Parafia p.w. Œw. Józefa

 
   

 

POWRÓT

 

VARIA

Czerwiec - warto wiedzieć

Czerwiec – szósty miesišc w roku, wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 30 dni.

Nazwa miesišca (wg Brücknera) pochodzi od słowa czerw oznaczajšcego larwę pszczoły. Inne Ÿródła wywodzš nazwę miesišca i nazwę koloru czerwonego od owada czerwca polskiego, z którego wyrabiano czerwony barwnik do tkanin i zbierano w czerwcu na korzeniach roœliny czerwiec trwały. Inne nazwy używane dawniej to: ugornik bšdŸ zok. Łacińska nazwa Iunius  została zapożyczona przez większoœć języków europejskich.

 

 

 

 

Myœl na dzisiejszy dzień

 

 

 

 

 

 

 

Dobro jest trudne, Bóg dał dziesięć przykazań, gdy szatan tylko jedno: rób co chcesz.

                                                                                                            Andrzej Majewski

 

 

 

 

 

 

Œwięty z kštownikiem i liliami

Œw. Józef, tak ważna postać Nowego Testamentu, dwukrotnie wspominany w liturgii Koœcioła katolickiego (19 marca i 1 maja), chyba wcišż jest za mało doceniany w naszej pobożnoœci prywatnej i parafialnej. W koœciele œw. Bartłomieja Apostoła w Burgrabicach znajdujš się aż trzy przedstawienia œw. Józefa, co œwiadczy o tym, że na przestrzeni dziejów w parafii był żywy kult tego Œwiętego.

Najstarsze przedstawienie, to fresk na plafonie koœcioła (XVI wiek), przedstawiajšcy œw. Józefa z liliami i kštownikiem stolarskim. Z 1872 roku pochodzi obraz „Œmierć œw. Józefa” (znajduje się w ołtarzu bocznym), namalowany przez Augusta Rongego, malarza z Burgrabic. Obok na œcianie, wisi przedstawienie œw. Józefa jako nauczyciela Małego Jezusa.

Zadziwiajšce jest przedstawienie na plafonie sufitowym. Oto artysta ukazał œw. Józefa jako mężczyznę dobrze zbudowanego, w sile wieku, z kštownikiem stolarskim, podkreœlajšc tym, że choć pochodził z rodu królewskiego (z rodu Dawida), to całe życie ciężko pracował fizycznie. Ale w tej samej dłoni œw. Józef trzyma kwiat lilii, delikatny i kruchy.

Biała lilia jest symbolem jego czystoœci i sprawiedliwoœci. Podkreœla to też łaciński napis na fresku, zaczerpnięty z Ewangelii (Mt 1,19). Ale poœrednio lilia nawišzuje także do apokryficznej legendy o wyborze męża dla Maryi. Według niej, kandydaci na męża mieli złożyć na noc w Œwištyni Jerozolimskiej swoje laski pasterskie. Rano okazało się, że zakwitła laska Józefa, jako znak Bożego wybrania.

Lilia i kštownik oto dwie wzajemnie uzupełniajšce się natury mężczyzny, którego Biblia nazywa sprawiedliwym. Z jednej strony to siła (fizyczna i duchowa), odwaga i odpowiedzialnoœć, a z drugiej zadziwiajšca delikatnoœć i czułoœć.

                                                                                                                      Renata Wierna

 

 

Polskie przysłowia ludowe na czerwiec

  1. Czerwiec daje dni goršce, kosa brzęczy już na łšce.
  2. Czerwiec stały, grudzień doskonały.
  3. Gdy czerwiec chłodem i wodš szafuje, to zwykle rok cały popsuje.
  4. Czerwiec na maju zwykle się wzoruje, jego pluchy, pogody, często naœladuje.
  5. Kiedy kwitnie w czerwcu bób, to największy wtedy głód, a kiedy mak, to już nie tak.
  6. Od czerwca dużo zależy, czy żniwa będš jak należy.
  7. Pełnia czerwcowa - burza gotowa.
  8. W czerwcu grusze kwiat zrzucajš, czereœnie się zapalajš.
  9. W czerwcu się okaże, co nam Bóg da w darze.
  10. Chrzest Jana w deszczowej wodzie, trzyma zbiory na przeszkodzie. (24 czerwca)
  11. Gdy się œwięty Jan rozczuli, to go dopiero Najœwiętsza Panna utuli. (2 lipca - Marii)
  12. Gdy œwięty Jan łškę rosi, to chłop siano kosi.(24 czerwca)
  13. Jak się Janek kšpie w wodzie, żniwom deszcze na przeszkodzie.(24 czerwca)
  14. Gdy deszcz przed Janem, po żniwach rolnik jest panem.(24 czerwca)
  15. Jak się œwięty Jan obwieœci, takich będzie dni trzydzieœci.(24 czerwca)
  16. Kiedy z Janem przyjdš deszcze, to szeœć niedziel kropi jeszcze.(24 czerwca)

 

 

 

13.05.2017 - 100 LECIE OBJAWIEŃ FATIMSKICH

 

Treœć objawień Matki Bożej

w Fatimie w 1917 r.

na podstawie Wspomnień Siostry Łucji

tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria     

Fatima, grudzień 2002


 

I. 13 maja 1917 - pierwsze objawienie się Matki Bożej


13 maja 1917 r. bawiliœmy się z Hiacynta i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliœmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliœmy jakby błyskawicę.
- „Lepiej pójdŸmy do domu - powiedziałam do moich krewnych. - Zaczyna się błyskać, może przyjœć burza".
- „Dobrze!" - odpowiedzieli.

Zaczęliœmy schodzić ze zbocza, poganiajšc owce w stronę drogi. Kiedy doszliœmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliœmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej, ujrzeliœmy na skalnym dębie Paniš w białej sukni, promieniujšcš jak słońce. Jaœniała œwiatłem jeszcze jaœniejszym niż promienie słoneczne, które œwiecš przez kryształowe naczynie z wodš. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliœmy się.

Byliœmy tak blisko, że znajdowaliœmy się w obrębie œwiatła, które Jš otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległoœci półtora metra.

Potem Nasza Droga Pani powiedziała:
- „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!"
- „Skšd Pani jest?" - zapytałam.
- „Jestem z Nieba!"
- „A czego Pani ode mnie chce?"
- „Przyszłam was prosić, abyœcie tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz".
(Siódmym razem było objawienie już 16 czerwca 1921 r. w przeddzień odjazdu Łucji do Vilar de Porto. Chodzi o objawienie z osobistym orędziem dla Łucji, dlatego nie uważała go za tak ważne).

