błyskawice te nie były jednak właœciwymi błyskawicami, lecz odbiciem œwiatła, które się zbliżało. Gdyœmy widzieli to œwiatło, mówiliœmy nieraz, że widzieliœmy przychodzšcš Naszš Dobrš Paniš.


Ale Matkę Bożš mogliœmy w tym œwietle dopiero rozpoznać, kiedy była już na skalnym dębie. Ponieważ nie umieliœmy sobie tego wytłumaczyć i chcšc uniknšć drażliwych pytań mówiliœmy nieraz, że widzimy, jak przychodzi, a innym razem mówiliœmy, że Jej nie widzimy. Kiedy mówiliœmy „ tak", widzimy Jš jak przychodzi, mieliœmy na myœli œwiatło, które się zbliżało, a którym właœciwie była Ona. A jeżeli mówiliœmy, że nie widzimy, jak przychodzi, znaczyło to, że widzieliœmy Jš dopiero, gdy była nad skalnym dębem.

 

 

II. 13 czerwca 1917 - drugie objawienie się Matki Bożej


13 czerwca 1917 r. po odmówieniu różańca z Hiacynta, Franciszkiem i innymi osobami, które były obecne, zobaczyliœmy znowu odblask œwiatła, które się zbliżało (to coœmy nazwali błyskawicš), i następnie ponad dębem skalnym Matkę Bożš, zupełnie podobnš do postaci z maja.

- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, żebyœcie przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesišca, żebyœcie codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. PóŸniej wam powiem, czego chcę".


Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.
- „Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w cišgu roku".
- „Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba".
- „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiœ czas. Jezus chce się posłużyć tobš, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na œwiecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca"
(Tu z poœpiechu Łucja opuœciła koniec zdania, który w innych dokumentach brzmi następujšco: „Kto je przyjmuje, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu").
- „ Zostanę tu sama?" - zapytałam ze smutkiem.
- „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twojš ucieczkš i drogš, która cię zaprowadzi do Boga".


W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego œwiatła. W nim widzieliœmy się jak gdyby pogršżeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej częœci œwiatła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawš dłoniš Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać.
Zrozumieliœmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkoœci, które pragnęło zadoœćuczynienia.

To, Ekscelencjo, mieliœmy na myœli, kiedyœmy mówili, że Matka Boska wyjawiła nam w czerwcu tajemnicę. Nasza Pani nie rozkazała nam tego zachować w tajemnicy, ale odczuwaliœmy, że Bóg nas do tego nakłania.

 

 

III. 13 lipca 1917 - trzecie objawienie się Matki Bożej


13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliœmy różaniec z ludŸmi licznie zebranymi, zobaczyliœmy znany już blask œwiatła, a następnie Matkę Boskš na dębie skalnym.

- „Czego sobie Pani ode mnie życzy?" - zapytałam.
- „Chcę, żebyœcie przyszli tutaj 13 przyszłego miesišca, żebyœcie nadal codziennie odmawiali różaniec na czeœć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na œwiecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać".
- „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje".
- „PrzychodŸcie tutaj w dalszym cišgu co miesišc! W paŸdzierniku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".


Potem przedłożyłam kilka próœb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w cišgu roku te łaski otrzymać. I w dalszym cišgu mówiła:
- „Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłoœci dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadoœćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi".


Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesišcach. Promień œwiatła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliœmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielkš siłš wysoko wewnštrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wœród przeraŸliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujšcych dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć Ťajť, bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swš okropnš i wstrętnš postaciš, podobnš do wzbudzajšcych strach nieznanych jakichœ zwierzšt, jednoczeœnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieœliœmy oczy do Naszej Pani szukajšc u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:
- „Widzieliœcie piekło, do którego idš dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na œwiecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na œwiecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestanš obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa Xl rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane œwiatło, (ma na myœli nadzwyczajne œwiatło północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce. Łucja uważała je wcišż za znak obiecany z nieba) wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na œwiat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, przeœladowanie Koœcioła i Ojca Œwiętego.
Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poœwięcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię œw. wynagradzajšcš w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostanš spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po œwiecie, wywołujšc wojny i przeœladowanie Koœcioła, dobrzy będš męczeni, a Ojciec Œwięty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginš. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Œwięty poœwięci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na œwiecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadŸ wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebujš Twojego miłosierdzia".


Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:
- „Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?"
- „Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej".


I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległoœci firmamentu.
 

 

IV. 19 sierpnia 1917 - czwarte objawienie się Matki Bożej

 

13 sierpnia 1917 r. ponieważ już opowiadałam, co tego dnia zaszło, nie będę się powtarzać, ale przechodzę do objawienia według mnie z dnia 15 pod wieczór (Łucja myli się, jeżeli uważa, że objawienie zdarzyło się w tym samym dniu, kiedy wyszli z więzienia z Vila Nova de Ourem. Objawienie miało miejsce w następnš niedzielę, tj 19 sierpnia).
Ponieważ wówczas jeszcze nie umiałam odróżnić poszczególnych dni miesišca, być może, że się mylę. Ale zdaje mi się, że było to tego samego dnia, kiedy wróciliœmy z więzienia z Vila Nova de Ourem.


Kiedy z Franciszkiem i jego bratem Janem prowadziłam owce do miejsca, które się nazywa Valinhos, odczułam, że zbliża się i otacza nas coœ nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po niš poszedł. Ponieważ nie chciał iœć, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po niš.

Tymczasem zobaczyłam z Franciszkiem blask œwiatła, któreœmy nazwali błyskawicš. Krótko po przybyciu Hiacynty zobaczyliœmy Matkę Boskš nad dębem skalnym.
- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, abyœcie nadal przychodzili do Cova da Iria 13 i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesišcu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".
- „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiajš w Cova da Iria?"
- „Zróbcie dwa przenoœne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacynta i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pienišdze, które ofiarujš na te ołtarzyki, sš przeznaczone na œwięto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać".
- „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych".
- „Tak, niektórych uleczę wcišgu roku" - i przybierajšc wyraz smutniejszy powiedziała: - Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie majš nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił".


