Parafia p.w. Œw. Józefa

 
   

 

POWRÓT

 

 

 

 

                                                                        VARIA

 

 

                     

                                           


 

 

                                          Czerwiec - warto wiedzieć

Czerwiec – szósty miesišc w roku, wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 30 dni.
Nazwa miesišca (wg 
Brücknera) pochodzi od słowa czerw oznaczajšcego larwę pszczoły.
Inne Ÿródła wywodzš nazwę miesišca i nazwę koloru czerwonego od owada 
czerwca polskiego,
z którego wyrabiano czerwony barwnik do tkanin i zbierano w czerwcu na korzeniach roœliny 
czerwiec trwały.
Inne nazwy używane dawniej to: ugornik bšdŸ zok

Łacińska nazwa Iunius  została zapożyczona przez większoœć języków europejskich
.

 

 

 

 

 

   

 

 

 

Myœl na dzisiejszy dzień

 

 


 

Jak strumienie i roœliny, dusze także potrzebujš deszczu, ale deszczu innego rodzaju:
nadziei, wiary, sensu istnienia.
Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje.

 

 

 

 

 

Na wakacje. Co mówi przykazanie ?

Znamy trzecie przykazanie Boże: „Pamiętaj, abyœ œwięcił dzień œwięty”. Koœciół uœciœlił je tzw. przykazaniem koœcielnym: „W niedziele i œwięta nakazane uczestniczyć we mszy œwiętej”. Obowišzek uczestnictwa we mszy ma każdy katolik od 7 roku życia, chyba że zajdš ważne powody, które z tego zwolniš: choroba lub praca. Katechizm Koœcioła Katolickiego oraz Kodeks Prawa Kanoniczego zachęcajš, by przeznaczyć w taki dzień czas na modlitwę indywidualnš lub rodzinnš.

Wydaje się, że obecnoœć w kraju, w którym trudno znaleŸć koœciół katolicki nie zwalnia nas z tego obowišzku. No właœnie – obowišzku. Czy to najlepsze podejœcie do niedzielnej mszy œwiętej ?

Jeœli uczestnictwo w niej, także w wakacje, potraktujemy tylko jako obowišzek i naszš motywacjš, żeby na niš pójœć jest strach przed karš, to mamy w sobie zły obraz Boga – surowego sędziego, któremu zależy na tym, byœmy przestrzegali przepisów. Nasza wiara bardziej będzie przypominać wypełnianie jakichœ zapisanych norm, a nie relację z Bogiem, którš jest de facto.

Pierwszym krokiem, jaki możemy podjšć, by zadbać o mszę niedzielnš, jest sprawdzenie, czy w danym mieœcie, w którym będziemy, jest koœciół. Jeœli to miejscowoœć turystyczna a znamy jakieœ języki obce, sprawa powinna być stosunkowo prosta. W wielu miastach możemy natomiast znaleŸć koœcioły z mszš po polsku. Bywa tak, że w mieœcie, które odwiedzamy, nie ma katolików. Jeœli jest to kraj chrzeœcijan wschodnich: prawosławnych lub ortodoksów – możemy œmiało pójœć na ich liturgię i przyjšć komunię œwiętš. Wyznajemy tę samš wiarę odnoœnie obecnoœci Jezusa w Eucharystii. Jeœli to natomiast kraj protestancki to możemy pójœć na nabożeństwo naszych braci i sióstr, ale – niestety – nie możemy przyjmować w ich trakcie komunii. Zgodnie z teologiš katolickš w czasie ich nabożeństw nie dokonuje się konsekracja. Nie ma tam sakramentu kapłaństwa i Eucharystii w naszym rozumieniu. W kraju, w którym jesteœ nie ma żadnych koœciołów chrzeœcijańskich? Możesz obejrzeć transmisję mszy przez Internet. A jeœli brakuje Ci nawet dostępu do sieci, to możesz odczytać Słowo Boże, pomodlić się własnymi słowami lub różańcem. Dzięki temu na pewno uœwięcisz ten dzień, czyli dasz przestrzeń na spotkanie ze Œwiętym Bogiem. Punktem wyjœcia w myœleniu o obecnoœci lub nieobecnoœci na mszy w kraju, gdzie ciężko o koœciół katolicki powinno byœ właœciwe nastawienie. Idę na Eucharystię, bo to spotkanie z Bogiem i z moimi braćmi i siostrami.

 

 

 

 


 

26maj Dzień Matki                  

Poczštki tego œwięta sięgajš czasów starożytnych Greków i Rzymian. Kultem otaczano wtedy matki-boginie, symbole płodnoœci i urodzaju.

Zwyczaj powrócił w siedemnastowiecznej Anglii pod nazwš niedziela u matki (Mothering Sunday) i poczštkowo oznaczał wizytę w katedrze (koœciół-matka). Dzień, w który obchodzono to œwięto był wolny od pracy. Do tradycji należało składanie matce podarunków, głównie kwiatów i słodyczy, w zamian za otrzymane błogosławieństwo. Zwyczaj przetrwał do ok XIX w. Ponownie zaczęto go obchodzić po zakończeniu II wojny œwiatowej.

 

Emilii matce mojej

Nad Twojš białš mogiłš

Białe kwitnš życia kwiaty

-o, ileż lat to już było

bez Ciebie – duchy skrzydlaty –

 

Nad Twojš białš mogiłš

Od lat tylu już zamknięta,

Spokój kršży z dziwnš siłš,

Z siłš, jak œmierć niepojęta.

 

Nad Twojš białš mogiłš

Cisza jasna promienieje

Jakby w górę coœ wznosiło,

Jakby krzepiło nadzieję.

 

Nad Twojš białš mogiłš

Klęknšłem ze swoim smutkiem,

O, jak to już dawno było

Jak się dziœ zdaje malunkiem.

 

Nad Twojš białš mogiłš

O Matko –zgasłe kochanie-

Me usta szeptały bezsiłę:

-Daj wieczne odpoczywanie-

                                                                           Karol Wojtyła

 

 

2 kwietnia 2024 - 19 rocznica œmierci  Jana Pawła II

 

 


 

                                                                                            

PRZYSZŁA WIELKANOC

Wielkanoc (Pascha) - najstarsze i najważniejsze œwięto chrzeœcijańskie (obok Bożego Narodzenia) upamiętniajšce œmierć krzyżowš i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Poprzedzajšcy jš tydzień, stanowišcy okres wspominania najważniejszych dla wiary chrzeœcijańskiej wydarzeń, nazywany jest Wielkim Tygodniem. Przez wieki spierano się, kiedy powinna być obchodzona. Podczas soboru nicejskiego w 325 roku ustalono, że będzie się jš obchodzić w pierwszš niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. Wielkanoc jest więc œwiętem ruchomym: może wypaœć najwczeœniej 22 marca, a najpóŸniej 25 kwietnia. Z dniem Wielkanocy powišzany jest termin większoœci ruchomych œwišt chrzeœcijańskich, m.in.: œroda Popielcowa, Wielki Post, Triduum Paschalne, Wniebowstšpienie Pańskie, Zesłanie Ducha œwiętego i inne. Po wprowadzeniu kalendarza gregoriańskiego znów pojawiły się odmiennoœci: w prawosławiu Wielkanoc obchodzi się bowiem zgodnie z kalendarzem juliańskim.

Chrystus zmartwychwstał! Pozostało:

KRZYŻ, na którym umarł Zbawiciel, składał się z dwóch belek: pionowej, wkopanej w ziemię oraz z belki poziomej, połšczonej z górnš częœciš pionowej i przypominał swym kształtem literę T.

Po œmierci Zbawiciela krzyż, na którym umarł, wraz z krzyżami dwóch łotrów, wrzucono do głębokiego dołu na stoku Golgoty, a dół ten z biegiem czasu przysypano ziemiš i gruzami. W ten sposób niechcšcy zabezpieczono bezcennš relikwię. Cesarz Hadrian, wielki wróg chrzeœcijaństwa, po stłumieniu powstania Żydów w 40 lat po œmierci Chrystusa, odbudował zburzonš Jerozolimę, przekształcajšc jš w rzymski obóz wojskowy. Na Golgocie urzšdzono coœ w rodzaju rzymskiego forum z ołtarzami m.in. Jowisza. W ten sposób próbowano zatrzeć œlad życia i œmierci Zbawiciela.

Od czasów cesarza Konstantyna Wielkiego rozpoczyna się wielki triumf znaku Krzyża Œwiętego. Cesarz, po nawróceniu się, wydał w roku 313 słynny edykt mediolański, który zezwalał na swobodne wyznawanie wiary chrzeœcijańskiej (równoczeœnie znosił karę œmierci przez ukrzyżowanie). W roku 326 przybyła do Jerozolimy sędziwa już matka cesarza, œw. Helena, która na Golgocie rozpoczęła poszukiwania krzyża Chrystusa.