- „Czy ja także pójdę do nieba?"
- „Tak!"
- „A Hiacynta?"
- „Też!"
- „A Franciszek?"
- „Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców".


Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry.
- „ Maria das Neves jest już w niebie?"
- „ Tak, jest". (Zdaje się, że miała jakieœ 16 lat.)
- „ A Amelia?"
- „ Zostanie w czyœćcu aż do końca œwiata". (Sšdzę, że mogła mieć 18 do 20 lat.) – (Oczywiœcie nie trzeba tego brać dosłownie. Do końca œwiata ma oznaczać bardzo długi czas).
- „ Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam zeœle jako zadoœćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako proœba o nawrócenie grzeszników?"
- „ Tak, chcemy!"
- „ Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszš siłš!"


Wymawiajšc te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazujšc nam œwiatło tak silne, jak gdyby odblask wychodzšcy z Jej ršk. To œwiatło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeœmy się widzieli w Bogu, który jest tym œwiatłem, wyraŸniej niż w najlepszym zwierciadle.


Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliœmy na kolana i powtarzaliœmy bardzo pobożnie:
- „O Trójco Przenajœwiętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najœwiętszym Sakramencie".

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:
- „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla œwiata i koniec wojny!"

Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległoœci. Œwiatło, które Jš otaczało zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliœmy nieraz, że widzieliœmy, jak się niebo otwierało.


Wydaje mi się, że piszšc o Hiacyncie albo w jakimœ innym liœcie już podkreœliłam, że przed Naszš Paniš nie mieliœmy strachu, lecz przed nadchodzšcš burzš, przed którš chcieliœmy uciec. Ukazanie się Matki Boskiej nie wzbudziło w nas ani lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano, czy odczuwałam lęk, mówiłam „tak", ale to się odnosiło do strachu, jaki miałam przed błyskawicš i przed nadchodzšcš burzš; przed którš chcieliœmy uciekać, bo błyskawice widzieliœmy tylko podczas burzy. Błyskawice te nie były jednak właœciwymi błyskawicami, lecz odbiciem œwiatła, które się zbliżało. Gdyœmy widzieli to œwiatło, mówiliœmy nieraz, że widzieliœmy przychodzšcš Naszš Dobrš Paniš.


Ale Matkę Bożš mogliœmy w tym œwietle dopiero rozpoznać, kiedy była już na skalnym dębie. Ponieważ nie umieliœmy sobie tego wytłumaczyć i chcšc uniknšć drażliwych pytań mówiliœmy nieraz, że widzimy, jak przychodzi, a innym razem mówiliœmy, że Jej nie widzimy. Kiedy mówiliœmy „ tak", widzimy Jš jak przychodzi, mieliœmy na myœli œwiatło, które się zbliżało, a którym właœciwie była Ona. A jeżeli mówiliœmy, że nie widzimy, jak przychodzi, znaczyło to, że widzieliœmy Jš dopiero, gdy była nad skalnym dębem.

 

 

II. 13 czerwca 1917 - drugie objawienie się Matki Bożej


13 czerwca 1917 r. po odmówieniu różańca z Hiacynta, Franciszkiem i innymi osobami, które były obecne, zobaczyliœmy znowu odblask œwiatła, które się zbliżało (to coœmy nazwali błyskawicš), i następnie ponad dębem skalnym Matkę Bożš, zupełnie podobnš do postaci z maja.

- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, żebyœcie przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesišca, żebyœcie codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. PóŸniej wam powiem, czego chcę".


Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.
- „Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w cišgu roku".
- „Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba".
- „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiœ czas. Jezus chce się posłużyć tobš, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na œwiecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca"
(Tu z poœpiechu Łucja opuœciła koniec zdania, który w innych dokumentach brzmi następujšco: „Kto je przyjmuje, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu").
- „ Zostanę tu sama?" - zapytałam ze smutkiem.
- „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twojš ucieczkš i drogš, która cię zaprowadzi do Boga".


W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego œwiatła. W nim widzieliœmy się jak gdyby pogršżeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej częœci œwiatła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawš dłoniš Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliœmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkoœci, które pragnęło zadoœćuczynienia.

To, Ekscelencjo, mieliœmy na myœli, kiedyœmy mówili, że Matka Boska wyjawiła nam w czerwcu tajemnicę. Nasza Pani nie rozkazała nam tego zachować w tajemnicy, ale odczuwaliœmy, że Bóg nas do tego nakłania.

 

 

III. 13 lipca 1917 - trzecie objawienie się Matki Bożej


13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliœmy różaniec z ludŸmi licznie zebranymi, zobaczyliœmy znany już blask œwiatła, a następnie Matkę Boskš na dębie skalnym.

- „Czego sobie Pani ode mnie życzy?" - zapytałam.
- „Chcę, żebyœcie przyszli tutaj 13 przyszłego miesišca, żebyœcie nadal codziennie odmawiali różaniec na czeœć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na œwiecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać".
- „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje".
- „PrzychodŸcie tutaj w dalszym cišgu co miesišc! W paŸdzierniku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".


Potem przedłożyłam kilka próœb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w cišgu roku te łaski otrzymać. I w dalszym cišgu mówiła:
- „Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłoœci dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadoœćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi".


Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesišcach. Promień œwiatła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliœmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielkš siłš wysoko wewnštrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wœród przeraŸliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujšcych dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć Ťajť, bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swš okropnš i wstrętnš postaciš, podobnš do wzbudzajšcych strach nieznanych jakichœ zwierzšt, jednoczeœnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieœliœmy oczy do Naszej Pani szukajšc u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:
- „Widzieliœcie piekło, do którego idš dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na œwiecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na œwiecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestanš obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa Xl rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane œwiatło, (ma na myœli nadzwyczajne œwiatło północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce. Łucja uważała je wcišż za znak obiecany z nieba) wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na œwiat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, przeœladowanie Koœcioła i Ojca Œwiętego.
Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poœwięcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię œw. wynagradzajšcš w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostanš spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po œwiecie, wywołujšc wojny i przeœladowanie Koœcioła, dobrzy będš męczeni, a Ojciec Œwięty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginš. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Œwięty poœwięci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na œwiecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadŸ wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebujš Twojego miłosierdzia".


Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:
- „Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?"
- „Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej".


I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległoœci firmamentu.
 

 

IV. 19 sierpnia 1917 - czwarte objawienie się Matki Bożej

 

13 sierpnia 1917 r. ponieważ już opowiadałam, co tego dnia zaszło, nie będę się powtarzać, ale przechodzę do objawienia według mnie z dnia 15 pod wieczór (Łucja myli się, jeżeli uważa, że objawienie zdarzyło się w tym samym dniu, kiedy wyszli z więzienia z Vila Nova de Ourem. Objawienie miało miejsce w następnš niedzielę, tj 19 sierpnia).
Ponieważ wówczas jeszcze nie umiałam odróżnić poszczególnych dni miesišca, być może, że się mylę. Ale zdaje mi się, że było to tego samego dnia, kiedy wróciliœmy z więzienia z Vila Nova de Ourem.


Kiedy z Franciszkiem i jego bratem Janem prowadziłam owce do miejsca, które się nazywa Valinhos, odczułam, że zbliża się i otacza nas coœ nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po niš poszedł. Ponieważ nie chciał iœć, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po niš.

Tymczasem zobaczyłam z Franciszkiem blask œwiatła, któreœmy nazwali błyskawicš. Krótko po przybyciu Hiacynty zobaczyliœmy Matkę Boskš nad dębem skalnym.
- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, abyœcie nadal przychodzili do Cova da Iria 13 i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesišcu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".
- „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiajš w Cova da Iria?"
- „Zróbcie dwa przenoœne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacynta i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pienišdze, które ofiarujš na te ołtarzyki, sš przeznaczone na œwięto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać".
- „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych".
- „Tak, niektórych uleczę wcišgu roku" - i przybierajšc wyraz smutniejszy powiedziała: - Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie majš nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił".


I jak zwykle zaczęła unosić się w stronę wschodu.

 

 

V. 13 wrzeœnia 1917 - pište objawienie się Matki Bożej

 

13 wrzeœnia 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacynta i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejœć. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, proszšc, byœmy Matce Bożej przedstawili ich proœby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka:
- „Na miłoœć Boskš, proœcie Matkę Boskš, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę".
Ktoœ inny wołał:
- „Niech wyleczy moje niewidome dziecko". A znowu inny:
- „A moje jest głuche". I znowu inny:
- „Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna".
- „Niech mi nawróci grzesznika".
- „Niech mnie uzdrowi z gruŸlicy" itd.


Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkoœci, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliœmy. Jednym obiecujšc spełnienie ich życzeń, innym podajšc rękę, aby mogli się podnieœć z ziemi, mogliœmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum.
Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na œcieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego.
Myœlę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci, jedynie dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matkš Boskš, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobš samego Jezusa Chrystusa? Więc dobrze, ale to wszystko do tego nie należy. Było to raczej poœlizgnięcie się pióra w tym kierunku, do którego właœciwie nie zmierzałam. Cierpliwoœci, znowu coœ zbędnego! Nie usuwam jej jednak, aby nie niszczyć zeszytu.

Doszliœmy wreszcie do Cova da Iria koło dębu skalnego i zaczęliœmy odmawiać różaniec z ludem.
Wkrótce potem ujrzeliœmy odblask œwiatła i następnie Naszš Paniš nad dębem skalnym.
- „Odmawiajcie w dalszym cišgu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W paŸdzierniku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, œw. Józef z Dziecištkiem Jezus, żeby pobłogosławić œwiat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyœcie w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noœcie go tylko w cišgu dnia".
- „Polecono mi, żebym Paniš prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego".
- „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W paŸdzierniku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".



I zaczynajšc się wznosić, znikła jak zwykle.

 

 

VI. 13 paŸdziernika 1917 - szóste objawienie się Matki Bożej

 

13 paŸdziernika 1917. Wyszliœmy z domu bardzo wczeœnie, bo liczyliœmy się z opóŸnieniem w drodze. Ludzie przyszli masami. Deszcz padał ulewny. Moja matka w obawie, że jest to ostatni dzień mojego życia, z sercem rozdartym z powodu niepewnoœci tego, co mogło się stać, chciała mi towarzyszyć. Na drodze sceny jak w poprzednim miesišcu, ale liczniejsze i bardziej wzruszajšce. Nawet błoto nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej.
Gdyœmy przybyli do Cova da Iria koło skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliœmy odblask œwiatła, a następnie Naszš Paniš nad dębem skalnym.
- „Czego Pani sobie ode mnie życzy?"
- „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na mojš czeœć kaplicę. Jestem Matkš Boskš Różańcowš. Trzeba w dalszym cišgu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócš wkrótce do domu".
- „Ja miałam Paniš prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej".
- „Jednych tak, innych nie. Muszš się poprawić i niech proszš o przebaczenie swoich grzechów".

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:
- „Niech ludzie już dłużej nie obrażajš Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony".

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejšce w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca. Oto, Ekscelencjo, powód dlaczego zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce. Zamiarem moim nie było zwrócenie uwagi ludzi w tym kierunku, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z ich obecnoœci. Zrobiłam to jedynie pod wpływem impulsu wewnętrznego, który mnie do tego zmusił.

Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległoœci firmamentu, zobaczyliœmy po stronie słońca œw. Józefa z Dziecištkiem Jezus i Naszš Dobrš Paniš ubranš w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że œw. Józef z Dziecištkiem błogosławi œwiat ruchami ręki na kształt krzyża.

Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliœmy Pana Jezusa z Matkš Najœwiętszš. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna.
Pan Jezus wydawał się błogosławić œwiat w ten sposób jak œw. Józef. Znikło i to widzenie i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boskš Karmelitańskš.
 