I jak zwykle zaczęła unosić się w stronę wschodu.

 

 

V. 13 wrzeœnia 1917 - pište objawienie się Matki Bożej

 

13 wrzeœnia 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacynta i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejœć. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, proszšc, byœmy Matce Bożej przedstawili ich proœby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka:
- „Na miłoœć Boskš, proœcie Matkę Boskš, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę".
Ktoœ inny wołał:
- „Niech wyleczy moje niewidome dziecko". A znowu inny:
- „A moje jest głuche". I znowu inny:
- „Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna".
- „Niech mi nawróci grzesznika".
- „Niech mnie uzdrowi z gruŸlicy" itd.


Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkoœci, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliœmy. Jednym obiecujšc spełnienie ich życzeń, innym podajšc rękę, aby mogli się podnieœć z ziemi, mogliœmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum.
Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na œcieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego.
Myœlę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci, jedynie dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matkš Boskš, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobš samego Jezusa Chrystusa? Więc dobrze, ale to wszystko do tego nie należy. Było to raczej poœlizgnięcie się pióra w tym kierunku, do którego właœciwie nie zmierzałam. Cierpliwoœci, znowu coœ zbędnego! Nie usuwam jej jednak, aby nie niszczyć zeszytu.


Doszliœmy wreszcie do Cova da Iria koło dębu skalnego i zaczęliœmy odmawiać różaniec z ludem.
Wkrótce potem ujrzeliœmy odblask œwiatła i następnie Naszš Paniš nad dębem skalnym.
- „Odmawiajcie w dalszym cišgu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W paŸdzierniku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, œw. Józef z Dziecištkiem Jezus, żeby pobłogosławić œwiat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyœcie w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noœcie go tylko w cišgu dnia".
- „Polecono mi, żebym Paniš prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego".
- „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W paŸdzierniku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".



I zaczynajšc się wznosić, znikła jak zwykle.

 

 

VI. 13 paŸdziernika 1917 - szóste objawienie się Matki Bożej

 

13 paŸdziernika 1917. Wyszliœmy z domu bardzo wczeœnie, bo liczyliœmy się z opóŸnieniem w drodze. Ludzie przyszli masami. Deszcz padał ulewny. Moja matka w obawie, że jest to ostatni dzień mojego życia, z sercem rozdartym z powodu niepewnoœci tego, co mogło się stać, chciała mi towarzyszyć. Na drodze sceny jak w poprzednim miesišcu, ale liczniejsze i bardziej wzruszajšce. Nawet błoto nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej.
Gdyœmy przybyli do Cova da Iria koło skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliœmy odblask œwiatła, a następnie Naszš Paniš nad dębem skalnym.
- „Czego Pani sobie ode mnie życzy?"
- „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na mojš czeœć kaplicę. Jestem Matkš Boskš Różańcowš. Trzeba w dalszym cišgu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócš wkrótce do domu".
- „Ja miałam Paniš prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej".
- „Jednych tak, innych nie. Muszš się poprawić i niech proszš o przebaczenie swoich grzechów".

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:
- „Niech ludzie już dłużej nie obrażajš Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony".

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejšce w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca. Oto, Ekscelencjo, powód dlaczego
zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce. Zamiarem moim nie było zwrócenie uwagi ludzi w tym kierunku, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z ich obecnoœci. Zrobiłam to jedynie pod wpływem impulsu wewnętrznego, który mnie do tego zmusił.

Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległoœci firmamentu, zobaczyliœmy po stronie słońca
œw. Józefa z Dziecištkiem Jezus i Naszš Dobrš Paniš ubranš w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że œw. Józef z Dziecištkiem błogosławi œwiat ruchami ręki na kształt krzyża.

Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliœmy
Pana Jezusa z Matkš Najœwiętszš. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna.
Pan Jezus wydawał się błogosławić œwiat w ten sposób jak œw. Józef. Znikło i to widzenie i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boskš Karmelitańskš.
 

 


Uwagi końcowe

Oto, Ekscelencjo, historia objawień Matki Boskiej w Cova da Iria w 1917 roku.
Zawsze, gdy z jakiegoœ powodu musiałam mówić o nich, starałam się uczynić to jak najzwięŸlej z pominięciem intymnych spraw osobistych, bo by mnie to bardzo wiele kosztowało. Ale ponieważ sš one Boże, a nie moje, i ponieważ Bóg teraz Waszš Ekscelencję o nie pyta, oddaję je niniejszym. Œwiadomie nie zatrzymuję niczego, co do mnie nie należy. Wydaje mi się, że brak tylko kilku małych szczegółów odnoszšcych się do próœb, które przedstawiłam. Ponieważ były to sprawy bardziej materialne, nie miały dla mnie specjalnego znaczenia i być może nie utkwiły mi tak żywo w pamięci. A poza tym było ich tak wiele! Miałam i z tym tyle roboty, aby sobie przypomnieć niezliczone łaski, o które miałam Matkę Bożš prosić, że może tu i tam wœlizgnęła się jakaœ pomyłka, kiedy np. powiedziałam, że wojna skończy się w tym samym dniu, tj. 13 (Prawdę mówišc, Łucja nie powiedziała wprost że wojna skończy się w tym samym dniu. Nakłoniona została do tego przez wiele naglšcych pytań, które jej stawiano).
Wiele ludzi było zdumionych pamięciš, którš Bóg mi raczył dać. Dzięki nieskończonej dobroci Bożej jest to pod każdym względem naprawdę wielki dar. Jednak w nadprzyrodzonych sprawach nie trzeba się dziwić, że tak głęboko odciskajš się w pamięci, że po prostu nie można ich zapomnieć. W każdym razie sensu spraw, które one oznaczajš, nigdy się nie zapomina, jeżeli Bóg sam nie sprawi, że się je zapomni.