Największa czšstka drzewa Krzyża Œwiętego znajduje się w Brukseli, w koœciele œw. Goduli. Nieco mniejsza jest w bazylice Œwiętego Piotra w Rzymie (nosili jš kiedyœ cesarze wschodni na piersiach) oraz w katedrze Notre Dame w Paryżu.

Największš w Polsce relikwię Krzyża Œwiętego posiadał do niedawna koœciół oo. dominikanów w Lublinie. W 1991 r. nieznani do dziœ sprawcy skradli relikwiarz. Drugi co do wielkoœci kawałek tej cennej relikwii naszego odkupienia znajduje się w klasztorze oo. Oblatów na Œwiętym Krzyżu.

WŁÓCZNIA, którš żołnierz przebił bok Chrystusowi, czczona była do VII wieku w Jerozolimie, póŸniej zniknęła i przez trzysta lat nic o niej nie wiedziano. Dopiero w roku 1097 znaleŸli jš rycerze krzyżowi w pobliżu Antiochii, zakopanš za ołtarzem w pewnym koœciele. W 1243 r. Baldwin II, cesarz Konstantynopola, ofiarował koniec włóczni œw. Ludwikowi, królowi Francji, innš zaœ jej częœć ofiarował papieżowi Innocentemu VIII, który jš złożył w koœciele œw. Piotra w Rzymie. Tam jest do dnia dzisiejszego.

CIERNIOWA KORONA – prawdopodobnie koronę cierniowš dla Chrystusa upleciono z gałšzek krzewu zizyphus vulgaris, będšcego jednš z około 20 odmian ciernia w Palestynie (najczęœciej używanego na opał), którego kolce dochodziły do pięciu centymetrów. Żołnierze rzymscy zawsze mieli zwyczaj robienia sobie drwin ze skazańca. Ponieważ Chrystus był oskarżony między innymi o przywłaszczenie sobie tytułu króla żydowskiego, chcšc Go wyszydzić, wręczyli Mu „insygnia królewskie": zamiast purpury - stary czerwony płaszcz żołnierski, trzcinę majšcš wyobrażać berło oraz koronę cierniowš (por. Mt. 27, 27-31.Mk.15,16-20, J.19,2). Osobno zaœ kolce korony cierniowej, oprawione w bogate relikwiarze, znajdujš się m.in. w Paryżu, Trewirze, Pizie, Rzymie. W Polsce kolec z korony cierniowej posiadało opactwo cystersów w Pelplinie.

 NAPIS Z KRZYŻA - Jest to drewniana tabliczka, którš Pan Jezus musiał nieœć, jako skazaniec, zawieszonš na szyi. Napisano na niej w językach aramejskim, greckim i łacińskim: „Jezus Nazareński, Król Żydowski". W aramejskim - bo był to język ojczysty rdzennych mieszkańców Palestyny, greckim - język warstw wykształconych, łacińskim -  urzędowy język rzymskiej administracji Palestyny. Napis oznajmiał: (wg œw. Jana (12, 20): Jesus Nasarenus Rex ludaeorum - Jezus Nazarejczyk król żydowski. Tabliczkę z napisem odnaleziono z Krzyżem Œwiętym. Zachowała się jednak tylko jej częœć z niektórymi słowami napisu. Znajduje się w koœciele œw. Krzyża Jerozolimskiego w Jerozolimie.

 TUNIKA Chrystusa Pana - inaczej rodzaj nakrycia, koszuli bez szwów, jakš nosili Żydzi. Takš szatę œcišgnięto Jezusowi na Kalwarii przed przybiciem Go do krzyża. Następnie „Podzielili między siebie moje szaty, a los rzucili o mojš suknię" (J. 9, 23-24).

GWODZIE, którymi Chrystus byt przybity do krzyża, znajdujš się w wielu miejscach œwiata i jest ich podobno 33. Liczba jest tak duża, że spiłowane kawałki autentycznych gwoŸdzi łšczono z gwoŸdziami zwykłymi, by stanowiły obiekt czci. Jeden z gwoŸdzi znajduje się m.in. w bazylice Œwiętego Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie, drugi w katedrze w Trewirze.

 

Należy z całš mocš powiedzieć, że te i inne relikwie Męki Pańskiej nie majš waloru naukowego w sensie naukowo stwierdzonej autentycznoœci. Nie ma wiarygodnych dowodów, że wszystkie te pamištki sš autentyczne. Nigdy jednak nie umniejsza to ich wartoœci jako kultu religijnego, jakš skšdinšd posiadajš.

                                                                                      Opr. Ks. Krystian

Chrystus zmartwychwstał! z głębi œwištyni
Bije jak słońce ożywcza wiara.
I blask się wielki na œwiecie czyni,
I w proch upada zwštpienia mara.

Prawda przedwieczna, miłoœć bezdenna
Powstaje z grobu w sile przemożnej,
I płynie jego postać promienna
Tam, gdzie się we łzach lud kaje trwożny.


Chrystus zmartwychwstał! i ty, człowiecze,
Zmartwychwstań jasny z otchłani grzechu,
Wykšp się w blasku, co z nieba ciecze,

Zaczerpnij życia w wiosny oddechu.(…)

                                                                                             Artur Oppman

 

                                                                                                               Modlitwa o pokój serca

 

 Panie, daj mi pokój serca.

Oddal ode mnie gniew, nienawiœć, pragnienie zemsty.

Modlę się za tych, którzy mnie zranili słowem,

Czynem, obojętnoœciš, niezrozumieniem.

Daj mi siłę, bym umiał przebaczać.

Jezu, który powiedziałeœ „błogosławieni cisi”,

Uciszaj moje wewnętrzne burze

I pomóż mi lepiej zrozumieć siebie….(Ef4.26)


 

 

 

 


 

Wielki Post - szansa czy niebezpieczeństwo.

Ten, kto żyje realnie w Koœciele (bo tylko ci, a nie ci, którzy myœlš, że jeszcze w Nim sš) może zadaje sobie pytanie: czy czas Wielkiego Postu coœ może we mnie zmienić ? Przecież to już było, a jak było mniej więcej każdy wie. Ale dla realnie myœlšcych i poważnie chcšcych traktować swojš wiarę w Chrystusa kilka uwag i spraw życia do przemyœlenia.

Po pierwsze: nic nie mogę. Nie, już nic. Ma być po staremu, bo jestem może i grzeszny, ale niewiele da się zrobić. Wszystko nam przeszkadza w powrocie do Boga; a to praca, sšsiedzi i ksišdz, i sto innych „przyczyn”. Dziœ się nie da, nie w takich okolicznoœciach droga do nawrócenia. To ogromna pokusa, oczywiœcie nieraz nie do końca nieuœwiadomiona, często potem tłumiona.

Po wtóre - odwrotnie: wszystko muszę zmienić, naprawić; nie będę palił już papierosów, nie będę przeklinał, nie będę … , a będę na każdych Gorzkich Żalach, Drodze Krzyżowej, będę poœcił trzy razy w tygodniu, będę … . Wszystkiego nie dasz rady, ale niektóre możesz i to z pomocš Bożej Opatrznoœci. „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – pisze œw. Paweł.

Jeszcze chyba jedna ważna rzecz: nie teraz, a więc potem. Potem się nawrócę, potem dam jałmużnę, potem pójdę do spowiedzi – jak będę miał więcej czasu, sposobnoœci, pieniędzy i jeszcze parę innych rzeczy. A więc mam dużo czasu, ale właœciwie nie mam czasu, bo przecież praca – jestem zabiegany, teraz chory, boli mnie noga, a poza tym to niebezpiecznie (zawsze można się choćby zarazić). Może bym i chciał bożego pokoju, wyciszenia, bliskoœci Boga. Ale to się nie da: bez trudu, ciężkiej modlitwy, ciężkiego wstawania i wielu innych moich „małych krzyży” – po prostu bez Krzyża ! Chrystus powie: „kto chce iœć za mnš niech się zaprze samego siebie, weŸmie krzyż swój, a potem Mnie naœladuje”. Nawrócenie jest możliwe, ale tylko pod tym warunkiem: być złšczonym z Chrystusem realnie w Słowie i Sakramentach Koœcioła, zaprzeć się siebie, brać swój krzyż i z nim iœć za Krzyżem Chrystusa …. ku Zmartwychwstaniu!

Zapraszam do skorzystania z nabożeństw Wielkiego Postu, rekolekcji, modlitwy, postu i jałmużny.

Ks. Krystian


 

Przychodzi naprawdę nowy czas.