 


Uwagi końcowe

Oto, Ekscelencjo, historia objawień Matki Boskiej w Cova da Iria w 1917 roku.
Zawsze, gdy z jakiegoœ powodu musiałam mówić o nich, starałam się uczynić to jak najzwięŸlej z pominięciem intymnych spraw osobistych, bo by mnie to bardzo wiele kosztowało. Ale ponieważ sš one Boże, a nie moje, i ponieważ Bóg teraz Waszš Ekscelencję o nie pyta, oddaję je niniejszym. Œwiadomie nie zatrzymuję niczego, co do mnie nie należy. Wydaje mi się, że brak tylko kilku małych szczegółów odnoszšcych się do próœb, które przedstawiłam. Ponieważ były to sprawy bardziej materialne, nie miały dla mnie specjalnego znaczenia i być może nie utkwiły mi tak żywo w pamięci. A poza tym było ich tak wiele! Miałam i z tym tyle roboty, aby sobie przypomnieć niezliczone łaski, o które miałam Matkę Bożš prosić, że może tu i tam wœlizgnęła się jakaœ pomyłka, kiedy np. powiedziałam, że wojna skończy się w tym samym dniu, tj. 13 (Prawdę mówišc, Łucja nie powiedziała wprost że wojna skończy się w tym samym dniu. Nakłoniona została do tego przez wiele naglšcych pytań, które jej stawiano).
Wiele ludzi było zdumionych pamięciš, którš Bóg mi raczył dać. Dzięki nieskończonej dobroci Bożej jest to pod każdym względem naprawdę wielki dar. Jednak w nadprzyrodzonych sprawach nie trzeba się dziwić, że tak głęboko odciskajš się w pamięci, że po prostu nie można ich zapomnieć. W każdym razie sensu spraw, które one oznaczajš, nigdy się nie zapomina, jeżeli Bóg sam nie sprawi, że się je zapomni.

 

 

Do Rodziców modlšcych się za swoje dzieci... i nie tylko

Maj zawsze jest miesišcem Maryi, a tegoroczny w szczególny sposób z racji rocznicy objawień fatimskich. W wielu miejscach Polski i œwiata ta rocznica będzie œwiętowana. W sposób szczególny będš ludzie pielgrzymować do Maryi, do Fatimy i do Częstochowy, do setek sanktuariów i miejsc modlitwy – aby odbyć duchowš pielgrzymkę zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi. Modlitwa codziennego nabożeństwa majowego w tym roku nabiera szczególnego wymiaru fatimskiego – modlitwy zawierzenia i zadoœćuczynienia Maryi, dziękowania za wszelkie łaski i uciekania się pod płaszcz opieki Matki Bożej, doœwiadczania Jej Miłoœci i okazywania naszej.

W maju jesteœmy też w okresie przed Zesłaniem Ducha Œwiętego – to czas szczególnego otwierania się na Jego działanie. Przez Maryję i z Maryjš chcemy uprosić szczególne otwarcie naszego serca na działanie Ducha Œwiętego. Niechaj każda okazja modlitwy i pielgrzymki będzie otwieraniem się na Jego działanie, na charyzmaty i dary – nasz różaniec rodziców powstał właœnie przez takie otwarcie się na uœwięcajšce działanie Ducha Œwiętego i doœwiadczanie Jego pomocy w sprawach naszych dzieci i rodzin.

Maj dla nas w Polsce to szczególny czas pierwszych komunii œwiętych - w wielu rodzinach sš dzieci, które po raz pierwszy przyjmš Jezusa do swego serca. Modlimy się za te dzieci i te rodziny w sposób szczególny, aby to wydało œwięte owoce na całe ich życie.

Maj rozpoczynamy pięknym œwiętem Maryi Królowej Polski – naszej Królowej serc i Królowej naszego kraju. To Maryja wybiera Ciebie i Mnie, zaprasza do modlitwy za dzieci. Wielu rodziców właœnie tak odczuwa, że to Ona sama nas obdarowała różańcem i sama do niego zaprasza.

 

 

 

Œwięty Józef  - Podatne narzędzie w ręku Boga

Opisowi zwiastowania Maryi odpowiada opis zwiastowania œw. Józefowi (Mt 1,18-25). Anioł zapowiada im narodziny Zbawiciela, dodajšc, że poczęcie Dziecięcia stało się za sprawš Ducha Œwiętego. Maryja i Józef w podobny sposób wyrażajš swoje przyzwolenie na działanie Boże. Maryja zgadza się nosić Jezusa pod swoim sercem, Józef zgadza się na przyjęcie odpowiedzialnoœci za Dziecię i Jego Matkę. Owo podwójne "tak" dało Bogu ludzkš przestrzeń, w której mógł się narodzić.

Błogosławiony stan Maryi zaskakuje Józefa i wyrywa go ze œwiata, w którym żyje. Maryja według Prawa powinna zostawy" znaczy w omawianym fragmencie Ewangelii œw. Mateusza "miłosierny". Przykłady miłosiernych Sprawiedliwych znajdujemy w Piœmie Œwiętym: Saul mówi do Dawida: Tyœ sprawiedliwszy ode mnie, gdyż odpłaciłeœ mi dobrem, podczas gdy ja odpłaciłem ci złem (1Sm 24,18). Dokładnie o tego rodzaju sprawiedliwoœci Jezus mówi w Kazaniu na Górze, że jest ona większa od sprawiedliwoœci uczonych w Piœmie. Tylko taka sprawiedliwoœć gwarantuje nierutynowe wypełnianie Prawa (Mt 5,20).

Miłoœć do Maryi mogła się w sercu Józefa przerodzić w żšdzę zemsty. Psychologicznie byłoby to zrozumiałe. A jednak dzieje się inaczej. Jego miłoœć do Maryi dojrzewa do dobroci serca, ukazujšcej się w posłuszeństwie woli Bożej. Owo dojrzewanie czyni go otwartym na podstawowe przesłanie snu: Józefie, synu Dawida, nie bój się wzišć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Œwiętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1,20-21). To samo imię, sny i "ratowanie ludu" sš elementami łšczšcymi Józefa z synem Jakuba - Józefem. Ten ostatni umiał nie tylko wyłożyć sny zaniepokojonemu faraonowi, ale także doradzić mu, co należy czynić, aby uratować całe państwo (Rdz 41,32nn), a w dalszej konsekwencji aby uratować także pozostałe dzieci Izraela (Rdz 45,7-8).

Gdy (Józef) powzišł tę myœl, oto Anioł Pański ukazał mu się we œnie (Mt 1,20). U Józefa sen, myœlenie i rozważanie przenikajš się. Powzięcie myœli nie jest czymœ œciœle rozumowym, lecz grecki Ÿródłosłów tego terminu oznacza "skierowane na praktykę?, czyli rozważanie w sercu. Rozważanie, które prowadzi do działania. Ten sam rodzaj rozważania jest obecny w pozostałych dwóch snach i w decyzjach Józefa o ucieczce do Egiptu oraz o powrocie do Palestyny. Majšc jasny wglšd w sprawę, Józef nie roztrzšsa jej ponownie, lecz działa. Jego milczenie (Józef nie wypowiada ani słowa) jest wyrazem gotowoœci do działania.