 

 

Œwięty Józef  - Podatne narzędzie w ręku Boga

Opisowi zwiastowania Maryi odpowiada opis zwiastowania œw. Józefowi (Mt 1,18-25). Anioł zapowiada im narodziny Zbawiciela, dodajšc, że poczęcie Dziecięcia stało się za sprawš Ducha Œwiętego. Maryja i Józef w podobny sposób wyrażajš swoje przyzwolenie na działanie Boże. Maryja zgadza się nosić Jezusa pod swoim sercem, Józef zgadza się na przyjęcie odpowiedzialnoœci za Dziecię i Jego Matkę. Owo podwójne "tak" dało Bogu ludzkš przestrzeń, w której mógł się narodzić.

Błogosławiony stan Maryi zaskakuje Józefa i wyrywa go ze œwiata, w którym żyje. Maryja według Prawa powinna zostawy" znaczy w omawianym fragmencie Ewangelii œw. Mateusza "miłosierny". Przykłady miłosiernych Sprawiedliwych znajdujemy w Piœmie Œwiętym: Saul mówi do Dawida: Tyœ sprawiedliwszy ode mnie, gdyż odpłaciłeœ mi dobrem, podczas gdy ja odpłaciłem ci złem (1Sm 24,18). Dokładnie o tego rodzaju sprawiedliwoœci Jezus mówi w Kazaniu na Górze, że jest ona większa od sprawiedliwoœci uczonych w Piœmie. Tylko taka sprawiedliwoœć gwarantuje nierutynowe wypełnianie Prawa (Mt 5,20).

Miłoœć do Maryi mogła się w sercu Józefa przerodzić w żšdzę zemsty. Psychologicznie byłoby to zrozumiałe. A jednak dzieje się inaczej. Jego miłoœć do Maryi dojrzewa do dobroci serca, ukazujšcej się w posłuszeństwie woli Bożej. Owo dojrzewanie czyni go otwartym na podstawowe przesłanie snu: Józefie, synu Dawida, nie bój się wzišć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Œwiętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1,20-21). To samo imię, sny i "ratowanie ludu" sš elementami łšczšcymi Józefa z synem Jakuba - Józefem. Ten ostatni umiał nie tylko wyłożyć sny zaniepokojonemu faraonowi, ale także doradzić mu, co należy czynić, aby uratować całe państwo (Rdz 41,32nn), a w dalszej konsekwencji aby uratować także pozostałe dzieci Izraela (Rdz 45,7-8).

Gdy (Józef) powzišł tę myœl, oto Anioł Pański ukazał mu się we œnie (Mt 1,20). U Józefa sen, myœlenie i rozważanie przenikajš się. Powzięcie myœli nie jest czymœ œciœle rozumowym, lecz grecki Ÿródłosłów tego terminu oznacza "skierowane na praktykę?, czyli rozważanie w sercu. Rozważanie, które prowadzi do działania. Ten sam rodzaj rozważania jest obecny w pozostałych dwóch snach i w decyzjach Józefa o ucieczce do Egiptu oraz o powrocie do Palestyny. Majšc jasny wglšd w sprawę, Józef nie roztrzšsa jej ponownie, lecz działa. Jego milczenie (Józef nie wypowiada ani słowa) jest wyrazem gotowoœci do działania.

Czegoœ więcej o Józefie dowiadujemy się z tak zwanych ewangelii apokryficznych. Szczególne miejsce zajmuje tutaj Protoewangelia œw. Jakuba, zredagowana prawdopodobnie w II wieku po narodzeniu Chrystusa. Jej treœć znajdujemy w literaturze patrystycznej i w liturgii.

W tym apokryfie występuje opowiadanie, że Maryja jako trzyletnie dziecko została oddana na wychowanie do "œwištyni Pańskiej". Z osišgnięciem wieku dwunastu lat nie mogła dłużej tam przebywać. Kapłani postanowili jš oddać w opiekę mężczyzny, który zachowałby jej dziewictwo. Anioł Pański nakazuje więc Zachariaszowi zwołać wszystkich wdowców, a każdy z nich miał przynieœć różdżkę. Przybył też Józef (według Protoewangelii Józef był wdowcem i miał syna). Gdy się wszyscy zebrali oraz odmówili należne modlitwy, wtedy z różdżki Józefa wyleciała gołšbka i usiadła na jego głowie. Był to znak, że Maryja ma zostać powierzona właœnie jemu.
W dalszej częœci Protoewangelia Jakuba nawišzuje do sceny opisanej przez œw. Mateusza:

I Józef zdjęty lękiem Bożym wzišł jš (Maryję) w swojš opiekę, i rzekł do niej: "Maryjo, wzišłem cię ze œwištyni Pańskiej. Teraz zaœ zostawiam cię w domu moim. Wychodzę bowiem budować domy, ale przyjdę do ciebie. Pan będzie cię strzegł?. I przyszedł szósty miesišc dla Maryi, i oto przyszedł Józef ze swej budowy, i wszedł do domu, i zastał jš brzemiennš. I uderzył się w twarz, i padł na ziemię na worek, i zapłakał gorzko mówišc: "Jakim obliczem spojrzę ku Panu Bogu? Jakšż mam za niš zanosić modlitwę? Bo przecież dziewicę wzišłem ze œwištyni Pana Boga, i nie ustrzegłem jej! Któż mnie zwiódł? Któż jest tym, co zło uczynił w mym domu? Któż porwał ode mnie dziewicę i skalał jš? Czyżby u mnie powtórzyły się dzieje Adama? Gdy bowiem Adam oddawał się o oznaczonej godzinie uroczystej modlitwie dziękczynnej, wszedł wšż i znalazł Ewę samotnš i uwiódł jš i skalał; to samo przydarzyło się i mnie?. I powstał Józef z worka, i zawołał jš i rzekł do niej: "Dlaczegoœ to uczyniła ty, którš Bóg miał w szczególnej opiece? Czyż zapomniałaœ o Panu twoim Bogu? Dlaczego ty, która wychowana byłaœ w œwiętym œwiętych, i otrzymywałaœ pokarm z ręki anioła, tak upodliłaœ swojš duszę??. Ona zaœ zapłakała gorzko i rzekła tak: "Czystš jestem i męża nie znam?. I rzekł do niej Józef: "Skšdże więc jest to, co znajduje się w twoim łonie?? Ona rzekła na to: "Na Boga żywego, nie wiem, skšd jest to, co znajduje się w łonie moim!? I przelškł sie wielce Józef i nie nalegał na niš więcej rozważajšc, co ma z niš uczynić. I rzekł Józef: "Jeœli ukryję jej grzech, zostanę uznany za winnego, gdyż sprzeciwiłem się prawu Pana; jeżeli natomiast okażę jš synom Izraela, lękam się; bo jeœli to, co znajduje się [w jej łonie], pochodzi od anioła, będę winny wydania niewinnej krwi na wyrok œmierci. Cóż więc z niš uczynię?? Tak zastała go noc. I oto anioł Pański ukazał mu się we œnie mówišc: "Nie lękaj się o tę dzieweczkę. To bowiem, co w niej się znajduje, jest z Ducha Œwiętego. Porodzi więc tobie syna i nazwiesz go imieniem Jezus - on bowiem wybawi lud swój z jego grzechów?. I powstał Józef ze snu, chwalił Boga Izraela, który dał mu swš łaskę. I dalej strzegł dzieweczki
(M. Starowieyski, Protoewangelia Jakuba, w: Ewangelie apokryficzne, 9,3; 13,1,2,3; 14,1,2).