Tak naprawdę jest; przychodzi nowy czas, a jakże czas postu, Wielkiego Postu,
refleksji i zastanowienia się nad sobš; czas słuchania Słowa Bożego, karmienia się Nim, czas pokuty.
Kiedy piszę te słowa, za dwa tygodnie będzie œroda popielcowa, a więc coœ wielkiego,
niezwykłego; symboliczne posypanie głowy popiołem, a potem rozpoczynamy Drogę Krzyża naszego Pana i Gorzkie Żale,
by rozważyć czym jest cierpienie i œmierć, również nasza.
Mówienie w dzisiejszych czasach o pokucie, potrzebie nawrócenia wydaje się chybione, po prostu nie jest w modzie;
moda dziœ jest inna. Współczesne czasy cierpiš - co by nie powiedzieć jeszcze o nich - na duchowš krótkowzrocznoœć
i wręcz oczarowanie doczesnoœciš. Nie dostrzegajšc wiecznych horyzontów,
gloryfikuje się - zresztš na różny sposób - sukces i płytkie szczęœcie.
I trzeba zaraz dodać, że doczesnoœć przecież nie jest sama w sobie czymœ złym, ale pod jednym warunkiem, a mianowicie,
gdy jest mšdrze przemieniana w wiecznoœć.
To proponuje nam Koœciół, gdy w imię Chrystusa proponuje nam pokutę i nawrócenie.
Owa bowiem pokuta i nawrócenie przemienia w nas to, co nieustannie przemija w nas i wokół nas, i tworzy „nowe” czyli Boże,
kierujšc nas tym samym ku wiecznoœci. Przyjmujšc popiół na głowę, uczestniczšc w nabożeństwach Wielkiego Postu pomyœl,
że Pan czasu i wiecznoœci powołuje Cię do czegoœ większego: do nieœmiertelnoœci. Jš wykuwamy już dziœ.

Ks. Krystian

 

 

Życie jest...

Życie jest szansš, schwyć jš.
Życie jest pięknem, podziwiaj je.
Życie jest radoœciš, próbuj jš.
Życie jest snem, uczyń je prawdš.
Życie jest wyzwaniem, zmierz się z nim.
Życie jest obowišzkiem, wypełnij go.
Życie jest grš, zagraj w niš.
Życie jest cenne, doceń je.
Życie jest bogactwem, strzeż go.
Życie jest miłoœciš, ciesz się niš.
Życie jest tajemnicš, odkryj jš.
Życie jest obietnicš, spełnij jš.
Życie jest smutkiem, pokonaj go.
Życie jest hymnem, wyœpiewaj go.
Życie jest walkš, podejmij jš.
Życie jest tragediš, pojmij jš.
Życie jest przygodš, rzuć się w niš.
Życie jest szczęœciem, zasłuż na nie.

Życie jest życiem, obroń je.

 

                                                                                             Matka Teresa z Kalkuty

 

 

Zawsze warto !

Kiedyœ natknšłem się na życiorys chłopca, który żył czternaœcie wieków temu. Miał na imię Izydor i pochodził z Hiszpanii. Nie lubił się uczyć, przez co marzył, aby czas wakacji trwał cały rok !
Pewnego dnia jego starszy brat podsunšł mu ksišżkę o wojnach Gotów i Wandalów,

którzy kiedyœ napadali na Hiszpanię, a potem następnš ksišżkę i jeszcze jednš, do tego stopnia, że Izydorowi spodobało się czytanie. Polubił je tak bardzo, że gdy już dorósł, miał największš bibliotekę nie tylko w swoim mieœcie – Sewilli, ale i w całej Hiszpanii.

Po latach nauki został księdzem, a póŸniej arcybiskupem Sewilli. Po pewnym czasie Izydor sam zaczšł pisać ksišżki. Napisał aż dwadzieœcia tomów ówczesnej encyklopedii ! Każdy wyraz – pojęcie jest tam objaœnione, dzięki czemu można poznać jego znaczenie. Kiedyœ ksišżka taka była bardzo potrzebna, bo nie było Internetu. Jeœli ktoœ chciał się dowiedzieć, co znaczy jakieœ słowo, to musiał szukać w encyklopedii pod odpowiedniš literš.

W encyklopedii Izydora, którš napisał na poczštku VII wieku i zatytułował Etymologia, znajdowało się aż osiem tysięcy haseł ze wszystkich znanych wtedy dziedzin nauki: z matematyki, medycyny, historii, filozofii i teologii. Można dziœ œmiało powiedzieć, że Izydor stworzył pierwszš w historii bazę danych!

Czternaœcie wieków póŸniej na uniwersytecie w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych spotkało się dwóch studentów – Sergiej Brin i Larry Page. Poczštkowo bardzo się kłócili, w niczym się nie zgadzali. Obaj jednak lubili się uczyć i chcieli zostać wielkimi naukowcami. Pasjonowała ich matematyka, informatyka i programy komputerowe.

Postanowili, że wymyœlš taki program, który uporzšdkuje całš wiedzę, jaka znajduje się w Internecie. Oni osišgnęli swój cel: stworzyli najpopularniejszš obecnie wyszukiwarkę internetowš – Google. Pierwsze badania i obliczenia prowadzili w garażu swojej koleżanki Susan. Dziœ niemal wszyscy posługujš się tym, co oni stworzyli, zaœ ich firma jest jednš z najbogatszych na œwiecie.

Mówiono o Izydorze: „najbardziej uczony człowiek swoich czasów”. Bardzo dużo czytał i zdobywał nowš wiedzę. Głosił tak piękne kazania, że ludzie słuchali ich zachwyceni i pełni podziwu. Było jednak coœ ważniejszego: œw. Izydor kochał Boga i swoich bliŸnich. Gdy był już w podeszłym wieku i czuł, że umrze, kazał się zanieœć do katedry i w obecnoœci księży i wiernych zdjšł biskupie szaty, włożył wór pokutny, głowę posypał popiołem i ze łzami w oczach błagał ludzi o przebaczenie win i zaniedbań oraz prosił, by się za niego modlili. Zmarł po czterech dniach od tego wydarzenia w wieku osiemdziesięciu dwóch lat.
Gdy po latach posługiwania się Internetem okazało się, że nie ma on swojego patrona, hiszpańscy informatycy poprosili papieża Jana Pawła II, żeby patronem cyberprzestrzeni został właœnie œw. Izydor.

Post scriptum: Wychowywać, czyli co robić ?

Wychowanie zwłaszcza młodego pokolenia, wydaje się jedynš formš radzenia sobie z życiem już tu i teraz, i w przyszłoœci. Dlatego wychowanie musi być solidne i oparte na wartoœciach najwyższego rzędu. Bez wychowania, albo niewłaœciwego wychowania człowiek staje się w końcu bezradny i pogubiony w życiu, a przez to nieszczęœliwy.

Jezus Chrystus pragnie nas wychowywać, bo przecież każdego z nas wzywa donawrócenia i każdemu stawia najwyższe wymagania! Bez wychowania, bez tego procesu edukacyjnego, wskazywania najwłaœciwszej drogi życia, bez konsekwencji i wymagań - człowiek staje się, a zwłaszcza młody, zagrożeniem dla siebie, a w końcu ogromnym zagrożeniem dla innych i œwiata. Owszem, trzeba okazywać najpierw wsparcie i miłoœć, a jednoczeœnie konieczne jest stawianie jasnych i wysokiego rzędu wymagań. Bez jednego i drugiego jednoczeœnie myœlę, że nawet trudno mówić o jakimkolwiek wychowaniu.

Również religijnym, a może przede wszystkim.

Oby rozpoczynajšcy się nowy rok szkolny, a za niedługo akademicki był czasem zdobywania wiedzy, która prowadzi do mšdroœci życia według zasad chrzeœcijańskich, bo tylko te gwarantujš szczęœcie życia dla siebie, którym to szczęœciem można dzielić się z innymi.

                                                                                                                                                       Ks. Krystian

 

 

 

Nie gadaj tyle. Nie mów bez końca, co myœlisz,
co uważasz, co twierdzisz, co
chciałbyœ, coœ już zrobił, jakie masz plany, zamiary,
nadzieje, perspektywy, szanse,
z czym się nie zgadzasz, czemu się sprzeciwiasz,
czego nie chcesz, przeciwko czemu
protestujesz - w cišgłej obawie, że ktoœ może
nie wiedzieć o tobie czegoœ bardzo
ważnego, w cišgłej obawie, że inni mogš cię
przesłonić. Nie mów tyle.
Zamilcz, bo będziesz jak pusty plac targowy,
po którym wiatr rozrzuca œmieci.
Uspokój się, żebyœ mógł odnaleŸć siebie.
(ks. Maliński)


 

NIBY NIEWAŻNE       

    

Kiedy czujesz się zraniony, czasami próbujesz wmówić sobie, że cię to nie obchodzi: o
soba, która cię skrzywdziła, nagroda, której nie wygrałeœ, okrutny uczynek lub słowo, które zostało bezmyœlnie wypowiedziane.
Udawanie, że nic się nie stało, to w pewien sposób unikanie prawdziwego życia,
bo próbujšc udawać, że coœ cię nie obchodzi, niepostrzeżenie odcinasz także swoje uczucia.
Więc nie odczuwasz szczęœcia, smutku, złoœci, nie czujesz się kochany i nie czujesz, że kochasz.
Sposób na przebrnięcie przez to, co cię boli, polega na zbliżeniu się do tego, pozwoleniu sobie poczuć,
 pozwoleniu sobie na płacz, który cię oczyœci i zmyje ból.
Udawanie, że nic się nie stało, prowadzi do tego, że tak naprawdę przestajesz w ogóle cokolwiek odczuwać
 i w rezultacie przestajesz tak naprawdę żyć. Tak więc pozwól sobie to poczuć! Czuj, płacz i zdrowiej.
Tak, abyœ znowu mógł czuć, że coœ się dzieje.
Abyœ mógł żyć.
Abyœ mógł kochać.