Czegoœ więcej o Józefie dowiadujemy się z tak zwanych ewangelii apokryficznych. Szczególne miejsce zajmuje tutaj Protoewangelia œw. Jakuba, zredagowana prawdopodobnie w II wieku po narodzeniu Chrystusa. Jej treœć znajdujemy w literaturze patrystycznej i w liturgii.

W tym apokryfie występuje opowiadanie, że Maryja jako trzyletnie dziecko została oddana na wychowanie do "œwištyni Pańskiej". Z osišgnięciem wieku dwunastu lat nie mogła dłużej tam przebywać. Kapłani postanowili jš oddać w opiekę mężczyzny, który zachowałby jej dziewictwo. Anioł Pański nakazuje więc Zachariaszowi zwołać wszystkich wdowców, a każdy z nich miał przynieœć różdżkę. Przybył też Józef (według Protoewangelii Józef był wdowcem i miał syna). Gdy się wszyscy zebrali oraz odmówili należne modlitwy, wtedy z różdżki Józefa wyleciała gołšbka i usiadła na jego głowie. Był to znak, że Maryja ma zostać powierzona właœnie jemu.
W dalszej częœci Protoewangelia Jakuba nawišzuje do sceny opisanej przez œw. Mateusza:

I Józef zdjęty lękiem Bożym wzišł jš (Maryję) w swojš opiekę, i rzekł do niej: "Maryjo, wzišłem cię ze œwištyni Pańskiej. Teraz zaœ zostawiam cię w domu moim. Wychodzę bowiem budować domy, ale przyjdę do ciebie. Pan będzie cię strzegł?. I przyszedł szósty miesišc dla Maryi, i oto przyszedł Józef ze swej budowy, i wszedł do domu, i zastał jš brzemiennš. I uderzył się w twarz, i padł na ziemię na worek, i zapłakał gorzko mówišc: "Jakim obliczem spojrzę ku Panu Bogu? Jakšż mam za niš zanosić modlitwę? Bo przecież dziewicę wzišłem ze œwištyni Pana Boga, i nie ustrzegłem jej! Któż mnie zwiódł? Któż jest tym, co zło uczynił w mym domu? Któż porwał ode mnie dziewicę i skalał jš? Czyżby u mnie powtórzyły się dzieje Adama? Gdy bowiem Adam oddawał się o oznaczonej godzinie uroczystej modlitwie dziękczynnej, wszedł wšż i znalazł Ewę samotnš i uwiódł jš i skalał; to samo przydarzyło się i mnie?. I powstał Józef z worka, i zawołał jš i rzekł do niej: "Dlaczegoœ to uczyniła ty, którš Bóg miał w szczególnej opiece? Czyż zapomniałaœ o Panu twoim Bogu? Dlaczego ty, która wychowana byłaœ w œwiętym œwiętych, i otrzymywałaœ pokarm z ręki anioła, tak upodliłaœ swojš duszę??. Ona zaœ zapłakała gorzko i rzekła tak: "Czystš jestem i męża nie znam?. I rzekł do niej Józef: "Skšdże więc jest to, co znajduje się w twoim łonie?? Ona rzekła na to: "Na Boga żywego, nie wiem, skšd jest to, co znajduje się w łonie moim!? I przelškł sie wielce Józef i nie nalegał na niš więcej rozważajšc, co ma z niš uczynić. I rzekł Józef: "Jeœli ukryję jej grzech, zostanę uznany za winnego, gdyż sprzeciwiłem się prawu Pana; jeżeli natomiast okażę jš synom Izraela, lękam się; bo jeœli to, co znajduje się [w jej łonie], pochodzi od anioła, będę winny wydania niewinnej krwi na wyrok œmierci. Cóż więc z niš uczynię?? Tak zastała go noc. I oto anioł Pański ukazał mu się we œnie mówišc: "Nie lękaj się o tę dzieweczkę. To bowiem, co w niej się znajduje, jest z Ducha Œwiętego. Porodzi więc tobie syna i nazwiesz go imieniem Jezus - on bowiem wybawi lud swój z jego grzechów?. I powstał Józef ze snu, chwalił Boga Izraela, który dał mu swš łaskę. I dalej strzegł dzieweczki
(M. Starowieyski, Protoewangelia Jakuba, w: Ewangelie apokryficzne, 9,3; 13,1,2,3; 14,1,2).

Mamy przed sobš plastyczne opisy i obfite w słowa dialogi. Opisy te nie sš pozbawione swoistych podtonów. Nie odwartoœciowujšc ich znaczenia, widzimy jednak, że wzbudzajš one mieszane odczucia; u jednych może odczucie wewnętrznego poruszenia, u innych zakłopotania, u jeszcze innych uœmiech zrozumienia. Stary Józef jest bardzo gadatliwy, jego zachowanie jest wystylizowane.

Jako kontrast na nowo odkrywamy teologicznš zwięzłoœć Ewangelii kanonicznych. W swoim niemówieniu sš one o wiele bardziej wymowne aniżeli budowle utworzone z licznych słów. Doceniamy prostotę opowiadania w Ewangelii œw. Mateusza, które przez swojš mistrzowskš strukturę językowš i oszczędnoœć w słowach nie opisuje, lecz wskazuje na rzeczywistoœć Tajemnicy Boga przychodzšcego do ludzi. Chodzi o Tajemnicę, do której nie zbliżymy się żadnym, choćby obrazowo najbardziej rozbudowanym językiem. Może właœnie dlatego Józef nie mówi ani słowa.