Mamy przed sobš plastyczne opisy i obfite w słowa dialogi. Opisy te nie sš pozbawione swoistych podtonów. Nie odwartoœciowujšc ich znaczenia, widzimy jednak, że wzbudzajš one mieszane odczucia; u jednych może odczucie wewnętrznego poruszenia, u innych zakłopotania, u jeszcze innych uœmiech zrozumienia. Stary Józef jest bardzo gadatliwy, jego zachowanie jest wystylizowane.

Jako kontrast na nowo odkrywamy teologicznš zwięzłoœć Ewangelii kanonicznych. W swoim niemówieniu sš one o wiele bardziej wymowne aniżeli budowle utworzone z licznych słów. Doceniamy prostotę opowiadania w Ewangelii œw. Mateusza, które przez swojš mistrzowskš strukturę językowš i oszczędnoœć w słowach nie opisuje, lecz wskazuje na rzeczywistoœć Tajemnicy Boga przychodzšcego do ludzi. Chodzi o Tajemnicę, do której nie zbliżymy się żadnym, choćby obrazowo najbardziej rozbudowanym językiem. Może właœnie dlatego Józef nie mówi ani słowa.

O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć - powiedział jeden z najbardziej znanych filozofów XX wieku, który nota bene bardzo dobrze znał Nowy Testament i modlił się jego słowami. Milczenie Ewangelii wskazuje na Tajemnicę. W nauce należy raczej mówić, w kwestiach wiary trzeba czasem milczeć. Z "milczšcego", z tego, co nie jest powiedziane, zarysowywuje się nam postać Józefa w jego dobroci i w jego człowieczeństwie, w jego miłoœci do Dziecięcia i Jego Matki. W językowej oszczędnoœci Ewangelii œw. Mateusza widzimy Józefa z jego rozumieniem snów, z jego głębokš œwiadomoœciš odpowiedzialnoœci za Dziecię i Maryję, za "swój lud". Widzimy człowieka, który nie jest wystylizowanym ideałem, lecz podatnym narzędziem w ręku działajšcego Boga.

ks. Józef Bremer SJ

 

 

 

 

 

 

 

 

Jubileusz  Galerii

„ Wizerunek œwiętego Józefa w obrazie i rzeŸbie”

 

 

W Koœciele Katolickim w sposób szczególny wyróżniamy i pamiętamy tych, którzy swoim życiem,  pozytywnš postawš i działalnoœciš w stosunku do Boga i ludzi wyróżniali się znacznie ponad przeciętnoœć. Po długich procesach zostajš „wynoszeni na ołtarze”, jako Błogosławieni i Œwięci i czczeni, jako poœrednicy mogšcy wspomóc nas w upraszaniu łask u Boga.

 Niedawno, bo w niedzielę 15 stycznia 2017r., w koœciele WNMP przy rynku biskupi diecezji opolskiej ks. dr Andrzej Czaja i diecezji gliwickiej ks. dr Jan Kopiec odprawiali koncelebrowanš Mszę Œw. w intencji rychłej beatyfikacji Ofki Piastówny, jako pierwszej kandydatki na ołtarze z naszej rodzimej Ziemi Raciborskiej.

 Nasza parafia w Ocicach może się radować specjalnym wyróżnieniem. Posiada z pocztu Œwiętych patrona swego koœcioła – œw. Józefa – który, jak to pięknie ujęto w pieœni „Duszo moja, niech pieœń twoja… …On w œwiętoœci i czystoœci po Maryi pierwszy był”. Stšd też formy uczczenia pamięci œw. Józefa w naszej parafii były zawsze bardzo żywe i dostosowane do ducha czasu.

 Wraz z nadejœciem ery komputeryzacji już od wielu lat nasza parafia może szczycić się prowadzeniem bardzo interesujšcej parafialnej gazetki internetowej „Œwięty Józef“ do znalezienia w Internecie pod adresem www.parafiaocice.pl
 

Gazetka ta posiada również rozdział „Galeria”, w którym dotychczas ukazało się już łšcznie 163 tematów, zbiorów fotografii z ważniejszych uroczystoœci parafialnych (pierwsze z uroczystoœci Bożego Ciała w 2007 r.).