Daphne Rose Kingma
Tłumaczenie: MARTA WONIAK

 

 

Niespodzianka dla swoich

Znanego francuskiego pisarza F. Mauriaca (1885 - 1970) zagadnšł kiedyœ ironicznie pewien dziennikarz:
- Panie Mauriac, szanuję pana jako człowieka wykształconego i mšdrego.
Stoi pan mocno w œwiecie. Ale jednego nie mogę zrozumieć: tego, że pan jest katolikiem.
Jak może pan wierzyć w życie po œmierci? Jak pan sobie to wyobraża? Jak ma ono - pańskim zdaniem - wyglšdać?

Laureat literackiej nagrody Nobla (1952) odpowiedział zaskakujšco:
- Ja sobie w ogóle niczego nie wyobrażam. Zostawiam tę sprawę Panu Bogu i nie mieszam się w to,
jakš niespodziankę chce On zgotować dla swoich.


 

 

Wspólnota to dar i zadanie


Apostołów i uczniów nie było zbyt wielu. Dwunastu ze œcisłego grona oraz siedemdziesięciu dwóch, o których jest mowa w dzisiejszej Ewangelii. Czy zatem nie byłoby rozsšdniejsze, gdyby Jezus posyłał ich pojedynczo? Wydaje się, że dla Jezusa nie tyle iloœć, zasięg i skutecznoœć sš istotne, co wspólnota. W życiu ucznia Chrystusa ważne jest, żeby ludzie byli blisko siebie, aby byli dla siebie pomocš, pocieszeniem. Gdyby Jezus posłał ich pojedynczo, zasięg Jego nauczania byłby może większy. Co jednak stałoby się z uczniami? Czy nie ucierpiałyby ich wzajemne relacje? Wspólnota to dar, niejednokrotnie bardzo trudny. Możemy ulec pokusie indywidualizmu, aby działać w pojedynkę, bo tak jest proœciej. Znamy swoje mocne i słabe strony, odpowiadamy przed Bogiem za siebie. We wspólnocie musimy nosić brzemiona innych, a to jest trudne. Tego jednak oczekuje od nas sam Jezus: „Jedni drugim noœcie brzemiona” (Ga 6, 2).

Panie Jezu, Ty wiesz, że drugi człowiek może być ciężarem. Ty jednak pragniesz, abyœmy byli wspólnotš. Naucz mnie przyjmować drugiego człowieka z wyrozumiałš miłoœciš. Amen.

 

Zmarli proszš o pomoc

Błogosławiony Stanisław Papczyński w 1676 r., podczas pobytu w Luboczy, w czasie ekstazy doœwiadczył męczarni dusz czyœćcowych. Kiedy doszedł do siebie, szybko udał się do współbraci i głoœno wołał: „Błagam was, módlcie się za zmarłych, bo straszne cierpiš męczarnie”.Potem zamknšł się na kilka dni w celi i nic nie jedzšc ani nie pijšc, modlił się za zmarłych cierpišcych w czyœćcu. W tym samym roku, ciężko chory, udał się do sanktuarium Matki Bożej w Studziannie, aby prosić o uzdrowienie. Wtedy, również w ekstazie, został przeniesiony do czyœćca. Po zakończeniu wizji został uzdrowiony i wygłosił do wiernych długie kazanie o potrzebie wspierania zmarłych, opisujšc ich straszliwe męki. Potem nakazał współbraciom codziennie odmawiać brewiarz, różaniec za zmarłych oraz ofiarować za nich wszelkie zasługi, prace, posty, umartwienia i inne dzieła pobożne, aby zostali uwolnieni od nieznoœnych cierpień.

W Dzienniczku œw. Faustyny znajdziemy opis przeżycia młodej zakonnicy: „Zapytałam się Pana Jezusa, za kogo jeszcze mam się modlić? (…). W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpišcych. Te dusze modlš się bardzo goršco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjœć z pomocš. Płomienie, które je paliły, mnie nie dotykały (…). Od tej chwili œciœlej obcuję z duszami cierpišcymi” (Dz, 20).
To tylko dwie z bardzo wielu wizji, którymi Pan Bóg obdarzył œwiętych, aby sami wspierali zmarłych i nas do tego zachęcali. W jaki sposób możemy najlepiej pomóc zmarłym? Odpowiedzi na to pytanie poszukajmy w nauce Koœcioła i wskazówkach œwiętych.

Msza œwięta

Uprzywilejowanš moc wstawienniczš względem zmarłych pozostajšcych w czyœćcu ma Msza œwięta. Papież Paweł VI napisał: „Œwięta Matka Koœciół, wyrażajšc jak największš troskę o zmarłych (…) postanawia, że w tymże zmarłym przychodzi się z pomocš w sposób najdoskonalszy przez każdš ofiarę Mszy œwiętej”. W sprawowaniu nabożeństw i w modlitwach prywatnych to wierny zwraca się do Boga. Natomiast w Mszy œwiętej sam Jezus Chrystus wstawia się do swojego Ojca. Praktycznym wymiarem pomocy jest zamawianie przez wiernych Mszy œwiętej za zmarłych. Chrzeœcijanin powinien, przynajmniej raz w roku, zamówić Mszę œwiętš za zmarłych.

Modlitwy i odpusty

Skutecznš pomocš dla dusz czyœćcowych sš ofiarowane za nich umartwienia, wyrzeczenia i modlitwy, choćby najkrótsze, zwane aktami strzelistymi. Wierni szczególnym szacunkiem darzš tzw. wspominki i zapalanie œwiec w listopadzie, modlitwę różańcowš, Drogę krzyżowš oraz specjalne modlitwy za zmarłych. Szczególnš wartoœć ma także praktyka odpustów za zmarłych. Wierni mogš je uzyskać, spełniajšc następujšce warunki: wola uzyskania odpustu, stan łaski uœwięcajšcej, odmówienie modlitwy i spełnienie czynu obdarowanego odpustem. Œwięty Jan Maria Vianney powiedział: „Gdybyœmy chcieli, to byœmy prędko czyœciec pustym uczynili, ofiarujšc za biedne dusze czyœćcowe wszystkie odpusty, jakie pozyskać możemy. Bardzo winnymi jesteœmy, bardzo nieczułymi, gdy tak łatwymi œrodkami mogšc uwolnić zmarłych, nie czynimy tego, ale pozwalamy, aby się paliły w strasznych płomieniach czyœćcowych!”.

Jałmużna

Ofiary pieniężne na dzieła miłosierdzia sš bardzo pochwalane w Piœmie œw. (2 Mch 12,43-45). W Księdze Tobiasza czytamy: „Przez wszystkie dni twojego życia spełniaj uczynki miłosierne i nie chodŸ drogami nieprawoœci. Wszystkim, którzy postępujš sprawiedliwie, dawaj jałmużnę z majętnoœci swojej i niech oko twoje nie będzie skšpe w czynieniu jałmużny! (…) Jak ci tylko starczy, według twojej zasobnoœci dawaj z niej jałmużnę! Będziesz miał mało, dawaj mniej, ale nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z niewielkiej własnoœci! Tak zaskarbisz sobie dobra na dzień potrzebny, ponieważ jałmużna wybawia od œmierci i nie pozwala wejœć do ciemnoœci” (4,5-11). Dobrowolny i bezinteresowny dar – jałmużna - zarówno materialna, jak i duchowa, ofiarowana za zmarłych, ma wielkš wartoœć w oczach Bożych. Ofiary mogš być składane przy zamawianiu Mszy œwiętej, dla biednych, ale także na dzieła charytatywne i misyjne Koœcioła.