O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć - powiedział jeden z najbardziej znanych filozofów XX wieku, który nota bene bardzo dobrze znał Nowy Testament i modlił się jego słowami. Milczenie Ewangelii wskazuje na Tajemnicę. W nauce należy raczej mówić, w kwestiach wiary trzeba czasem milczeć. Z "milczšcego", z tego, co nie jest powiedziane, zarysowywuje się nam postać Józefa w jego dobroci i w jego człowieczeństwie, w jego miłoœci do Dziecięcia i Jego Matki. W językowej oszczędnoœci Ewangelii œw. Mateusza widzimy Józefa z jego rozumieniem snów, z jego głębokš œwiadomoœciš odpowiedzialnoœci za Dziecię i Maryję, za "swój lud". Widzimy człowieka, który nie jest wystylizowanym ideałem, lecz podatnym narzędziem w ręku działajšcego Boga.

ks. Józef Bremer SJ

 

 

 

 

Może już nie pytasz szeroko otwartymi oczami dziecka, które dostało niespodziewanie w twarz: dlaczego? Teraz, gdy spotyka cię jakaœ radoœć, już wiesz, że przyjdzie wyrównanie - cierpienie. Zaobserwowałeœ może jeszcze coœ więcej. Że w życiu istnieje prawo serii: sš okresy, gdy jest cudownie. Wtedy trawa jest zielona i niebo niebieskie, i słońce œwieci albo jest urocza mgła. Ludzie sš dobrzy, wszystko układa się planowo, nie masz wštpliwoœci, że warto żyć.
Po nich przychodzi wyrównanie: złe dni, pełne cierpienia. Wtedy œwiat jest szary, a ludzie sš jak wilki. Budzisz się z bólem głowy. Dowiadujesz się o plotkach, jakie na twój temat kršżš. Przełożony robi ci nieuzasadnione wymówki. Niczego nie możesz załatwić. Bezskutecznie oczekujesz na list. Czujesz się stary.
Nie ty jeden. Nie tylko dziœ. Nie ma takiej epoki, nie ma bogactwa tak wielkiego ani nędzy tak podłej, nie ma stanowiska tak wysokiego ani tak niskiego, nie uchroni człowieka ani mšdroœć, ani głupota - przed cierpieniem.
Byleœ umiał przyjšć cierpienie jak krzyż, który prowadzi do zmartwychwstania.

 Mieczysław Maliński
 

 

 

 

 

 

Jubileusz  Galerii

„ Wizerunek œwiętego Józefa w obrazie i rzeŸbie”

 

 

W Koœciele Katolickim w sposób szczególny wyróżniamy i pamiętamy tych, którzy swoim życiem,  pozytywnš postawš i działalnoœciš w stosunku do Boga i ludzi wyróżniali się znacznie ponad przeciętnoœć. Po długich procesach zostajš „wynoszeni na ołtarze”, jako Błogosławieni i Œwięci i czczeni, jako poœrednicy mogšcy wspomóc nas w upraszaniu łask u Boga.

 Niedawno, bo w niedzielę 15 stycznia 2017r., w koœciele WNMP przy rynku biskupi diecezji opolskiej ks. dr Andrzej Czaja i diecezji gliwickiej ks. dr Jan Kopiec odprawiali koncelebrowanš Mszę Œw. w intencji rychłej beatyfikacji Ofki Piastówny, jako pierwszej kandydatki na ołtarze z naszej rodzimej Ziemi Raciborskiej.

 Nasza parafia w Ocicach może się radować specjalnym wyróżnieniem. Posiada z pocztu Œwiętych patrona swego koœcioła – œw. Józefa – który, jak to pięknie ujęto w pieœni „Duszo moja, niech pieœń twoja… …On w œwiętoœci i czystoœci po Maryi pierwszy był”. Stšd też formy uczczenia pamięci œw. Józefa w naszej parafii były zawsze bardzo żywe i dostosowane do ducha czasu.

 Wraz z nadejœciem ery komputeryzacji już od wielu lat nasza parafia może szczycić się prowadzeniem bardzo interesujšcej parafialnej gazetki internetowej „Œwięty Józef“ do znalezienia w Internecie pod adresem www.parafiaocice.pl
 

Gazetka ta posiada również rozdział „Galeria”, w którym dotychczas ukazało się już łšcznie 163 tematów, zbiorów fotografii z ważniejszych uroczystoœci parafialnych (pierwsze z uroczystoœci Bożego Ciała w 2007 r.).

 W galerii znajduje się album stale do dnia dzisiejszego uzupełniany pod tytułem „Wizerunek œw. Józefa w obrazie i rzeŸbie”. Album tej galerii w zeszłym miesišcu obchodził mały jubileusz – pięciolecia istnienia oraz przekroczenia liczby 200 sztuk umieszczonych tam fotografii zwišzanych z patronem naszego koœcioła, na obrazach i rzeŸbach znajdujšcych się w koœciołach na całym œwiecie. Fotografie te sš różnej jakoœci, wykonywane przez amatorów czcicieli œw. Józefa, z naszej parafii i poza niš.

 Pod koniec pięciolecia istnienia wspomnianego albumu, warto dokonać krótkiego bilansu.

Otóż album ten ujmuje obecnie 205 fotografii wykonanych w 13 krajach œwiata, na trzech kontynentach. Najwięcej, bo 124 zdjęć to ujęcia wykonane w Polsce, 43 ujęcia pochodzš z Niemiec i 21 z Czech.

Autorami zdjęć jest 36 osób w tym 16 z zagranicy. Na ogół sš to zdjęcia wizerunków Œwiętego w rzeŸbach  (97 zdjęć), oraz jego obrazów (93 zdjęcia). Sš  też dwie mozaiki,  jedenaœcie witraży, jak również „Hotel œw. Józefa” (w Einsiedeln – Szwajcaria) i dzwon œw. Józefa w dzwonnicy parku pałacowego w Kamieniu Œlšskim.

 „De gustibus non est disputandum” – nie można dyskutować nad najładniejszym lub najlepszym zdjęciem. Ale jeżeli ustali się pewne kryteria oceny, wtedy można się pokusić o dobranie najbardziej tym kryteriom odpowiadajšce fotografie.

                                            

 

 

 

                                     Z dalszego od nas odległego zakštka, bo z Brisbane w Australii wysłano nam fotografię
                                                                        rzeŸby z katedry œw. Stefana (123 kolejne zdjęcie w galerii.)
                                                                                   Zdjęcie wykonała córka naszej rodaczki z Krzanowic.

 

    

 

 

 

                     Może ze względu na egzotykę materiału z którego wykuto płaskorzeŸbę (sól kamienna)
           oraz miejsce ekspozycji – podziemna kaplica œw. Kingi w Wieliczce stojšca
  pod ochronš UNESCO jako zabytek kultury œwiatowej,
  należy wyróżnić zdjęcie które wykonał dla nas protestant z miasta  
Schwerin   w Mecklenburgii (Niemcy). (zdjęcie nr.173.)