 W galerii znajduje się album stale do dnia dzisiejszego uzupełniany pod tytułem „Wizerunek œw. Józefa w obrazie i rzeŸbie”. Album tej galerii w zeszłym miesišcu obchodził mały jubileusz – pięciolecia istnienia oraz przekroczenia liczby 200 sztuk umieszczonych tam fotografii zwišzanych z patronem naszego koœcioła, na obrazach i rzeŸbach znajdujšcych się w koœciołach na całym œwiecie. Fotografie te sš różnej jakoœci, wykonywane przez amatorów czcicieli œw. Józefa, z naszej parafii i poza niš.

 Pod koniec pięciolecia istnienia wspomnianego albumu, warto dokonać krótkiego bilansu.

Otóż album ten ujmuje obecnie 205 fotografii wykonanych w 13 krajach œwiata, na trzech kontynentach. Najwięcej, bo 124 zdjęć to ujęcia wykonane w Polsce, 43 ujęcia pochodzš z Niemiec i 21 z Czech.

Autorami zdjęć jest 36 osób w tym 16 z zagranicy. Na ogół sš to zdjęcia wizerunków Œwiętego w rzeŸbach  (97 zdjęć), oraz jego obrazów (93 zdjęcia). Sš  też dwie mozaiki,  jedenaœcie witraży, jak również „Hotel œw. Józefa” (w Einsiedeln – Szwajcaria) i dzwon œw. Józefa w dzwonnicy parku pałacowego w Kamieniu Œlšskim.

 „De gustibus non est disputandum” – nie można dyskutować nad najładniejszym lub najlepszym zdjęciem. Ale jeżeli ustali się pewne kryteria oceny, wtedy można się pokusić o dobranie najbardziej tym kryteriom odpowiadajšce fotografie.

                                            

 

 

 

                                     Z dalszego od nas odległego zakštka, bo z Brisbane w Australii wysłano nam fotografię
                                                                        rzeŸby z katedry œw. Stefana (123 kolejne zdjęcie w galerii.)
                                                                                   Zdjęcie wykonała córka naszej rodaczki z Krzanowic.

 

    

 

 

 

                     Może ze względu na egzotykę materiału z którego wykuto płaskorzeŸbę (sól kamienna)
           oraz miejsce ekspozycji – podziemna kaplica œw. Kingi w Wieliczce stojšca
  pod ochronš UNESCO jako zabytek kultury œwiatowej,
  należy wyróżnić zdjęcie które wykonał dla nas protestant z miasta  
Schwerin   w Mecklenburgii (Niemcy). (zdjęcie nr.173.)

 

 

                          

 Najbardziej nowoczesne, modernistyczne ujęcie œw. Józefa,
                     z podkreœleniem jego funkcji jako orędownika naszych powszechnych ludzkich potrzeb
                           pochodzi z koœcioła œw. Józefa, poœwięconego dopiero w roku 1956    
w Siegburg (Nadrenia – Westfalia, Niemcy).
                                Œwiętego surrealistycznie przedstawiono   z wielkim uchem, zamienionego w słuch,
                             przyjmujšcego bolšczki œwiata (zdjęcie nr.150.).

  

                                                

 

                                                                                Dla nas parafian, szczególnš wymowę powinna mieć mała płaskorzeŸba
                                                                    z ceramiki (zdjęcie nr.23), którš œwištobliwy prałat, ks. proboszcz Gade trzymał 
                                                     na szafce przy łóżku. Bowiem w swoich nabożeństwach do patrona naszego koœcioła,
                                                                         stale podkreœlał również jego orędownictwo, jako opiekuna umierajšcych.

 

 

 

Redakcja parafialnej gazetki internetowej nadal zaprasza wszystkich a szczególnie młodzież obznajomionš z technikš wykonywania fotografii cyfrowych do współpracy w uzupełnianiu zbioru galerii o dalsze zdjęcia wizerunku naszego  patrona œwiętego Józefa.

 Zdjęcia te prosimy przesłać drogš mailowš na adres danuta.hopko@wp.pl z podaniem gdzie i przez kogo zostało wykonane, oraz o ile to możliwe bliższe dane na temat fotografowanego obiektu (kto i kiedy namalował obraz lub wyrzeŸbił figurę przedstawiajšce œw. Józefa).

 „Vivat, crescat, floreat” – życzymy co najmniej na dalsze pięć lat galerii œw. Józefa w naszej parafialnej gazetce internetowej !

 

    Opracował: J. Gonschior wraz z D. Hopko

 

*******************************************************************

****************************************

********************

 

 

 

 

Jubiläum der Galerie

„Bildnis des Hl. Joseph in Bildern und Skulpturen”

 

In der Katholischen Kirche ehrt und gedenkt man besonders Denjenigen, die mit ihrem Leben, mit einer positiven Einstellung und Tätigkeit zu Gott und für die Menschen sich auszeichnen. Nach langen Verfahren werden Sie „auf die Altäre“ als Selige und Heilige erhoben, als Vermittler und Fürsprecher die  bei Gott uns unterstützen in unseren Bitten um weitere Gnaden.

Unlängst, weil am Sonntag den 15 Januar 2017, in der Liebfrauenkirche am Ring zelebrierten die Bischöfe der Diözese Oppeln Dr. Andrzej Czaja und der Diözese Gleiwitz  Dr. Jan Kopiec eine Hl. Messe in dem Anliegen einer baldigen Seligsprechung  von  Euphemie, einer Tochter des Piastenfürsten. Sie wäre die erste Kandidatin für „die Altäre“ aus unserem Ratibor Stadt und Land.

 Unsere Pfarrgemeinde  Ottitz kann sich besonders bevorzugt fühlen. Sie besitzt aus dem Gefolge der Heiligen, den Hl. Joseph als den Schutzpatron unserer Kirche Er folgt der Hl. Maria, sie nimmt die erste Stelle der Heiligen in der Kirche ein. Deswegen waren in unserer Pfarrgemeinde die Andachten zum Hl. Joseph immer, entsprechend dem Geist der Zeit, sehr lebhaft besucht. Seit das Zeitalter der Computer begonnen hat, besitzt schon viele Jahre unsere Pfarrgemeinde ein interessantes Internet Pfarrblatt

„Œwięty Józef” (Heiliger Joseph). Es ist unter dem Link www.parafiaocice.pl zu finden. Diese Zeitung besitzt auch ein Kapitel „Galeria“, das bis jetzt 163 Themen beinhaltet. Es sind Fotoalbums mit Aufnahmen aus wichtigeren Gemeindefeiern (das erste von Fronleichnam 2007).