 

 

 

Przedstawiamy sylwetki męczenniczek zwišzanych z naszš diecezjš, a beatyfikowanych w czerwcu tego roku - cz. II

 

1. S. M. Adelheidis Töpfer, lat 57, zamordowana 24 marca 1945 r. w Nysie.

S. M. Adeiheidis Töpfer urodziła się w Nysie 13 wrzeœnia 1887 r. W wieku czterech lat straciła matkę, a w wieku 12 lat – ojca, urzędnika kolejowego. Jako sierota, wraz ze swoimi siostrami trafiła do Domu œw. Notburgi, pensjonatu prowadzonego w Nysie przez elżbietanki. (siostry elżbietanki w Nysie prowadziły kilka placówek). Do zgromadzenia wstšpiła w 1908 r., a œluby wieczyste złożyła w roku 1919. Była nauczycielkš. Pracowała z pasjš i oddaniem. Przez wiele lat kierowała szkołš w KoŸlu, zajmowała się też pomocš potrzebujšcym. W 1943 r. przeniesiona została do Nysy i po raz kolejny zamieszkała w Domu œw. Notburgi. W zwišzku ze zbliżajšcym się frontem zajęła się tam opiekš nad starcami i chorymi ewakuowanymi z innych częœci Œlšska.

Była prawdziwš duszš tego domu. Przyjmowała wszystkich, którzy prosili o przyjęcie, choć było bardzo mało miejsca. Kochała chorych. Gdy zbliżali się Rosjanie, miała możliwoœć ucieczki, ale dobrowolnie i œwiadomie pozostała z tymi, którymi się opiekowała. "Kto się zajmie tymi nieborakami?" – miała powiedzieć.

Armia Czerwona wkroczyła do Nysy w nocy z 23 na 24 marca. Żołnierze zachowywali się z wyjštkowym bestialstwem. 24 marca do pomieszczenia, w którym przebywała s. Adelheidis wraz z podopiecznymi i drugš siostrš, s. Sylwestrš, wtargnšł radziecki oficer i pokazujšc zakrwawionš rękę, zapytał się, kto stšd do niego strzelał. Gdy usłyszał odpowiedŸ, że nikt stšd nie strzelał, gdyż nikt tu nie ma broni, wycišgnšł pistolet i zastrzelił obie siostry. Zdaniem œwiadków tego zdarzenia zginęły, gdyż były osobami zakonnymi.

Niestety na temat s. Sylwestry, która również należy do grona Męczenniczek Elżbietańskich, nie udało się znaleŸć żadnych dokumentów umożliwiajšcych przeprowadzenie procesu beatyfikacyjnego.

W sumie od połowy marca do 7 kwietnia (gdy Rosjanie nakazali ostatnim niemieckim mieszkańcom opuszczenie miasta) na terenie Nysy zginęły 22 siostry elżbietanki. 30 sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń straciło życie w trakcie lub z powodu gwałtów dokonywanych przez Rosjan "wyzwalajšcych" Nysę.

2. S. M. Melusja Rybka, lat 39, zamordowana 24 marca 1945 r. w Nysie.

S. M. Melusja Rybka urodziła się 11 lipca 1905 r. w Pawłowie k. Raciborza w bardzo pobożnej rodzinie rzemieœlniczej. Ojciec, mistrz murarski, był członkiem III zakonu franciszkańskiego. Na chrzcie otrzymała imię Marta. Była trzecim spoœród 11 dzieci.

Wstšpiła do zakonu w 1927 r., a œluby wieczyste złożyła w 1934 r. Od 1929 r. przebywała w Domu œw. Jerzego w Nysie, gdzie funkcjonowała szkoła dla dziewczšt. Pracowała w piekarni, w ogrodzie i w gospodarstwie. Była bardzo sumienna, pracowita, odpowiedzialna. Pomagała również dzieciom. W Nysie spędziła wojnę i tam zetknęła się z wkraczajšcymi oddziałami Armii Czerwonej.

24 marca, w sobotę przed Niedzielš Palmowš, w pierwszym dniu obecnoœci Rosjan w Nysie, po południu, do Domu œw. Jerzego wtargnšł żołnierz sowiecki i zaatakował Marię Jüttner, młodš dziewczynę zatrudnionš w domu sióstr elżbietanek. S. Melusja, bronišc jej przed gwałtem, stanęła między napastnikiem a ofiarš, której udało się uciec. W odwecie czerwonoarmista zaatakował siostrę. Broniła się mimo gróŸb i bicia. Żołnierz wcišgnšł ja do pokoju, skšd œwiadkowie mogli usłyszeć odgłosy szamotania, a w końcu strzały. Prawdopodobnie do gwałtu nie doszło. Siostra zabita została strzałem w tył głowy.

Zbrodniarz, uciekajšc, podpalił budynek. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, zatrzymał się jednak przed pokojem, gdzie leżała s. Melusja. Dalsza częœć domu została uratowana.

 

3. S. M. Sapientia Heymann, lat 70, zamordowana 24 marca 1945 r. w Nysie.

S. M. Sapientia Heymann urodziła się 19 kwietnia 1875 r. w Lubieszu k. Wałcza w rodzinie chłopskiej. Miała oœmioro rodzeństwa. W wieku 10 lat straciła matkę.

Do Zgromadzenia Elżbietanek wstšpiła w 1894 r., a œluby wieczyste złożyła w 1906 r. Przez lata pracowała jako pielęgniarka w Hamburgu, a w 1927 r. przeniesiona została do Nysy, gdzie zajmowała się chorymi i starszymi siostrami w Domu œw. Elżbiety. Tam też spędziła wojnę. Mimo zbliżajšcego się frontu została w Nysie z osobami potrzebujšcymi pomocy.

Wojska radzieckie wkroczyły do Nysy w nocy z 23 na 24 marca 1945 r. Œwiadkowie tamtych wydarzeń relacjonujš, że "Rosjanie szaleli niczym bestie". "Nie potrafię opisać, co się z nami działo, gdyż wzdraga się przed tym pióro" – pisała w liœcie z 1946 r. przełożona nyskiego Domu œw. Elżbiety, s. M. Arcadia Kroll. Krótko po zdobyciu miasta grupa pijanych żołnierzy wtargnęła do Domu œw. Elżbiety i dokonała zbiorowego gwałtu na przebywajšcych tam siostrach staruszkach, będšcych między 70. a 80. rokiem życia. Wykorzystane zostały też siostry chore i sparaliżowane.

24 marca, w sobotę poprzedzajšcš Niedzielę Palmowš, wszystkie siostry otrzymały rozkaz zebrania się w refektarzu. Żołnierze wybierali młodsze, strzelali do lamp, talerzy. Jeden z nich zaatakował młodš siostrę, która broniła się, rozpaczliwie błagajšc o ratunek. W jej obronie stanęła s. Sapientia proszšc, by zostawił swojš ofiarę. W odpowiedzi otrzymała œmiertelny strzał. Według relacji œwiadków tego zdarzenia œmierć s. Sapientii przyczyniła się do ocalenia od gwałtu młodej siostry, za która się wstawiła.

4. S. M. Felicitas Ellmerer, lat 56, zamordowana 25 marca 1945 r. w Nysie.

S. M. Felicitas Ellmerer urodziła się 12 maja 1889 r. w Grafing na terenie Bawarii. Na chrzcie otrzymała imię Anna. W wieku trzech lat straciła matkę. Ojciec, który był pasterzem alpejskim i serowarem ożenił się po raz drugi.

Wstšpiła do Zgromadzenia Elżbietanek, wraz ze swš siostrš, w 1911 r. Œluby wieczyste złożyła w 1923 r. Była bardzo dobrš nauczycielkš — gospodarstwa domowego i robót ręcznych. Do 1939 r. pracowała w Domu œw. Jana w Düsseldorfie. Następnie przebywała w domu w Kup, a od 1941 r. – w Domu œw. Elżbiety w Nysie.

Był to dom w sposób szczególny atakowany przez żołnierzy radzieckich, którzy wkroczyli do Nysy w nocy z 23 na 24 marca. Zachowywali się ze szczególnym bestialstwem, gwałcšc i mordujšc siostry, profanujšc kaplicę i naczynia liturgiczne, w których jedli i pili alkohol. 25 marca, w Niedzielę Palmowš, w póŸnych godzinach wieczornych do refektarza, gdzie przebywały siostry, kapłani i kilka osób œwieckich wtargnęli uzbrojeni żołnierze, którzy usiłowali wycišgnšć kilka sióstr, chcšc je wykorzystać. W ich obronie stanęła s. M. Arkadia, przełożona domu, która w odpowiedzi otrzymała tak silny cios, że straciła przytomnoœć. (Odzyskała jš dopiero po upływie doby). Do zemdlonej podbiegła s. Felicitas, chcšc jš ratować, wówczas zwrócił na niš uwagę jeden z żołnierzy. Usiłował jš wywlec z refektarza, by jš zgwałcić, s. Felicitas stawiała jednak bardzo skuteczny opór.

Czerwonoarmista zagroził, że jš zastrzeli i zaczšł się do tego przygotowywać. Siostra podeszła do œciany, rozłożyła ręce w postawie krzyża i krzyknęła głoœno: "Niech żyje Chrystus Król!". Nie dokończyła ostatniego słowa, gdyż padł strzał. Osunęła się, ale nie zmarła od razu. Żołnierz dobił jš, kopišc butami po głowie i klatce piersiowej.