 

 

                          

 Najbardziej nowoczesne, modernistyczne ujęcie œw. Józefa,
                     z podkreœleniem jego funkcji jako orędownika naszych powszechnych ludzkich potrzeb
                           pochodzi z koœcioła œw. Józefa, poœwięconego dopiero w roku 1956    
w Siegburg (Nadrenia – Westfalia, Niemcy).
                                Œwiętego surrealistycznie przedstawiono   z wielkim uchem, zamienionego w słuch,
                             przyjmujšcego bolšczki œwiata (zdjęcie nr.150.).

  

                                                

 

                                                                                Dla nas parafian, szczególnš wymowę powinna mieć mała płaskorzeŸba
                                                                    z ceramiki (zdjęcie nr.23), którš œwištobliwy prałat, ks. proboszcz Gade trzymał 
                                                     na szafce przy łóżku. Bowiem w swoich nabożeństwach do patrona naszego koœcioła,
                                                                         stale podkreœlał również jego orędownictwo, jako opiekuna umierajšcych.

 

 

 

Redakcja parafialnej gazetki internetowej nadal zaprasza wszystkich a szczególnie młodzież obznajomionš z technikš wykonywania fotografii cyfrowych do współpracy w uzupełnianiu zbioru galerii o dalsze zdjęcia wizerunku naszego  patrona œwiętego Józefa.

 Zdjęcia te prosimy przesłać drogš mailowš na adres danuta.hopko@wp.pl z podaniem gdzie i przez kogo zostało wykonane, oraz o ile to możliwe bliższe dane na temat fotografowanego obiektu (kto i kiedy namalował obraz lub wyrzeŸbił figurę przedstawiajšce œw. Józefa).

 „Vivat, crescat, floreat” – życzymy co najmniej na dalsze pięć lat galerii œw. Józefa w naszej parafialnej gazetce internetowej !

 

    Opracował: J. Gonschior wraz z D. Hopko

 

*******************************************************************

****************************************

********************

 

 

 

 

Jubiläum der Galerie

„Bildnis des Hl. Joseph in Bildern und Skulpturen”

 

In der Katholischen Kirche ehrt und gedenkt man besonders Denjenigen, die mit ihrem Leben, mit einer positiven Einstellung und Tätigkeit zu Gott und für die Menschen sich auszeichnen. Nach langen Verfahren werden Sie „auf die Altäre“ als Selige und Heilige erhoben, als Vermittler und Fürsprecher die  bei Gott uns unterstützen in unseren Bitten um weitere Gnaden.

Unlängst, weil am Sonntag den 15 Januar 2017, in der Liebfrauenkirche am Ring zelebrierten die Bischöfe der Diözese Oppeln Dr. Andrzej Czaja und der Diözese Gleiwitz  Dr. Jan Kopiec eine Hl. Messe in dem Anliegen einer baldigen Seligsprechung  von  Euphemie, einer Tochter des Piastenfürsten. Sie wäre die erste Kandidatin für „die Altäre“ aus unserem Ratibor Stadt und Land.

 Unsere Pfarrgemeinde  Ottitz kann sich besonders bevorzugt fühlen. Sie besitzt aus dem Gefolge der Heiligen, den Hl. Joseph als den Schutzpatron unserer Kirche Er folgt der Hl. Maria, sie nimmt die erste Stelle der Heiligen in der Kirche ein. Deswegen waren in unserer Pfarrgemeinde die Andachten zum Hl. Joseph immer, entsprechend dem Geist der Zeit, sehr lebhaft besucht. Seit das Zeitalter der Computer begonnen hat, besitzt schon viele Jahre unsere Pfarrgemeinde ein interessantes Internet Pfarrblatt

„Œwięty Józef” (Heiliger Joseph). Es ist unter dem Link www.parafiaocice.pl zu finden. Diese Zeitung besitzt auch ein Kapitel „Galeria“, das bis jetzt 163 Themen beinhaltet. Es sind Fotoalbums mit Aufnahmen aus wichtigeren Gemeindefeiern (das erste von Fronleichnam 2007).

 In der Galerie befindet sich auch ein Album, das bis heute weiter aufgefüllt wird. Es hat dem Titel „Wizerunek œw. Józefa w obrazie i rzeŸbie” (Bildnis des Hl. Joseph in Bildern und Skulpturen). Diese Sammlung in der Galerie feierte im letzten Jahresmonat ein kleines Jubiläum, fünf Jahre des Bestehens der Sammlung und besitzt 200 Fotografien. Auf ihnen  befinden sich Darstellungen des Schutzpatrons unserer Kirche aus Gotteshäusern von der ganzen Welt. Diese Fotos haben unterschiedliche Qualität, gemacht von Amateuren, Verehrern des Hl. Josef aus unserer Gemeinde, aber auch von anderen Pfarreien.

Aus Anlass des fünfjährigen Bestehens dieses Albums bittet sich an, eine kurze Bilanz zu ziehen. 

Dieses Album enthält zurzeit 205 Fotografien aus 13 Ländern der Welt, aus drei Erdteilen. Die meisten 124 Fotos stammen aus Polen, 43 Aufnahmen aus Deutschland und 21 aus Tschechien.

Die Bilder stammen von 36 Fotografen, 16 Personen sind Ausländer.

Am zahlreichsten (97 Bilder) wurden Skulpturen des Heiligen Joseph fotografiert und 93 Aufnahmen seine Darstellungen auf Gemälden. Es gibt aber auch Bilder von zwei Mosaiken, elf Glasfenstern, wie auch eines „Hotel Hl. Josef“ in Einsiedeln (Schweiz) und einer Josephglocke vom Glockenturm in Groß Stein (Oberschlesien).

  „De gustibus non est disputandum” – man soll nicht streiten über ein schönstes oder bestes Foto. Wenn man aber gewisse Auswahlkriterien festlegt, kann man die beste Fotografie aussuchen, die dieses Kriterium erfüllt.

  

 

 

Aus der weitesten von uns entfernten Ort, aus Brisbane in Australien,
schickte man uns das Foto einer Skulptur aus dem dortigen St. Stefansdom
(das 123 laufende Foto im Album).
Die Aufnahme machte die Tochter einer Landsmännin aus Kranowitz, Kreis Ratibor

 

 

   

 

Vielleicht wegen der Exotik des Materials (Steinsalz)
sollte man das Flachrelief  „Flucht aus Ägypten“
aus der  unterirdische Kapelle der Hl. Kinga in Wieliczka (Kulturwelterbe UNESCO ) auszeichnen.
 Zur Verfügung stellte dieses Foto (Nummer 173) ein Besucher aus Schwerin (Deutschland).