 In der Galerie befindet sich auch ein Album, das bis heute weiter aufgefüllt wird. Es hat dem Titel „Wizerunek œw. Józefa w obrazie i rzeŸbie” (Bildnis des Hl. Joseph in Bildern und Skulpturen). Diese Sammlung in der Galerie feierte im letzten Jahresmonat ein kleines Jubiläum, fünf Jahre des Bestehens der Sammlung und besitzt 200 Fotografien. Auf ihnen  befinden sich Darstellungen des Schutzpatrons unserer Kirche aus Gotteshäusern von der ganzen Welt. Diese Fotos haben unterschiedliche Qualität, gemacht von Amateuren, Verehrern des Hl. Josef aus unserer Gemeinde, aber auch von anderen Pfarreien.

Aus Anlass des fünfjährigen Bestehens dieses Albums bittet sich an, eine kurze Bilanz zu ziehen. 

Dieses Album enthält zurzeit 205 Fotografien aus 13 Ländern der Welt, aus drei Erdteilen. Die meisten 124 Fotos stammen aus Polen, 43 Aufnahmen aus Deutschland und 21 aus Tschechien.

Die Bilder stammen von 36 Fotografen, 16 Personen sind Ausländer.

Am zahlreichsten (97 Bilder) wurden Skulpturen des Heiligen Joseph fotografiert und 93 Aufnahmen seine Darstellungen auf Gemälden. Es gibt aber auch Bilder von zwei Mosaiken, elf Glasfenstern, wie auch eines „Hotel Hl. Josef“ in Einsiedeln (Schweiz) und einer Josephglocke vom Glockenturm in Groß Stein (Oberschlesien).

  „De gustibus non est disputandum” – man soll nicht streiten über ein schönstes oder bestes Foto. Wenn man aber gewisse Auswahlkriterien festlegt, kann man die beste Fotografie aussuchen, die dieses Kriterium erfüllt.

  

 

 

Aus der weitesten von uns entfernten Ort, aus Brisbane in Australien,
schickte man uns das Foto einer Skulptur aus dem dortigen St. Stefansdom
(das 123 laufende Foto im Album).
Die Aufnahme machte die Tochter einer Landsmännin aus Kranowitz, Kreis Ratibor

 

 

   

 

Vielleicht wegen der Exotik des Materials (Steinsalz)
sollte man das Flachrelief  „Flucht aus Ägypten“
aus der  unterirdische Kapelle der Hl. Kinga in Wieliczka (Kulturwelterbe UNESCO ) auszeichnen.
 Zur Verfügung stellte dieses Foto (Nummer 173) ein Besucher aus Schwerin (Deutschland).

 

 

   

Neuartig mit Hervorhebung seiner Funktion als  Befürworter
zeigt sich die Skulptur des Heiligen aus der St. Josefkirche in Siegburg (Deutschland),
 die erst im Jahre 1956 geweiht wurde. Hier wird Er surrealistisch mit einem großen Ohr dargestellt,
der sich allen Wehen der Welt annimmt. Das Bild Nr.150. machte ein in Bunzlau (Niederschlesien)
gebürtiger Landsmann, der jetzt in Siegburg lebt.

 

 

  

Für uns Gemeindemitlieder der St. Josefkirche in Ratibor-Ottitz
 hat eine besondere Bedeutung ein kleines Flachrelief aus Ton (Bild Nr. 23),
dass beim gottesfürchtigen Prälat Pfarrer Bernhard Gade auf seinem Nachttisch stand.
 In seinen Andachten zum Hl. Joseph unterstrich er immer,
dass dieser Heiliger auch ein besonderer Befürworter bei Gott für die Sterbenden ist.

 

 

 

 Die Redaktion der Internet – Pfarrgemeindezeitung bittet weiter alle, besonders die Jugend die doch jetzt mit ihren Mobiltelefonen auch schon gute Fotografien machen kann, zur Zusammenarbeit bei dem weiteren Ausbau  der Sammlung zum Fotoalbum der Galerie mit Bildnissen des Hl. Joseph auf.

 Die Bilder bitten wir als Anhang zur elektronischen Post an die Adresse danuta.hopko@wp.pl zu schicken. Dabei bitte zugeben, wo (in welcher Kirche, in welcher Stadt), und von wem das Foto gemacht wurde. Falls möglich, bitte auch noch zusätzliche Angaben machen über die Skulptur oder Gemälde (Namen des Künstlers, wann ist das Kunstwerk entstanden,  nähere Angaben über die Kirche und ähnliches)

 „Vivat, crescat, floreat” –  wünschen wir wenigstens für weitere fünf Jahre der Hl. Joseph  Galerie in unserer Internetzeitung.

   

                                                                                                   Bearbeitung: Dr.J. Gonschior und D.Hopko                                                                                              

 

 

Wyjštkowa tradycja.

 

W wielu parafiach należy do tradycji, raz w roku, odprawianie Mszy Œw.  w intencji członków niektórych grup zawodowych, np. górników w dniu œw. Barbary 4. grudnia, lub cieœli i stolarzy w dniu œw. Józefa 19. marca.

W naszej parafii, od zarania, tj. od czasu wybudowania „Stadtrandsiedlung” czyli Ocic Południowych, okreœlanych powszechnie jako „Ocic po stronie szkoły”, zachowała się do dziœ dodatkowa tradycja - odprawianie w okresie Bożego Narodzenia Mszy Œw. w intencji I i II Oddziału Budowlanego, a następnie dla III i IV Oddziału Budowlanego. Skšd się to wzięło?

Otóż budowę ocickiego osiedla rozpoczęto od domów  przy dzisiejszej ulicy Wałbrzyskiej,  okreœlony jako „ I Bauzug” (pierwszy oddział budowlany).