5. S. M. Acutina Goldberg, lat 62, zamordowana 2 maja 1945 r. w Krzydlinie Wielkiej.

S. M. Acutina (Helena) Goldberg urodziła się 6 lipca 1882 r. w miejscowoœci Dłużek między Szczytnem a Nidzicš w Prusach Wschodnich. Rodzice byli rolnikami. Do Zgromadzenia elżbietanek wstšpiła w 1905 r. Œluby wieczyste złożyła w 2017 r.

Była pielęgniarkš i pracowała kolejno w elżbietańskich placówkach we Wleniu, w Nysie i w Lubišżu. W czasie wojny s. Acutina została też wychowawczyniš w prowadzonym przez elżbietanki w Lubišżu przedszkolu oraz opiekunkš sierot z sierocińca dla dziewczšt.

Wojska radzieckie wkroczyły do Lubišża 26 lutego 1945 r. S. Acutina œwiadoma niebezpieczeństwa, które grozi dziewczętom, podjęła decyzję o ucieczce i wraz ze swoimi podopiecznymi trafiła do Krzydliny Wielkiej. 2 maja 1945 r. razem z kilkoma z nich i drugš starszš siostrš pracowały w polu, gdzie natknęła się na nie grupa pijanych czerwonoarmistów. Żołnierze zaatakowali dziewczyny. S. Acutina stanęła między nimi a napastnikami, usiłujšc chronić młode kobiety przed gwałtem, na co oficer, œmiejšc się i przeklinajšc, zastrzelił zakonnicę. Ostatecznie jednak po tym wydarzeniu Rosjanie wypuœcili swoje ofiary i odeszli.

 

6. S. M. Paschalis Jahn, lat 29, zamordowana 11 maja w Sobotínie na terenie Czech.

Była najmłodszš spoœród dziesięciu męczenniczek. Urodziła się 7 kwietnia 1916 r. w Górnej Wsi, małej wiosce włšczonej w 1921 r. w granice administracyjne Opola. Na chrzcie otrzymała imię Maria Magdalena. Była nieœlubnym dzieckiem. Rodzice zawarli zwišzek małżeński kilka lat po jej narodzeniu. Była to uboga rodzina, zmuszona do wyjazdów za pracš, wszyscy jednak darzyli się głębokš miłoœciš i przywišzaniem. Wstšpiła do zgromadzenia elżbietanek w 1937 r., przyjmujšc imię Maria Paschalis. Skierowana została do szkoły pielęgniarskiej. Pierwsze œluby zakonne złożyła 19 paŸdziernika 1939 r. Pracowała m. in. w Kluczborku, w Głubczycach i w Nysie, gdzie posługiwała jako kucharka starszym i chorym siostrom.

W sierpniu 1944 r. s. Paschalis poprosiła o dopuszczenie do œlubów wieczystych i uzyskała na to zgodę swoich przełożonych. Œlubów jednak nie zdšżyła złożyć.

22 marca 1945 r. w przeddzień zajęcia Nysy przez Armię Czerwonš przełożona Domu œw. Elżbiety w Nysie podjęła decyzję o ewakuacji młodszych sióstr. S. Paschalis wraz z drugš siostrš, M. Fides, trafiły do miejscowoœci Sobotín już na terenie Czech. Przebywała tam liczna grupa uchodŸców, w tym inne elżbietanki. Siostry zajęły się pomocš w pielęgnacji chorych i starszych.

Wojska radzieckie wkroczyły do Sobotína 7 maja 1945 r. w ostatnim dniu wojny a s. Paschalis napadnięta została przez jednego z czerwonoarmistów 11 maja, już po jej oficjalnym zakończeniu. Bronišc się przed gwałtem, uciekła do pomieszczenia, gdzie były inne osoby i nie pozwalała się wyprowadzić. Żołnierz zagroził jej œmierciš. Uklękła wtedy i trzymajšc krzyżyk od różańca, oœwiadczyła: "Noszę œwiętš suknię i nigdzie z tobš nie pójdę. Chrystus jest moim Oblubieńcem". Wszystkich obecnych poprosiła o wybaczenie a Jezusa o siłę przy umieraniu. Została zabita strzałem prosto w serce. Mieszkańcy Sobotína nazwali jš Białš Różš z Czech.

Na podstawie ksišżki "Dziesięć panien mšdrych. Męczenniczki Elżbietańskie" autorstwa o. Zdzisława Kijasa.

 

Przedstawiamy sylwetki męczenniczek zwišzanych z naszš diecezjš, a beatyfikowanych w czerwcu tego roku - cz. I.

 

Były w większoœci Œlšzaczkami. Pracowały w różnych miejscach, opiekujšc się starszymi, chorymi, potrzebujšcymi. Wierne swojemu powołaniu zamordowane zostały przez żołnierzy radzieckich "wyzwalajšcych" tereny Œlšska w 1945 r. Beatyfikacja 10 męczenniczek elżbietańskich odbyła się 11 czerwca br. we Wrocławiu.

1. S. M. Edelburgis Kubitzki, lat 40, zamordowana 20 lutego 1945 r. w Żarach.

Urodziła się 9 lutego 1905 r. w Dšbrówce Dolnej koło Namysłowa na pograniczu Dolnego i Górnego Œlšska. Na chrzcie otrzymała imię Julianna. Była córkš niezamożnych rolników, jednš z oœmiorga rodzeństwa. Straciła matkę w wieku siedmiu lat. Ojciec ożenił się po raz drugi. Jej najmłodszy brat był zakonnikiem i także zginšł w czasie wojny. Do zgromadzenia sióstr elżbietanek wstšpiła w 1929 r., jako 24-latka. W klasztorze zrobiła kursy pielęgniarskie. Miała do tego szczególne powołanie – kochała chorych, była osobš dobrš, wrażliwš i miłosiernš. Od 1932 r. z rocznš przerwš pracowała w stacji ambulatoryjnej prowadzonej przez siostry elżbietanki w Żarach.

Rosjanie wkroczyli do miasta 13 lutego 1945 r. Następnego dnia, gdy przypadała akurat Œroda Popielcowa, siostry zostały wypędzone ze swojego domu, który zamieniono na magazyn. Wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami, głównie dziewczynami i kobietami zapędzone zostały na noc do gospody "Lufft" przy Mühlplatz. Nie dało się jednak spać. Żołnierze radzieccy wcišż wycišgali kolejne kobiety na zewnštrz, chcšc je zgwałcić. Siostry, mimo razów, próbowały bronić ofiar i pocieszać te, które wracały.

Gospodę mogły opuœcić dopiero nad ranem. Wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami schroniły się w jakimœ cudem ocalałej plebanii, liczšc na to, że pozostanš niezauważone. Niestety Rosjanie szybko odkryli ukrywajšcych się cywilów i siostry zakonne, które wzbudzały ich szczególne zainteresowanie. Elżbietanki przebrały się w ubrania œwieckie, lecz to nie pomogło. W cišgu kolejnych dni żołnierze atakowali chronišce się na plebanii kobiety.

Kilkakrotnie ofiarš gwałtu padła też s. Edelburgis Kubitzky. "W żadnych okolicznoœciach już tego nie zniosę, choć może mnie to również kosztować życie" – miała się zwierzyć przebywajšcemu na plebanii ks. Maxowi Schubertowi.

20 lutego na plebanię wtargnęła grupa pijanych Czerwonoarmistów. Doszło do dramatycznych scen, strzelaniny i niszczenia budynku. S. Edelburgis zaatakowana została przez jednego z żołnierzy. Broniła się przed gwałtem, mimo bicia i gróŸb œmierci, podkreœlajšc, że należy do Boga. Wobec tego oporu czerwonoarmista oddał do niej z bliska kilkanaœcie strzałów, po czym sprawcy zbrodni uciekli. Siostra Edelburgis umierała krótko. Zdšżyła jednak zostać namaszczona œwiętymi olejami przez ks. Schuberta, który był œwiadkiem jej œmierci.

2. S. M. Rosaria Schilling, lat 36, zamordowana 23 lutego 1945 r. w NowogrodŸcu k. Bolesławca.

Urodziła się 5 maja 1908 r. we Wrocławiu w rodzinie ewangelickiej. Otrzymała imię Frieda. Była kobietš bardzo pięknš, eleganckš i inteligentnš. Nie wiadomo, kiedy zdecydowała się na zmianę wyznania oraz jaka była na to reakcja jej rodziny. Wiemy, że od 2 kwietnia 1928 r. była uczennicš elżbietańskiej Szkoły Gospodarstwa Domowego w Nysie, a 8 paŸdziernika 1928 r. poprosiła o przyjęcie do Zgromadzenia, w którym złożyła œluby wieczyste w 1935 r.