 

 

   

Neuartig mit Hervorhebung seiner Funktion als  Befürworter
zeigt sich die Skulptur des Heiligen aus der St. Josefkirche in Siegburg (Deutschland),
 die erst im Jahre 1956 geweiht wurde. Hier wird Er surrealistisch mit einem großen Ohr dargestellt,
der sich allen Wehen der Welt annimmt. Das Bild Nr.150. machte ein in Bunzlau (Niederschlesien)
gebürtiger Landsmann, der jetzt in Siegburg lebt.

 

 

  

Für uns Gemeindemitlieder der St. Josefkirche in Ratibor-Ottitz
 hat eine besondere Bedeutung ein kleines Flachrelief aus Ton (Bild Nr. 23),
dass beim gottesfürchtigen Prälat Pfarrer Bernhard Gade auf seinem Nachttisch stand.
 In seinen Andachten zum Hl. Joseph unterstrich er immer,
dass dieser Heiliger auch ein besonderer Befürworter bei Gott für die Sterbenden ist.

 

 

 

 Die Redaktion der Internet – Pfarrgemeindezeitung bittet weiter alle, besonders die Jugend die doch jetzt mit ihren Mobiltelefonen auch schon gute Fotografien machen kann, zur Zusammenarbeit bei dem weiteren Ausbau  der Sammlung zum Fotoalbum der Galerie mit Bildnissen des Hl. Joseph auf.

 Die Bilder bitten wir als Anhang zur elektronischen Post an die Adresse danuta.hopko@wp.pl zu schicken. Dabei bitte zugeben, wo (in welcher Kirche, in welcher Stadt), und von wem das Foto gemacht wurde. Falls möglich, bitte auch noch zusätzliche Angaben machen über die Skulptur oder Gemälde (Namen des Künstlers, wann ist das Kunstwerk entstanden,  nähere Angaben über die Kirche und ähnliches)

 „Vivat, crescat, floreat” –  wünschen wir wenigstens für weitere fünf Jahre der Hl. Joseph  Galerie in unserer Internetzeitung.

   

                                                                                                   Bearbeitung: Dr.J. Gonschior und D.Hopko                                                                                              

 

 

Wyjštkowa tradycja.

 

W wielu parafiach należy do tradycji, raz w roku, odprawianie Mszy Œw.  w intencji członków niektórych grup zawodowych, np. górników w dniu œw. Barbary 4. grudnia, lub cieœli i stolarzy w dniu œw. Józefa 19. marca.

W naszej parafii, od zarania, tj. od czasu wybudowania „Stadtrandsiedlung” czyli Ocic Południowych, okreœlanych powszechnie jako „Ocic po stronie szkoły”, zachowała się do dziœ dodatkowa tradycja - odprawianie w okresie Bożego Narodzenia Mszy Œw. w intencji I i II Oddziału Budowlanego, a następnie dla III i IV Oddziału Budowlanego. Skšd się to wzięło?

Otóż budowę ocickiego osiedla rozpoczęto od domów  przy dzisiejszej ulicy Wałbrzyskiej,  okreœlony jako „ I Bauzug” (pierwszy oddział budowlany).

  Drugi cišg budowlany ( „II Bauzug”) nazwano budowane prawie równolegle w czasie domki przy ulicy Wesołej, przy czym obejmował on tylko odcinek od ulicy Opawskiej do ul. Tuwima.

„III Bauzug” to ulica Kolonialna i „IV Bauzug” to dzisiejsza ulica Kołłštaja.

Nazwy ulic zaczerpnięto następnie z bardzo popularnej piosenki dla dzieci „Alle Vögel sind schon da” („wszystkie ptaki już przyleciały”) do której słowa napisał Hoffmann von Fallersleben, bibliotekarz  hrabiego raciborskiego z Rud. Tak więc kolejno nazwano ulice:

- Wałbrzyskš -  Kosowa (Amselweg)

- Kolonialnš   -  Drozdowa (Drosselweg),

- Wesołš         -  Ziębowa (Finkenweg)

- Kołłštaja       - Szpakowa (Starweg)

Poczštkowo intencję mszalnš formułowano „für die Lebenden und Verstorbenen des I und II Bauzuges”,czyli  „budowniczych I i II” oddziału budowlanego”. Pod tym okreœleniem kryli się inwestorzy, którzy zarazem angażowali się fizycznie jako wykonawcy, oraz przez nich opłacani pomocnicy (każdy inwestor musiał zatrudnić co najmniej jednego „Handlanger” czyli pomocnika w czasie budowy). Miasto udzielało kredytu w wysokoœci 2000 DM, spłacany w następnych latach przez mieszkańców ( nie wszyscy do końca wojny z tym zdšżyli).

Teraz intencję nieco zmodyfikowano, dostosowujšc  jš do obecnego stanu. Mianowicie modlimy się za wszystkich mieszkańców, żyjšcych i zmarłych, którzy kiedykolwiek przy ulicach tych oddziałów budowlanych mieszkali.

Po 80 latach oczywiœcie nikt z ówczesnych budowniczych już nie żyje, a przemieszczenia ludnoœci, szczególnie zwišzane z zakończeniem Drugiej Wojny Œwiatowej, spowodowało, iż z drugiego pokolenia (synowie, córki budowniczych) mieszkajš na swej ojcowiŸnie tylko jednostki (na Wałbrzyskiej z 25 rodzin inwestorskich już jedynie tylko jedna osoba, na dalszych trzech ulicach po dwie osoby na każdej z ulic).

 

Podziękowania należy się wielu zaangażowanym parafianom za podtrzymywanie  tej oryginalnej tradycji, a szczególnie wszystkim księżom proboszczom, poczšwszy od księdza Gadego aż po dzisiejszego księdza Krystiana.

Bo tradycja nie oznacza żeby tylko zabezpieczyć jej popielisko, lecz  by żywy jej płomień przekazywać dalszym pokoleniom!

„Tradycja nie czci popiołów. Ona podsyca ogień przekazywany dalej”

Josef Gonschior