  Drugi cišg budowlany ( „II Bauzug”) nazwano budowane prawie równolegle w czasie domki przy ulicy Wesołej, przy czym obejmował on tylko odcinek od ulicy Opawskiej do ul. Tuwima.

„III Bauzug” to ulica Kolonialna i „IV Bauzug” to dzisiejsza ulica Kołłštaja.

Nazwy ulic zaczerpnięto następnie z bardzo popularnej piosenki dla dzieci „Alle Vögel sind schon da” („wszystkie ptaki już przyleciały”) do której słowa napisał Hoffmann von Fallersleben, bibliotekarz  hrabiego raciborskiego z Rud. Tak więc kolejno nazwano ulice:

- Wałbrzyskš -  Kosowa (Amselweg)

- Kolonialnš   -  Drozdowa (Drosselweg),

- Wesołš         -  Ziębowa (Finkenweg)

- Kołłštaja       - Szpakowa (Starweg)

Poczštkowo intencję mszalnš formułowano „für die Lebenden und Verstorbenen des I und II Bauzuges”,czyli  „budowniczych I i II” oddziału budowlanego”. Pod tym okreœleniem kryli się inwestorzy, którzy zarazem angażowali się fizycznie jako wykonawcy, oraz przez nich opłacani pomocnicy (każdy inwestor musiał zatrudnić co najmniej jednego „Handlanger” czyli pomocnika w czasie budowy). Miasto udzielało kredytu w wysokoœci 2000 DM, spłacany w następnych latach przez mieszkańców ( nie wszyscy do końca wojny z tym zdšżyli).

Teraz intencję nieco zmodyfikowano, dostosowujšc  jš do obecnego stanu. Mianowicie modlimy się za wszystkich mieszkańców, żyjšcych i zmarłych, którzy kiedykolwiek przy ulicach tych oddziałów budowlanych mieszkali.

Po 80 latach oczywiœcie nikt z ówczesnych budowniczych już nie żyje, a przemieszczenia ludnoœci, szczególnie zwišzane z zakończeniem Drugiej Wojny Œwiatowej, spowodowało, iż z drugiego pokolenia (synowie, córki budowniczych) mieszkajš na swej ojcowiŸnie tylko jednostki (na Wałbrzyskiej z 25 rodzin inwestorskich już jedynie tylko jedna osoba, na dalszych trzech ulicach po dwie osoby na każdej z ulic).

 

Podziękowania należy się wielu zaangażowanym parafianom za podtrzymywanie  tej oryginalnej tradycji, a szczególnie wszystkim księżom proboszczom, poczšwszy od księdza Gadego aż po dzisiejszego księdza Krystiana.

Bo tradycja nie oznacza żeby tylko zabezpieczyć jej popielisko, lecz  by żywy jej płomień przekazywać dalszym pokoleniom!

„Tradycja nie czci popiołów. Ona podsyca ogień przekazywany dalej”

Josef Gonschior

 

 

Œwięci mówiš o Różańcu

 

œw. o. Pio (1887-1968)

Kochajcie Maryję i starajcie się, by Jš kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi.Podajcie mi mojš broń - mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. - Tym się zwycięża szatana - wyjaœniał, bioršc do ręki różaniec.

œw. Jan Maria Vianney (1786-1859)
Jedno tylko Zdrowaœ Maryjo dobrze powiedziane wstrzšsa całym piekłem.
œw. Josemaría Escrivá (1902-1975)

żaniec Œwięty to potężna broń. Używaj jej z ufnoœciš, a skutek wprawi cię w zadziwienie.
œw. Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673-1716)

"Obleczcie się w zbroję Bożš"(Ef 6,11), przyodziejcie zbroję Różańca œw., a zmiażdżycie głowę szatana, oprzecie się wszystkim jego pokusom.


œw. Jan Bosko (1815-1888)

Niezliczone sš łaski z nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocš Różańca œw. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny, odzyskane oraz zachowane cnoty czystoœci, a ponadto obronione dusze przed wszelkim zasadzkom szatana.
żaniec jest przedłużeniem Zdrowaœ Maryjo, którym można uderzyć, zwyciężyć i zniszczyć wszystkie piekielne moce.


 


œw. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941)
żaniec jest strzelaniem do szatana!

 

Siostra Łucja z Fatimy
żaniec jest najpotężniejszš broniš, jakš możemy się bronić na polu walki.
 

Polski cud różańcowy w czasie II wojny œwiatowej

POTĘGA RÓŻAŃCA PRZED WYSTAWIONYM NAJŒWIĘTSZYM SAKRAMENTEM

Działo się to w Polsce w czasie II wojny œwiatowej. Cišgle trzeba o tym mówić, szczególnie młodzieży, co czynili Niemcy w Polsce w czasie II wojny. Jakiej ruinie uległa cała Polska; spalone wioski, miasta, zniszczone fabryki. Ile milionów ludzi zginęło w Polsce w czasie wojny (35 mln Polaków było w 1939r. – 23 mln W 1945r.). Ludzie ginęli na frontach wojny, podczas bombardowań miast i wsi, ginęli w obozach koncentracyjnych, więzieniach, byli rozstrzeliwani, wieszani na ulicach, ginęli od mrozu, głodu w obozach œmierci. Pojawienie się żołnierzy niemieckich w jakiejœ miejscowoœci oznaczało œmierć nawet wielu mieszkańców. Bardzo często żołnierze niemieccy, którzy przyjechali do jakiejœ miejscowoœci strzelali do napotkanych na ulicy ludzi tak jak do zwierzšt w lesie. Sš w Polsce miejscowoœci, parafie, które straciły nawet do 60 – 80% mieszkańców.

JEST TYLKO JEDNA PARAFIA W POLSCE, KTÓREJ MIESZKAŃCY NIE ZAZNALI W/W NIESZCZĘŒĆ I TRAGEDII

Nikt z tej parafii nie zginšł w czasie wojny!
–Wszyscy
żołnierze powrócili z wojny do swoich rodzin!
–Przez ca
ły czas wojny, żaden Niemiec nie przekroczył granicy tej parafii!
TO JEST CUD! Jak to si
ę stało, że ta parafia doznała tego cudu?