Pracowała w wielu miejscach – w Hamburgu, w NowogrodŸcu k. Bolesławca, a już w czasie wojny – w Głogowie, Nysie, Katowicach, Legnicy i Chojnowie. W większoœci tych miejsc siostry prowadziły szpitale. Na poczštku stycznia 1945 r. rozpoczęła pracę w przedszkolu w NowogrodŸcu. Jak wspominajš œwiadkowie, była bardzo szanowana i lubiana przez inne siostry, przez współpracowników i dzieci, które trochę rozpieszczała. Dla ministrantów przygotowywała œniadania.

Wobec zbliżajšcego się frontu zdecydowała się pozostać ze starszymi, schorowanymi i rannymi. Rosjanie wkroczyli do miasta 18 lutego, w pierwszš Niedzielę Wielkiego Postu. Siostry zostały wygnane ze swego domu. Wraz z innymi osobami znalazły schronienie w dawnym klasztorze sióstr magdalenek. Choć gwałty na kobietach rozpoczęły się natychmiast, w pierwszych godzinach żołnierzy powstrzymywał zakonny habit. Zmiana nastšpiła pod wpływem radzieckiego komisarza, komendanta miasta, który zachęcał ich właœnie do szczególnej agresji wobec sióstr i sam dawał tego przykład.

W nocy z 21 na 22 lutego s. Rosaria wywleczona została ze schronu, po czym padła ofiarš wielogodzinnego zbiorowego gwałtu. Znęcało się nad niš ponad 30 żołnierzy. Ostatkiem sił dotarła do miejsca, z którego została zabrana. Była niemal w stanie agonalnym, z ranami głowy i z krwotokiem wewnętrznym. Z trudem opowiedziała, co się stało.

Wieczorem 23 lutego Czerwonoarmiœci po raz kolejny wdarli się do schronu. Komisarz szydził z s. Rosarii i kazał wszystkim poza niš opuœcić budynek i udać się do komendantury. S. Rosaria nie posłuchała. Nie chcšc po raz kolejny doœwiadczyć gwałtu, ostatkiem sił zmusiła się do marszu z pomocš jednej z sióstr. Została zamordowana w czasie drogi, zastrzelona przez rozwœcieczonego komisarza.

3. S. M. Adela Schramm, lat 59, zamordowana 25 lutego 1945 r. w Godzieszowie k. Lubania.

S. M. Adela Schramm urodziła się 3 czerwca 1885 r. w Łšcznej k. Kłodzka w wielodzietnej rodzinie robotniczej – miała czterech braci i szeœć sióstr. Na chrzcie otrzymała imię Klara. Przywdziała habit w 1912 r., a œluby wieczyste złożyła w 1924 r.

Większoœć swego zakonnego życia spędziła na placówce w Ramułtowicach k. Wrocławia. W czasie wojny często była przenoszona z placówki na placówkę, z uwagi na zmieniajšce się potrzeby. W połowie 1944 r. została mianowana przełożonš domu œw. Augustyna w Godzieszowie k. Lubania, gdzie zajmowała się pomocš ambulatoryjnš, wspieraniem ubogich i udzielaniem schronienia starcom. Opiekowała się też rannymi żołnierzami.

Gdy zbliżał się front, poprosiła swoje siostry, by ewakuowały się i szukały bezpiecznego schronienia. Sama pozostała z tymi, którzy z uwagi na stan zdrowia i wiek nie mogli uciekać.

Po wejœciu wojsk radzieckich do Godzieszowa 20 lutego 1945 r. znalazła schronienie u jednego z życzliwych gospodarzy, gdzie wraz z grupš innych osób ukrywała się na strychu. 25 lutego, w drugš niedzielę Wielkiego Postu, do budynku wkroczyli czerwonoarmiœci, odnajdujšc ukrywajšcš się grupę. Niemal wszyscy łšcznie z gospodarzami zginęli. S. Adela zamordowana została po dłuższej walce w obronie czystoœci. Nie było naocznych œwiadków tego zdarzenia. Dramatyczne odgłosy, strzały, a następnie przerażajšcš ciszę słyszała tylko jedna kobieta, której udało się przetrwać w kryjówce.

4. S. M. Sabina Thienel, lat 35, zamordowana 1 marca 1945 r. w Lubaniu.

S. M. Sabina Thienel urodziła się 24 wrzeœnia 1909 r. w Rudziczce k. Prudnika w rodzinie robotniczej. Na chrzcie otrzymała imię Anna. Do Zgromadzenia Elżbietanek wstšpiła w wieku 24 lat w 1933 r., wkrótce po przejęciu w Niemczech władzy przez Hitlera.

Była dyplomowanš pielęgniarkš. Pracowała na placówce we Wrocławiu, gdzie zajmowała się głównie osobami starszymi i potrzebujšcymi. Angażowała się też w pracę duszpasterskš, katechizację, przygotowanie dzieci do I Komunii Œwiętej, wypiek hostii itp.

W zwišzku z nadchodzšcym frontem siostry z Wrocławia ewakuowane zostały pod koniec 1944 r. do bezpieczniejszego, jak się wydawało, Lubania. Stamtšd też można było wyjechać. S. Sabina zdecydowała się jednak zostać z osobami starszymi, którymi się zajmowała.

Wojska radzieckie wkroczyły do miasta 28 lutego 1945 r. Ok. południa do klasztoru wtargnęła ponad 100-osobowa grupa żołnierzy, którzy postanowili urzšdzić sobie w nim kwaterę. Splšdrowali obiekt i już pierwszego dnia zgwałcili pierwszš siostrę. Atakowali również s. Sabinę, udało się jej jednak obronić. Modliła się do Matki Bożej, proszšc, by pozwoliła jej umrzeć jako dziewica. Siostry mówiły, że uprosiła sobie tę łaskę. Następnego dnia, 1 marca, ofiarš żołnierzy radzieckich padły trzy kolejne siostry. S. Sabina wraz z grupš innych sióstr modliła się w osobnym pomieszczeniu. Na zewnštrz budynku wzmogła się strzelanina i nagle, nie wiadomo skšd, do pokoju, w którym przebywały siostry, wpadł pocisk i ugodził s. Sabinę prosto w serce.

 

"Jest taki smutek, który przychodzi wtedy,
kiedy za bardzo przywišzujemy się do siebie
i do przedmiotów.
Wtedy, kiedy gniewamy się na ludzi,
o których myœlimy, że za mało nas ceniš.
Mamy żal, że na œwiecie jest tak okropnie
i że to właœnie nam Ÿle się powodzi.

A przecież jest tyle drzew i kwiatów,
takie mnóstwo ptaków i motyli,
łšk i lasów.
Tyle cudownych rzeczy wokół nas,
które tylko czekajš na to,
by uzdrowić człowieka z jego smutku.
Naucz się nazywać po imieniu drzewa i kwiaty,
ptaki i ryby,  w imię Boga.

Otwórz swojego ducha dla œwiatła,
otwórz swoje serce dla radoœci."

 

 

TAJEMNICA SZCZʌCIA

Pewien młodzieniec zapytał najmšdrzejszego z ludzi o tajemnicę szczęœcia.
Mędrzec poradził młodzieńcowi,
by obszedł pałac i powrócił po dwóch godzinach.

Proszę cię jedynie o jedno - powiedział mędrzec,
wręczajšc mu łyżeczkę, na której umieœcił dwie krople oliwy.

W czasie wędrówki nieœ tę łyżeczkę tak, by nie wylała się oliwa.

Po dwóch godzinach młodzieniec wrócił i mędrzec zapytał go :

Czy widziałeœ wspaniale ogrody? Czy zauważyłeœ piękne pergaminy?

Młodzieniec ze wstydem wyznał, że nie widział niczego.
Troszczył się jedynie o to, by nie wylać kropel oliwy.

Wróć i spójrz na cuda mego œwiata -powiedział mędrzec.

Młodzieniec wzišł łyżeczkę i znów zaczšł wędrówkę,
ale tym razem obserwował wszystkie dzieła sztuki.
Zobaczył też ogrody, góry i kwiaty.
Powrócił do mędrca i szczegółowo zdał sprawę z tego, co widział.

Gdzie sš te dwie krople oliwy, które ci powierzyłem? - spytał mędrzec.

Spojrzawszy na łyżeczkę, chłopak zauważył, że ich nie ma.
Oto jedyna rada, jakš mogę ci dać, powiedział mędrzec :

Tajemnica szczęœcia tkwi w dostrzeganiu wszystkich cudów œwiata,
przy jednoczesnej dbałoœci o dwie krople oliwy na łyżeczce.