Parafia ta nazywa się Garnek. Leży w centrum Polski, około 70 km od Warszawy. W 1939r. liczyła 7 tys. mieszkańców. Dnia 1.IX. 1939r. gdy Niemcy zaatakowały Polskę w parafii w/w proboszczem był bardzo mšdry i pobożny kapłan. W tym tragicznym dniu w tamtejszym koœciele zgromadziło się trochę ludzi na Mszy œwiętej – był to pierwszy pištek miesišca.

Proboszcz do zgromadzonych w koœciele ludzi powiedział wtedy takie słowa: „Dziœ Niemcy pod wodzš Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler to człowiek opętany przez szatana. Hitler wyrzšdzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginš miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiœ ratunek? Czy możemy uniknšć œmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy ? Tak, jest ratunek ! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najœwiętszym Sakramentem ! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym koœciele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najœwiętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo".

Wojna trwała 6 lat, Różaniec w koœciele trwał 6 lat. Proboszcz podał ludziom godz. nabożeństwa. Na to nabożeństwo ludzie zaczęli przychodzić. Odmawiali czšstkę Różańca (5 tajemnic) po Różańcu proboszcz udzielał błogosławieństwa Najœwiętszym Sakramentem. Poczštkowo ludzi było niewiele, ale w miarę upływu wojny przychodziło coraz więcej. Koœciół codziennie był zapełniony ludŸmi. Gdy spostrzeżono, jaka jest potęga tego nabożeństwa, tzn. że nikt z tej parafii nie zginšł (w innych zginęło już wielu), na Różaniec codziennie gromadziło się tyle ludzi, że koœciół nie mógł wszystkich pomieœcić!

Nie było w Polsce miejscowoœci, do której by nie dotarli żołnierze niemieccy w czasie wojny. Nawet do najdalej położonych wiosek, 300 –400 km od Warszawy. Docierali nawet do tych wiosek, które nie miały szosy (dojeżdżali końmi), a ta parafia jest w centrum Polski, tak blisko Warszawy.

A więc: JAK WIELKA JEST POTĘGA MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ W KOŒCIELE PRZED WYSTAWIONYM NAJŒWIĘTSZYM SAKRAMENTEM!

Z tej parafii przed IX 1939r. wielu młodych mężczyzn zostało zmobilizowanych do wojska. Jedni walczyli (we wrzeœniu 1939r) z Niemcami, inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginšł na froncie! Częœć z nich wróciła do domów po ustaniu walk, częœć dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, również na dalekiej Syberii. Wszyscy powrócili do swoich rodzin ! A więc cudownš opiekš w/w modlitwy zostali otoczeni żołnierze z tej parafii, którzy byli nawet kilkanaœcie tys. km od niej (Syberia).

Jak to wszystko zrozumieć? Jak to wszystko wytłumaczyć? Można stwierdzić z całš pewnoœciš, że Różaniec w koœciele przed wystawionym w monstrancji Najœwiętszym Sakramentem jest wielkš potęgš. Okazał się silniejszy, niż wszystkie bomby, czołgi, armaty, karabiny maszynowe itp. Silniejszy niż cała potęga hitlerowskich Niemiec.

Czy tylko w czasie wojny? A czy dziœ nie ma już tej samej mocy, potęgi, skutecznoœci w innych dziedzinach ludzkiej egzystencji?

Wstępnš informację podał +ks. Bp Zbigniew Kraszewski na spotkaniu Kapłańskiego Ruchu Maryjnego.

„Różaniec to Credo, które stało się modlitwš"

(bł. John Henry Newman).

œw. Józef Sebastian Pelczar (1842-1924)

Dworzanie noszš u boku miecz, aby bronić swej królowej. Podobnie dworzanie Maryi winni przypasać miecz, aby bronić czci swojej Królowej, a tym mieczem jest różaniec.[...] Różaniec jest wędkš, którš Maryja łowi grzeszników i z morza nieprawoœci wycišga na brzeg miłosierdzia. Różaniec jest kotwicš, którš Maryja chwyta kuszonych i trzyma przy sobie, by ich nie uniosła fala.

œw. Filip Neri (1515-1595)

Jeœli sługa Boży wœród wielu pokus i okazji do złego chce wytrwać w dobrym, niech sobie obierze za Patronkę u Syna Bożego Pannę Błogosławionš, czci Jš œwiętym Różańcem, jeœli zaœ nie może Różańca odmówić, to niech przynajmniej na różańcu zamiast Zdrowaœ Maryjo mówi: Panno Maryjo Matko Boża, módl się za mnš do Jezusa.

œw. Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673-1716)

"Obleczcie się w zbroję Bożš"(Ef 6,11), przyodziejcie zbroję Różańca œw., a zmiażdżycie głowę szatana, oprzecie się wszystkim jego pokusom.

œw. Jan Bosko (1815-1888)

Niezliczone sš łaski z nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocš Różańca œw. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny, odzyskane oraz zachowane cnoty czystoœci, a ponadto obronione dusze przed wszelkim zasadzkom szatana.
żaniec jest przedłużeniem Zdrowaœ Maryjo, którym można uderzyć, zwyciężyć i zniszczyć wszystkie piekielne moce.

Służebnica Boża Paulina Jaricot (†1862) założycielka Żywego Różańca:

Otoczmy nasze umysły i serca różańcem jak puklerzem nie do przebicia; niech nas zjednoczy œciœlej niż kiedykolwiek miłoœciš Jezusa Chrystusa i niech przez naszš  gorliwoœć różaniec stanie się dla naszych miast i wsi, gdzie wiara rzuca jeszcze trochę blasku, jakby kordonem sanitarnym, który ogranicza zarazę.

œw. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941)
żaniec jest strzelaniem do szatana!