 

 

 

 

 

Wizerunki œw. Franciszka i œw. Hiacynty

Ponad dwa tygodnie temu wprowadziliœmy do naszej œwištyni relikwie œw. Franciszka i œw. Hiacynty Marto – dzieci fatimskich. Temu wydarzeniu towarzyszyły nam obrazy przedstawiajšce tych œwiętych, zawieszone póŸniej w kaplicy fatimskiej w naszym koœciele. Wielu z nas może zadawać sobie pytanie dlaczego te obrazy sš takie ponure, a mimika twarzy Franciszka i Hiacynty nie jest zbyt przyjazna. OdpowiedŸ na to pytanie kryje się w zamyœle powstania tych wizerunków. Tradycjš Koœcioła jest, że podczas ceremonii kanonizacji prezentowane sš publicznie ich oficjalne wizerunki. Postulator ds. kanonizacji pastuszków fatimskich s. Angela F. Coelo (to ona przekazała nam relikwie) powierzyła misję stworzenia wizerunków œwiętego Franciszka Marto i œwiętej Hiacynty Marto malarce Silvii Patrício. Namalowane przez niš portrety, ukazujš nie tyko wyglšd, ale również pewne cechy psychologiczne dwojga małych œwiętych, szczególnie zaœ relacje łšczšce ich z Bogiem oraz charakterystyczne cechy œwiętoœci każdego z nich. Pragnęliœmy, aby wizerunki nie odbiegały od obrazu, w jakim od stu lat lud Boży rozpoznaje widzšcych. Dlatego wzorem do stworzenia portretów stało się zdjęcie wykonane w Aljustrel kilka dni przed 13 paŸdziernika 1917 r. Wizerunki pastuszków utrwalone na tej fotografii sš czarno-białe. Stroje przedstawione na portretach zyskały kolory dzięki badaniom etnograficznym przeprowadzonym przez artystkę. Najbardziej oczywiste atrybuty tych œwiętych to różańce, które dzieci trzymajš w rękach oraz œwiece, wzorowane na autentycznej œwiecy, należšcej w czasie objawień do rodziny widzšcych. Œwieca nawišzuje do zdania, jakie Jan Paweł II wypowiedział podczas beatyfikacji, nazywajšc pastuszków „œwiecami, jakie Bóg zapalił”. Œwieca Franciszka i œwieca Hiacynty majš swoje specyficzne œwiatła, zwišzane z upodobaniami dzieci: Hiacynta bardziej lubiła księżyc, który nazywała „latarniš Matki Boskiej”, Franciszek wolał „latarnię Pana Jezusa”, czyli słońce. W aureole, które w ikonograficznej tradycji Koœcioła symbolizujš ideę œwiętoœci, malarka – niczym jubiler w delikatny filigran biżuterii – wplotła motywy, zwišzane z każdš z postaci, ich historiš oraz cechami charakterystycznymi ich œwiętoœci. W aureolę œwiętego Franciszka Marto wpisany jest Anioł z Fatimy który przyniósł dzieciom Eucharystię, krzew gorejšcy – biblijny symbol adoracji Boga oraz hostie, przypominajšce szczególny zwišzek Franciszka z „Jezusem ukrytym”. W aureoli œwiętej Hiacynty Marto odnajdziemy wizerunki papieża oraz Matki Boskiej z Jej Niepokalanym Sercem; serce – symbol bezgranicznego oddania Hiacynty – umieszczone jest także na zwieńczeniu filigranowej aureoli dziewczynki. Swoisty portret psychologiczny małych wizjonerów odnajdujemy w ich spojrzeniach: Hiacynta spoglšda œmiało do przodu, jakby chciała wszystkich patrzšcych na jej portret wezwać do podjęcia misji; Franciszek wznosi oczy ku górze, co œwiadczy o upodobaniu chłopca do modlitwy i kontemplacji. Dla wyrażenia idei, że Koœciół honoruje mšdrych, którzy „œwiecš jak blask sklepienia”, jednolite tło obrazów zdobiš œwietliste krzyże w kolorze aureoli. Układ portretów œwiętych nie odpowiada rozmieszczeniu postaci na oryginalnej fotografii z 1917 r. Na fasadzie bazyliki jako pierwszš umieszczono bowiem Hiacyntę Marto, która stała się pierwszš głosicielkš objawień fatimskich. Artystka zaprojektowała również obrazek, który był rozdawany wiernym w dniu kanonizacji. Podobne obrazki były również rozdawane podczas uroczystoœci wprowadzenia relikwii Franciszka i Hiacynty do naszego koœcioła.

 

 

 

     Trzy częœci fatimskiej tajemnicy na podstawie Wspomnień Siostry Łucji.

1. Pierwsza częœć fatimskiej tajemnicy - wizja piekła.

    A więc tajemnica składa się z trzech odmiennych częœci. Z tych dwie teraz wyjawię. Pierwszš więc była wizja piekła. Pani nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliœmy w tym morzu demony i dusze jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzšcymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, bez wagi, w stanie nieważkoœci, wœród bolesnego wycia i rozpaczliwego, krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu.
Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierzšt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będš Matce Najœwiętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicš, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sšdzę, że bylibyœmy umarli z lęku i przerażenia.
Następnie podnieœliœmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrociš i ze smutkiem: ŤWidzieliœcie piekło, dokšd idš dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na œwiecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeœli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na œwiecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oœwietlonš przez nieznane œwiatło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze œwiat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i przeœladowania Koœcioła i Ojca œw. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żšdać poœwięcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii œw. w pierwsze soboty na zadoœćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełniš, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po œwiecie wywołujšc wojny i przeœladowania Koœcioła. Sprawiedliwi będš męczeni, Ojciec œw. będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec œw. poœwięci mi Rosję, która się nawróci, a dla œwiata nastanie okres pokoju.

 

2. Druga częœć fatimskiej tajemnicy – Niepokalane Serce Maryi.

    Druga tajemnica odnosi się do nabożeństwa Niepokalanego Serca Maryi. Jak już poprzednio mówiłam, Nasza Pani 13 VI 1917 r. zapewniła mnie, że nigdy mnie nie opuœci i że Jej Niepokalane Serce będzie zawsze mojš ucieczkš i drogš, która mnie będzie prowadziła do Boga.
Mówišc te słowa, rozłożyła swe ręce i przeszyła nasze serca œwiatłoœciš, która z nich płynęła. Wydaje mi się, że tego dnia to œwiatło miało przede wszystkim utwierdzić w nas poznanie i miłoœć szczególnš do Niepokalanego Serca Maryi, tak jak to było w dwóch innych wypadkach odnoœnie do Boga i do tajemnicy Trójcy Przenajœwiętszej. Od tego dnia odczuliœmy w sercu bardziej płomiennš miłoœć do Niepokalanego Serca Maryi.
Hiacynta mówiła mi nieraz: ŤTa Pani powiedziała, że jej Niepokalane Serce będzie twojš ucieczkš i drogš, która cię zaprowadzi do Boga. Kochasz jš bardzo? Ja kocham Jej Serce bardzo. Ono jest tak dobre!ť
Kiedy Pani w lipcu powiedziała nam w tajemnicy, jak to już wczeœniej opisałam, że Bóg chce ustanowić na œwiecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby zapobiec przyszłej wojnie, i że przyjdzie, aby żšdać poœwięcenia Rosji jej Niepokalanemu Sercu i Komunii œw. wynagradzajšcej w pierwsze soboty, Hiacynta słyszšc to powiedziała do mnie: ŤTak mi żal, że nie mogę przyjmować Komunii œw. na zadoœćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryiť. Mówiłam też już, że Hiacynta spoœród aktów strzelistych, które O. Cruz nam polecił, wybrała następujšcy: ŤSłodkie Serce Maryi, bšdŸ moim ratunkiemť. Gdy te słowa wypowiadała, dodawała ze swojš zwykłš prostotš: ŤLubię tak bardzo Serce Maryi! Jest to przecież Serce naszej Matki Niebieskiej. Czy ty też lubisz powtarzać: ŤSłodkie Serce Maryi, bšdŸ moim ratunkiem? Ja to tak chętnie czynię. Tak bardzo lubięť. Często zrywała kwiaty polne i œpiewała sobie na melodię, którš spontanicznie sama wymyœlała ŤSłodkie Serce Maryi, bšdŸ moim ratunkiem. Niepokalane Serce Maryi nawróć grzeszników, wybaw dusze z piekłať.

    

3. Trzecia częœć fatimskiej tajemnicy.

     Trzecia częœć tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917 w Cova da Iria-Fatima.
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twojš i mojš Najœwiętszš Matkę.

Po dwóch częœciach, które już przedstawiłam, zobaczyliœmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymajšcego w lewej ręce ognisty miecz; iskrzšc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalš œwiat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazujšc prawš rękš ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta!
I zobaczyliœmy w nieogarnionym œwietle, którym jest Bóg: “coœ podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzš przed nim” Biskupa odzianego w Biel “mieliœmy przeczucie, że to jest Ojciec Œwięty”. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzšcych na stromš górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korš; Ojciec Œwięty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżšcy, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modlšc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęczšc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób œwieckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.
Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymajšcy w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i niš skrapiali dusze zbliżajšce się do Boga.